Data publikacji:

Hyrule Warriors: Age of Imprisonment – recenzja

Choć od premiery Hyrule Warriors: Age of Calamity minęło już pięć lat, Nintendo długo milczało w kwestii kontynuacji, która mogłaby dalej eksplorować alternatywną linię czasu znaną z Breath of the Wild. Fani niecierpliwie czekali na możliwość ponownego rzucenia się w wir wielkich bitew, zwłaszcza że poprzednia odsłona została przyjęta naprawdę dobrze. I kiedy wielu już pogodziło się z myślą, że seria Warriors w świecie Hyrule pozostanie jednorazowym eksperymentem, nagle ogłoszono Hyrule Warriors: Age of Imprisonment. Czy warto było czekać? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w dalszej części tekstu. Zdradzę w nim też, na jakich platformach dostępny jest ten tytuł, czy dostępna jest polska wersja językowa, a także ile kosztuje pudełkowe wydanie.
hyrule warriors age of imprisonment

Premiera Hyrule Warriors: Age of Imprisonment. Na czym zagramy?

Studio Koei Tecmo zdecydowanie zbyt długo kazało nam czekać na nową odsłonę tej niezwykle interesującej serii. Na szczęście z radością mogę poinformować, że Hyrule Warriors: Age of Imprisonment jest już dostępne sprzedaży – oficjalna premiera gry odbyła się 6 listopada 2025 roku. Niestety mam złą wiadomość dla posiadaczy pierwszego Nintendo Switcha. Twórcy zdecydowali się zrezygnować ze wsparcia dla starszej generacji, aby zaoferować graczom jak najlepsze doznania graficzne oraz płynną rozgrywkę. Oznacza to, że w ten tytuł zagracie tylko na Nintendo Switch 2. Nic też nie wskazuje na to, aby produkcja kiedykolwiek została udostępniona na innych urządzeniach.

Czy warto zagrać w Hyrule Warriors: Age of Imprisonment?

Poprzednia odsłona Hyrule Warriors o podtytule Age of Calamity odnosiła się fabularnie do The Legend of Zelda: Breath of the Wild, natomiast Age of Imprisonment stanowi spin-off uwielbianego przez graczy i recenzentów Tears of the Kingdom. W tym przypadku mamy do czynienia z prequelem, dlatego w grze nie trafimy na Linka, a rola głównej bohaterki przypadła tym razem nieustraszonej księżniczce Zeldzie, która razem z innymi wojownikami królestwa Hyrule musi stawić czoła potężnej armii złowieszczego Ganondorfa. Choć historia ma ciekawe momenty i niekiedy bywa naprawdę przejmująca, to jednak stanowi ona zaledwie dodatek do właściwej rozgrywki. Co akurat nie jest zaskoczeniem, ponieważ właściwie od zawsze tak to wygląda w grach typu musou.
Jeżeli nie wiecie, czym charakteryzuje się ten gatunek, to już wyjaśniam. Jest to swego rodzaju odłam slasherów, w którym kampania zostaje podzielona na szereg misji osadzonych na niewielkich otwartych (choć nadal korytarzowych i mocno ograniczonych) mapach. System walki rozgrywa się w czasie rzeczywistym, zaś na drodze protagonisty stają setki, a niekiedy nawet tysiące przeciwników. Kluczem do sukcesu jest dobór odpowiedniego wojownika oraz rozwinięcie jego unikatowych zdolności, które następnie można łączyć podczas widowiskowych i bardzo skutecznych kombosów.
Hyrule Warriors: Age of Imprisonment nie wyłamuje się z tego schematu i na dobrą sprawę jest klasycznym musou, z delikatnymi odchyłami. Twórcy urozmaicili zabawę chociażby tym, że okazjonalnie możemy przejąć kontrolę nad potężnymi istotami (np. wielkim ptakiem), którymi pędzimy przed siebie i ostrzeliwujemy wrogów. Niby niewielki dodatek, ale zawsze to jakaś odskocznia od ciągłego siekania wrogów – choć akurat to w grach musou nigdy się nie nudzi.
Podobnie jak w Age of Calamity, tutaj również możemy przejąć kontrolę nad wieloma bohaterami znanymi z serii The Legend of Zelda. Jest to niezwykle interesujące, ponieważ każda z postaci preferuje zupełnie inny rodzaj oręża, co bardzo mocno przekłada się na gameplay. Zupełnie inaczej walczy się wojownikiem lub wojowniczką korzystającą z magii, a inaczej gdy w rękach dzierżymy miecz bądź ostrzeliwujemy wrogów za pomocą łuku.
Hyrule Warriors: Age of Imprisonment może również pochwalić się bardzo ładną oprawą wizualną, która przywodzi na myśl The Legend of Zelda: Tears of the Kingdom. Modele postaci zostały dopracowane w najmniejszym calu, natomiast lokacje prezentują się na tyle okazale, że nie nudzą, nawet jeśli nie są szczególnie zróżnicowane. Najważniejsze jest to, że produkcja oferuje oprawę w wysokiej rozdzielczości, a do tego dzieło studia Koei Tecmo działa stabilnie w sześćdziesięciu klatkach na sekundach. Osoby, które grały w poprzednią część na Switchu, doskonale wiedzą, jak jest to istotna informacja.
Jeśli nigdy wcześniej nie mieliście do czynienia z musou, to koniecznie zapoznajcie się z tym tytułem, ponieważ stanowi on bardzo dobre wprowadzenie do tego unikatowego gatunku. Fanów tego typu produkcji raczej zachęcać nie muszę, bo Age of Imprisonment to dla nich pewnie pozycja obowiązkowa.

Ile kosztuje Hyrule Warriors: Age of Imprisonment?

W tym przypadku mamy do czynienia z wysokobudżetowym tytułem ekskluzywnym na konsolę Nintendo, dlatego też cena Hyrule Warriors: Age of Imprisonment nie należy do najniższych. Z ofert na Ceneo.pl wynika, że – w zależności od oferty sklepów internetowych – za dzieło studia Koei Tecmo przyjdzie nam zapłacić między 289 a 320 złotych. W środku wydania pudełkowego nie znajdziemy żadnych fizycznych ani cyfrowych bonusów – jedynie kartridż z pełną wersją gry.

Czy w Hyrule Warriors: Age of Imprisonment jest dostępna polska wersja językowa?

11 listopada 2025 roku Nintendo oficjalnie ogłosiło, że na początku przyszłego roku Donkey Kong Bananza oraz Mario Kart World otrzymają polską wersję językową. Nie wiadomo jednak, czy ta zmiana dotyczyć będzie wyłącznie tych dwóch tytułów, czy w przyszłości doczekamy się także polonizacji dla innych tytułów ekskluzywnych Switcha 2. Pozostaje trzymać za to kciuki, a tymczasowo trzeba się przygotować do tego, że Hyrule Warriors: Age of Imprisonment pozbawione jest polskiej wersji językowe. Osobom niemówiącym bądź nieczytającym po angielsku nie powinno to przeszkodzić w cieszeniu się rozgrywką, aczkolwiek na pewno nie ułatwi to w śledzeniu fabuły.

Ile godzin zajmuje ukończenie Hyrule Warriors: Age of Imprisonment?

Główny wątek fabularny Hyrule Warriors: Age of Imprisonment można ukończyć mniej więcej w dziesięć godzin, co wydaje się wynikiem nieco rozczarowującym. Aczkolwiek należy pamiętać, że Koei Tecmo przygotowało także całą masę zadań pobocznych oraz dodatkowych aktywności, które spokojnie mogą wydłużyć czas gry nawet i o kolejne dwadzieścia, trzydzieści godzin. Jeśli więc będzie wam zależało na tym, aby zaliczyć wszystko na sto procent, to musicie przygotować się na to, że przy tym tytule spędzicie wiele jesienno-zimowych wieczorów.
Zdjęcie: materiały prasowe Nintendo
Autor: Orkisz