Zwykły port to za mało. Recenzja konsolowego The Sims 4

0

Nie tak wyobrażałem sobie Simy na konsolach.

Trzy lata po premierze the Sims 4 fani w końcu mają możliwość zagrania w najpopularniejszą grę symulacyjną na konsolach nowej generacji. Przyznaję, że byłem pełen obaw w związku z tą premierą, a w poprzednie części grałem tylko i wyłącznie na PC. Niestety, moje obawy okazały się uzasadnione.

Pierwszą niemiłą niespodzianką było to, że The Sims 4 na konsole ósmej generacji nie oferuje nic poza podstawową wersją gry. Lata po oryginalnej premierze spodziewałem się tego, że co najmniej jeden duży dodatek będzie dostępny za darmo. Nie oszukujmy się, po tak długim czasie większość fanów serii posiada grę w wersji na PC i prawdopodobnie przynajmniej pierwsze rozszerzenie, dlatego byłby to miły ukłon w ich stronę, a tak muszą płacić za wszystko płacić dwa razy. Twórcy portu nie pokusili się nawet o przygotowanie specjalnej wersji gry przeznaczonej na konsole Xbox One X i PlayStation 4 Pro.

Moje największe obawy od początku budziła jednak kwestia sterowania. W trakcie tworzenia postaci nie odczułem problemów i nie widziałem aż tak dużej różnicy pomiędzy wersja konsolową, a pecetową, może za wyjątkiem samego przesuwania kursora. Niestety, jest on albo za wolny, albo za szybki. Po pierwszych kilku minutach zacząłem szukać w opcjach gry ustawień czułości, ale bezskutecznie. Dalej wcale nie jest lepiej. Sterowanie w trybie budowania i kupowania to istna droga przez mękę. Wprowadzono co prawda pewne dodatkowe udogodnienia, chociażby przy stawianiu ścian, nie zmienia to jednak faktu, że aby na przykład kupić meble z dwóch różnych kategorii musimy wykonać ok. 10. ruchów, a przycisk cofania zdaje się żyć własnym życiem. Tryb życia na szczęście nie jest już tak męczący i można się po kilku godzinach gry przyzwyczaić do sterowania przy pomocy kontrolera.

Optymalizacja gry moim zdaniem została przeprowadzona dobrze, przynajmniej jeżeli chodzi o wersje na konsolę Xbox One X, na której była testowana. Nie doświadczyłem klatkowania, przynajmniej dopóki nie spróbowałem użyć kodów do gry, wtedy wszystko się rozsypało. Dla wielu fanów kody to nieodłączna część grania w serię The Sims, dlatego ręce opadły mi kiedy po wpisaniu pierwszego, gra stała się po prostu niegrywalna. Włączały się nie te okienka, na które kliknąłem, menu opcji nie zniknęło z ekranu, który zwyczajnie się zawiesił… mógłbym tak wymieniać bez końca. Sporą część wyżej wymienionych błędów możecie zobaczyć na zamieszczonym poniżej filmie. Wierzę jednak, że wkrótce po premierze gry te niedogodności zostaną przez twórców usunięte.

Wersja konsolowa The Sims 4 pozostawiła u mnie głównie niesmak. Brak darmowej zawartości w postaci przynajmniej jednego dużego dodatku, uciążliwe sterowanie i cała masa błędów to rzeczy niewybaczalne w przypadku gry, która ukazała się na rynku trzy lata temu. Dla kogoś, kto nie posiada wersji PC z wszystkimi dodatkami, może to być pozycja ciekawa, oczywiście pod warunkiem, że twórcy naprawią niezliczone bugi, reszta graczy przejdzie obok gry obojętnie. Ja na pewno pozostanę przy wersji PC.

OCENA KOŃCOWA: 40/100

PLUSY:
+ Simy w końcu na konsolach
MINUSY:
 brak dużego dodatku w zestawie
 uciążliwe sterowanie
 błędy

Grę do testów dostarczyła firma Electronic Arts Polska, za co serdecznie dziękujemy!

 

Werdykt

  • Ocena
    4
  • Ocena użytkowników (0 głosów)
    0
    Your Rating:
Podsumowanie

Brak chociażby jednego dużego darmowego dodatku w zestawie, uciążliwe sterowanie i wszechobecne błędy to powody, dla których lepiej dać sobie spokój z konsolową wersją The Sims 4, przynajmniej na razie.

40%
40
Słabe
Dawid Sych

Indiana Jones i nerd w jednym. Zawsze wszystko wie i zawsze we wszystkim ma rację, więc lepiej nie wchodzić z nim w polemikę. Amator nowych technologii, dobrych książek i seriali.

Zostaw komentarz