Co prawda z takimi rodzajami wrogów mieliśmy już wcześniej do czynienia (choćby w Infinite Warfare), jednak tutaj dochodzi do tego fakt, że protagoniści na początku kampanii zostają odurzeni tajemniczym, czerwonym gazem, który sprawia, że powoli tracą zmysły. A to przekłada się bezpośrednio na rozgrywkę, dlatego też większość misji przedstawia sytuacje rodem z najdziwniejszych koszmarów. Raz walczymy z wielkim człowiekiem, niczym w serii God of War, innym razem na naszej drodze stoi potężna roślina i chroniące ją potwory, a i nie brakuje też zombiaków, cienistych stworów i innych dziwactw. Cóż, sami musicie ocenić, czy takie coś wam pasuje – ja jestem gdzieś po środku.