Data publikacji:

Pokemon: Pokopia. Czy warto zagrać?

Marka Pokemon kojarzy się przede wszystkim z grami stawiającymi na walki między tytułowymi stworkami. Studio Omega Force postanowiło jednak zrezygnować z tego elementu gameplayu w swoim najnowszym dziele. Czy była to słuszna decyzja? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w dalszej części tekstu. Dowiecie się z niego też, na jakich platformach dostępna jest Pokemon: Pokopia, ile kosztuje wydanie pudełkowe oraz ile czasu zajmuje ukończenie tego tytułu.

Premiera Pokemon: Pokopia. Na czym zagramy?

Jeżeli czuliście się rozczarowani ubiegłorocznym Pokemon Legends: Z-A i szukacie jakiejś naprawdę dobrej produkcji osadzonej w tym uniwersum, to mam dla was dobrą wiadomość – a nawet dwie. Nie dosyć, że Pokemon: Pokopia okazała się tytułem godnym uwagi (średnia ocen wynosi aż 89% w serwisie Metacritic!), to na dodatek jest już dostępny w sprzedaży. Premiera odbyła się 5 marca 2026 roku. Warto jednak mieć na uwadze, że dzieło studia Omega Force dostępne jest wyłącznie na Nintendo Switch 2 – właściciele poprzedniej konsoli Japończyków muszą więc obejść się smakiem.

Czy warto zagrać w Pokemon: Pokopia?

Fabuła w grach z serii Pokemon często rozczarowywała, jednak nie tym razem. W najnowszym dziele studia Omega Force (zazwyczaj za główne odsłony odpowiada Game Freak) trafiamy do zniszczonego świata, z którego „wyparowały” tytułowe stworki oraz wszyscy ludzie. Ziemia z kolei stała się jałowa i wyschnięta na wiór. W skrócie: z dawniej tętniącej życiem Pokopii praktycznie nic nie zostało. Aczkolwiek pojawiła się szansa na przywrócenie dawnego porządku. Gracz przejmuje kontrolę nad Ditto, czyli pokemonem zdolnym do przybierania dowolnej formy – przyjmuje zatem kształt człowieka, a następnie z profesorem Tangrowth opracowuje plan przywrócenia życia do tego regionu.
W pierwszej kolejności odnajdują Squirtle’a, dzięki któremu protagonista (lub protagonistka) zyskuje zdolność wypluwania z siebie wody. W ten sposób może przywracać roślinność oraz oczyszczać teren. Tak zaczyna się wielka przygoda oraz wstęp do naprawdę głębokiej fabuły, w której nie brakuje odrobiny nostalgii, zwrotów akcji, świetnie napisanych dialogów oraz sporej dawki humoru. To zdecydowanie jedna z ciekawiej napisanych gier o pokemonach ostatnich lat.
Pokemon: Pokopia oferuje ogromną swobodę działania. Zapomnijcie więc o liniowym zaliczaniu kolejnych etapów – tutaj tak naprawdę w dużej mierze sami decydujecie, co w danym momencie chcecie zrobić. Niemniej, żeby popchnąć wydarzenia do przodu, należy zaliczać obowiązkowe zadania, które sprawiają, że tytułowa kraina zaczyna przyciągać do siebie nowe stworki. W ten sposób odblokowujemy również kolejne regiony wymagające naszej pomocy. Jak już pisałem we wstępie, w grze nie ma walki, ponieważ stworki muszą tutaj ze sobą współpracować, a nie rywalizować. W dalszym ciągu zdolności poszczególnych istot są równie istotne, co w innych grach z serii – choć tym razem wykorzystujemy je w innych celach.
Po odnalezieniu Bulbasaura możemy m.in. wyciągać z ziemi krzaczki, natomiast Hitmonchan daje nam zdolność boskowania, co pozwala rozwalać kamienne bloki (i nie tylko), dzięki czemu odblokowujemy nowe przejścia oraz pozyskujemy cenne surowce. W trakcie zabawy eksplorujemy więc duże połacie terenu, stawiamy domki dla naszych stworków, pozyskujemy dla nich pokarm i przedmioty do rozrywki oraz wykonujemy całą masę innych rzeczy. Żeby jednak odnaleźć kolejne stworki, nie wystarczy zwiedzać mapy – trzeba najpierw przygotować odpowiednie dla nich środowisko, które zwabi do siebie konkretny rodzaj pokemon. Wymaga to tym samym zdobycia odpowiednich surowców oraz stworzenia wymaganych obiektów, jak np. ławek czy fontanny.
Pokemon: Pokopia to niesamowicie relaksująca produkcja, która nie pędzi na łeb na szyje, tylko wszystko możemy robić w spokojnym, niespiesznym tempie. Zawsze jest tutaj co do roboty, ponieważ stworki regularnie zachęcają nas do nowych aktywności (lub proszą o jedzenie), zaś przygotowane przez twórców lokacje pełne są sekretów oraz ukrytych pomieszczeń. Co ciekawe, część rzeczy realizowana jest tutaj w czasie rzeczywistym, dlatego np. niektóre budowle powstają nawet w ciągu kilku godzin (zazwyczaj te wymagane dla popchnięcia fabuły), a w grze zawsze jest pora dnia zgodna z tym, co widzimy za oknem w prawdziwym świecie.
Jeśli szukacie tytułu, przy którym nie chcecie się stresować, a do tego kochacie markę pokemon, to Pokemon: Pokopia jest produkcją właśnie dla was. Niech nie zwiedzie was urocza, kolorowa oprawa wizualna – przy tym dziele równie dobrze będą bawić się zarówno młodsi użytkownicy, jak i starsi gracze. No i można pykać wspólne ze znajomymi w dostępnych trybach sieciowych.

Ile kosztuje Pokemon: Pokopia?

Nie da się ukryć, że oficjalna cena Pokemon: Pokopia nie należy do najniższych. Wydawca zażyczył sobie za ten tytuł około 320 złotych, co dla wielu może wydawać się kwotą zbyt wysoką – niemniej wynagradza to bogactwo zawartości, o czym pisałem w tym tekście. Należy również zaznaczyć, że mimo pudełkowego wydania w środku znajdziecie tak zwany game-key card, czyli kartridż służący bardziej za klucz do odblokowania cyfrowej wersji gry w eShopie. Oznacza to, że mimo fizycznej edycji nadal trzeba pobrać całą zawartość gry na konsolę.

Czy w Pokemon: Pokopia jest dostępna polska wersja językowa?

Choć Nintendo w ostatnich miesiącach zaczęło udostępniać polskie wersje gier w swoich tytułach ekskluzywnych (nawet w tych, które zadebiutowały już wcześniej), to jednak nie doczekaliśmy się rodzimego języka w Pokemon: Pokopia. Mam nadzieję, że w przyszłości się to zmieni, ponieważ produkcja w dużej mierze bazuje na dialogach, w których często zaznaczone są cele misji. Dzieci albo osoby nieznające angielskiego mogą więc mieć problem z zaliczeniem niektórych etapów. No i przy okazji stracą też szansę zrozumienia naprawdę bardzo sympatycznej historii przygotowanej przez studio Omega Force.

Ile godzin zajmuje ukończenie Pokemon: Pokopia?

Może i Pokemon: Pokopia nie należy do najtańszych gier na Nintendo Switch 2, ale przynajmniej oferuje bardzo dobry stosunek ceny do długości rozgrywki. Ukończenie głównego wątku fabularnego powinno wam zająć nawet i około dwadzieścia pięć godzin, ale na tym nie trzeba kończyć zabawy. Po finale w dalszym ciągu będziecie mogli szukać kolejnych pokemonów czy przygotowywać kolejne obiekty, zbierać surowce itp. Śmiało więc można stwierdzić, że przy tym tytule da się przepaść nawet i na pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt godzin. Naprawdę ładny wynik!
Grę do testów dostarczyła firma ConQuest Entertainment. Opinia należy do autora artykułu.
Zdjęcie: materiały prasowe Nintendo
Autor: Orkisz