Za co kochamy serię Gothic?

0

Zanim powstał Wiedźmin, graliśmy w Gothica.

Ostatnio do sprzedaży trafiła najnowsza produkcja studia Piranha Bytes. Elex okazał się dla nas zawodem, dlatego postanowiliśmy myślami powrócić do starych dziejów, kiedy to jeszcze niemiecki producent w jakimś stopniu wykazywał się innowacyjnością i wyznaczał nowe trendy w branży gier wideo. Marka Gothic również nie była pozbawiona wad, ale nie o tym jest ten materiał. Tym razem skupimy się wyłącznie na samych superlatywach, próbując odpowiedzieć w kilku punktach – za co kochamy serię Gothic?

FABUŁA

Sam pomysł na fabułę pierwszej części nie był może wyjątkowy, ale już sposób jej poprowadzenia zasługiwał na pochwałę. Główny bohater, tajemniczy jegomość okrzyknięty przez graczy mianem Bezimiennego, zanim stał się wielkim wojownikiem walczącym z setkami orków, był zwykłym chłopcem do bicia, który częściej musiał stawiać na ucieczkę, niż bezpośrednią walkę. Po przekroczeniu magicznej bariery i wejściu do Górniczej Doliny szybko uświadamialiśmy sobie, że produkcja Piranha Bytes rządzi się trochę innymi prawami.

W tej opowieści nie byliśmy herosem mającym zbawić świat (przynajmniej nie na początku), tylko chłopcem na posyłki, któremu co chwilę kładziono kłody pod nogi. W drugiej części działało to na podobnym schemacie, tyle, że było zrobione z jeszcze większym rozmachem. Wszystkiemu natomiast wtórowały świetne dialogi z napotkanymi osobami oraz ciekawie skonstruowane misje, które nie polegały wyłącznie na wybiciu odpowiedniej liczby przeciwników. Twórcy gry przygotowali na tyle ciekawą historię, że nawet po wielu latach od ukończenia poszczególnych odsłon, nadal mamy w pamięci poszczególne sytuacje oraz charyzmatycznych towarzyszy Bezimiennego.

 
1 2 3 4 5
Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz