ZHEROS – recenzja

0

Gatunek beat’em up ciągle żyje, ale czy ma się dobrze?

Brawlery nie cieszą się obecnie tak dużą popularnością jak kiedyś, dlatego każda premiera budzi mniejsze lub większe zainteresowanie. ZHEROS to debiutancka produkcja studia Rimlight, która sięga do korzeni gatunku beat’em up i pokazuje, że drzemie w nim jeszcze potencjał, aczkolwiek niewykorzystany w pełni.

Na ratunek galaktyce

W ZHEROS wcielamy się w Mike’a i Kapitan Dorian, członków międzygalaktycznej agencji powołanej do walki z przestępczością. Zadaniem naszych bohaterów jest powstrzymanie Dr. Vendetty, który chce zmutować każdą żywą istotę i wcielić ją do swojej armii. Niestety, poza humorystycznym intrem, nie uświadczymy w ZHEROS fabuły, a szkoda, ponieważ animowane przerywniki filmowe pomiędzy kolejnymi poziomami znacznie urozmaiciłyby zabawę.

Beat’em up

Jak na typowego przedstawiciela gatunku przystało, w ZHEROS zmierzymy się z niezliczonymi falami wrogów. Ciosy można łączyć w skomplikowane kombinacje, problem w tym, że kiedy skupimy się na jednym przeciwniku, stajemy się podatni na ataki innych. Urozmaicenie rozgrywki stanowią ponadto pistolet i tarcza energetyczna. Od czasu do czasu można też zasiąść za sterami robota, który sieje prawdziwe spustoszenie wśród przeciwników.

Robot znacznie ułatwia rozgrywkę dzięki swojej ogromnej sile ognia
Robot znacznie ułatwia rozgrywkę dzięki swojej ogromnej sile ognia

Nieco kłopotliwy jest też system rozwoju postaci. Podczas zabawy zdobywamy świecące romby, które następnie wymieniane są na punkty umiejętności, maksymalnie dwa na każdy poziom. O ile dobrze sprawdza się, kiedy gramy sami, o tyle wypada beznadziejnie w trybie kooperacji. Liczba rombów nie wzrasta proporcjonalnie i jest stała dla każdego poziomu, w efekcie zdobywanie punktów umiejętności graniczy z cudem, a gra szybko staje się zbyt trudna.

System rozwoju postaci jest intuicyjny i łatwy w obsłudze
System rozwoju postaci jest intuicyjny i łatwy w obsłudze

Przyczepić się można również do projektów poziomów. Mimo że twórcy przygotowali dwa światy, które całkowicie się od siebie różnią, poszczególne poziomy w ich obrębie są łudząco podobne, przez co bardzo szybko można popaść w monotonię. Także elementy zaczerpnięte z gier platformowych wypadają blado. Przeskakiwanie pomiędzy platformami zbyt często kończy się śmiercią, a ta w większości przypadków oznacza konieczność rozpoczęcia poziomu od początku.

Komiksowo

Oprawa graficzna ZHEROS utrzymana jest w komiksowym stylu, który od razu przywodzi na myśl animacje Pixara. Mam na myśli przede wszystkim przerysowane postaci i feerię barw budujących bajkowy klimat. Zabawie przez cały czas towarzyszy energiczna elektroniczna muzyka, która doskonale wpisuje się w atmosferę ZHEROS. Niestety, z czasem robi się monotonna.

Kolorowa oprawa graficzna stanowi jeden z największych atutów gry
Kolorowa oprawa graficzna stanowi jeden z największych atutów gry

Czy warto?

ZHEROS w założeniach miało sięgać do korzeni gatunku beat’em up i czerpać z niego to, co najlepsze. Szkoda tylko, że w trakcie zabawy cały czas towarzyszy nam nieodparte wrażenie, że  twórcy szli na skróty. Niedopracowany system walki i rozwoju postaci oraz monotonne poziomy mogą nieco zniechęcić do zabawy. Czy to oznacza, że ZHEROS jest grą złą?

Zdecydowanie nie. Na pewno przypadnie do gustu najmłodszym graczom za sprawą kolorowej oprawy graficznej i łatwej obsługi. Warto również sięgnąć po nią chociażby ze względu na fakt, że jest jednym z niewielu tytułów oferujących możliwość zabawy na konsoli w ramach lokalnej kooperacji, może nieco kulejącej, ale zawsze.

P.S. Od 16 stycznia do 15 lutego ZHEROS dostępne jest za darmo dla posiadaczy kont Xbox Live Gold. Na razie gra dostępna jest wyłącznie na konsoli Xbox One, ale wkrótce trafi również na PlayStation 4 i PC.

Werdykt

  • Fabuła i klimat
    5
  • Grafika
    8
  • Udźwiękowienie
    6
  • Dopracowanie
    6
  • Grywalność
    7
Podsumowanie

Zamiarem twórców był powrót do korzeni gatunku. Nie udało im się to w pełni. ZHEROS to produkcja pod wieloma względami niedopracowana, ale mimo to dająca całkiem sporo frajdy, głównie dzięki możliwości wspólnej zabawy przed jedną konsolą.

64%
64
Dobra
Dawid Sych

Od dziecka zapalony pecetowiec, a od niedawna konsolowy neofita. Kocha rozbudowane gry role-playing z masą statystyk i dziesiątkami okienek, najlepiej izometryczne i w klimacie science-fiction lub post-apo. Alergicznie reaguje na wszelkiej maści sandboksy oraz gry sportowe. Wielbiciel literatury klasycznej i amator dobrych seriali.

Zostaw komentarz