Za co kochamy serię Uncharted?

2

Exclusive na dziesiątkę.

  NASTĘPNA 

Uncharted to prawdopodobnie najmocniejsza marka w historii należąca do Sony. Oczywiście, ciężko stwierdzić, który tytuł ekskluzywny na PlayStation 4 jest najlepszy (God of War to mistrzostwo), ale bez wątpienia przygody Nathana Drake’a plasują się w ścisłej czołówce. Osobiście uwielbiam tę serię, czego efektem była maksymalna nota końcowa dla Kresu Złodzieja. Skoro tu jesteście, to obstawiam, że również należycie do fanów dzieła Naughty Dog (poznaj historię studia). Przypomnijmy więc sobie, dlaczego ten cykl wywołuje u nas tak pozytywne emocje.

GŁÓWNY BOHATER

Przepraszam, czy są na sali ludzie, którzy nie lubią Nathana Drake’a? Jeśli tak, to poważnie zastanówcie się nad swoim życiem. No dobra, a tak serio, to protagonista Uncharted jest jedną z większych atrakcji całej serii (prawie, oprócz Zaginionego Dziedzictwa). Indiana Jonesa oglądamy dla… Indiana Jonesa, natomiast serię stworzoną przez Niegrzecznych Psów odpalamy między innymi dlatego, żeby poznać bliżej jej głównego bohatera.

Niepoprawny awanturnik i poszukiwacz przygód to wbrew pozorom postać złożona, pełna wewnętrznych dylematów oraz słabości. Pod fasadą głupkowatych żarcików i ciętego języka, skrywa się porządny człowiek, któremu od początku do końca chcemy kibicować. Nathana najlepiej poznajemy w czwartej odsłonie, gdzie nie tylko zaprezentowano większy fragment jego dzieciństwa, ale także przedstawiono trudne relacje ze starszym bratem, a także kłopoty z żoną, potrafiące przyprawić o więcej siwych włosów niż niejeden uzbrojony przeciwnik.

LOKACJE

Jak na porządną serię przygodową przystało, twórcy nieustannie przerzucają nas z jednego kontynentu na drugi. Naughty Dog doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak ważnym elementem rozgrywki są lokacje, w których przebywamy. Nie dosyć, że mamy okazję zwiedzić niesamowite miejsca, takie jak piracka kolonia na Madagaskarze, pustynię Ar-Rab al-Chali, tybetańskie wioski, to na dodatek każda z tych miejscówek jest różnorodna i unikatowa na swój sposób.

Cykl do tej pory otrzymał sześć odsłon i ani przez moment nie odczułem znużenia terenem, po którym się poruszałem. Zdarzało się, że w trakcie zabawy przemierzaliśmy podobne krainy, ale za każdym razem Naughty Dog wprowadzało jakieś urozmaicenia, dzięki czemu szybko przestawaliśmy zwracać uwagę na jakiekolwiek podobieństwa. Dużą rolę odgrywają projekty poziomów, za każdym razem gwarantujące nowe przeżycia i doznania.

  NASTĘPNA 

1 2 3
Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Dyskusja2 komentarze

Odpowiedz Anuluj