Wywiad z Arkadiuszem Kamińskim

1

Jesteście fanami retro i profesjonalizmu? Jeśli tak, to z pewnością zainteresuje Was rozmowa z Dark Archonem, założycielem serwisu arhn.eu, dostarczającego od kilku lat świetnych materiałów dotyczących zarówno starych, jak i nowych gier.

Arkadiusz "Dark Archon" Kamiński
Arkadiusz „Dark Archon” Kamiński, arhn.eu

Łukasz Morawski: W swoich materiałach w dużej mierze skupiasz się na tematyce retro. Wynika to z Twoich osobistych upodobań czy tego właśnie potrzebują Twoi widzowie?

Arkadiusz „Dark Archon” Kamiński: Rozpoczynając zabawę z serwisem arhn.eu chciałem uzewnętrznić swoje przemyślenia na temat swoich ulubionych gier wideo. Ponieważ jestem graczem z 25-letnim stażem nie trudno wywnioskować, że przez lata zagrałem w więcej gier uważanych dziś za „stare”. Zresztą jest to nisza – o nowych grach mówią przecież wszyscy inni.

Zauważyłem też, że wielu starszych graczy znalazło u nas swoje sanktuarium. Może to dlatego, że coraz trudniej w naszej „branży” o ludzi, którzy grali w kultowe hity wtedy, gdy trafiały pierwszy raz do sklepów. Perspektywa ma tu chyba kluczowe znaczenie. Co nie znaczy, że nie lubię nowych gier, wręcz przeciwnie, te również chętnie recenzujemy, gdy czujemy, że możemy wnieść do tematu coś ciekawego.

ŁM: Twoja kolekcja gier oraz sprzętu robi niesamowite wrażenie. Od ilu lat jesteś kolekcjonerem i dlaczego zacząłeś się tym zajmować?

AK: Tak zwane „oryginały” zacząłem kupować sporadycznie w drugiej połowie lat 90., gdy wreszcie zaczęły formować się legalne i przystępne cenowo linie dystrybucyjne. Jak to zwykle w przypadku młodzieńców bywa, mój budżet był mocno ograniczony, ale zawsze, gdy pojawiała się jakaś duża produkcja starałem się znaleźć sposób na to, by prędzej czy później uzbroić się w jej legalny egzemplarz, dzięki czemu udało mi się zbudować zalążek mojej kolekcji. Wtedy jednak nie sądziłem jeszcze, że zajmę się „zbieraniem” – gry wideo były wówczas dla mnie zwyczajnym hobby. Każdy na osiedlu grał i kupował gry – oryginały czy „piraty” – nie było w tym niczego nadzwyczajnego.

Przyszedł nawet taki czas, gdy na kilka lat przestałem interesować się grami. Trochę przymusowo, bo mój domowy sprzęt zwyczajnie nie nadążał już w kwestii nowości, więc z braku alternatyw na jakiś czas odpuściłem granie na rzecz tworzenia w sieci. Ze zdwojoną mocą do grania wróciłem w 2007 roku, gdy przeprowadziwszy się z (wtedy) narzeczoną do nowego mieszkania kupiliśmy sobie z ciekawości PlayStation 2 i Wii. Magia powróciła.

Z połączenia zainteresowań do tworzenia w Internecie i grania powstał nasz serwis, co automatycznie napędziło rozwijanie ciągle rosnącej kolekcji. Z czasem nasze zasoby zaczęli zasilać też znajomi pozbywający się swoich „staroci”, a nawet widzowie.

ŁM: Sam w stu procentach tworzysz własne materiały czy pomagają Ci inne osoby z Twojej ekipy?

AK: arhn.eu to sukces wielu ojców. Dziś większość materiałów tworzę sam, choć pod ręką zawsze znajduje się wierna ekipa przyjaciół serwisu gotowych do pomocy w realizacji. Mamy ochotniczych specjalistów od korekty, newsmanów, ludzi zarządzających mediami społecznościowymi, administrację forum, redaktorów piszących artykuły i tak dalej.

Nie jestem jednak specjalistą od wszystkiego, więc czasami rolę scenarzysty przejmuje ktoś o większej wiedzy w danym temacie. Johnny, na przykład, to nasz redakcyjny specjalista od Gothica. To on napisał wszystkie odcinki naszej retrospektywy „Gothic …w pigułce”. Już od dwóch lat, niczym archeolog, odkopuje sekrety tego cyklu. Czy to poprzez przegrzebywanie dziesiątek archaicznych magazynów o grach z całej Europy, czy kontaktując się z gronem specjalistów z całego świata i samymi autorami gry. Wkręcił się w ten temat tak głęboko, że prowadzi teraz dodatkowo mały podserwis gothic.arhn.eu, gdzie grupuje informacje na temat cyklu. Niektórych zebranych tam informacji nie da się znaleźć nigdzie indziej w sieci.

ŁM: Jak wygląda Twoja aktywność na arhn.eu? Planujesz materiały z wyprzedzeniem czy pracujesz spontanicznie?

AK: Mam na komputerze mały dokument tekstowy o nazwie „Lista Tematów”. To lista filmów nad którymi w jakimś stopniu zacząłem już pracować. Na tę chwilę figuruje na niej 16 tytułów. Czasami, gdy do sprzedaży trafia nowa gra, pozycja pojawia się i znika z listy w przeciągu tygodnia, czasami filmy dojrzewają na niej miesiącami, a nawet latami. Najstarszy element na liście ma już 6 lat. Były już przypadki materiałów, które powstawały 3-4 lata. Wszystko zależy od tego jak dużo czasu trzeba włożyć w skompilowanie potrzebnych informacji do napisania scenariusza. Nie przeklejamy naszych tekstów z Wikipedii i zachodnich serwisów. Jeśli nie mamy pewności, że nasze informacje są dobrze „uźródłowane” i rzetelne, film może leżakować i lata. Nam się nigdzie nie spieszy, zależy nam na jakości informacji. Raz wrzuconego filmu nie da się już przecież poprawić, a setki tysięcy ludzi liczą na to, że to co mówimy jest prawdą. Ubolewam nad tym, że coraz rzadziej samym mediom zależy na wiarygodności.

Sam proces montażu gotowego materiału to już kwestia kilku dni czy nawet godzin jeśli ten jest stosunkowo prosty. Filmy na nasz „bonusowy” kanał – arhn2eu – powstają zazwyczaj w ciągu jednego dnia, bo takie jest jego założenie. To dodatkowa, prosta zawartość, dla zainteresowanych.

ŁM: Arhn.eu jest niewątpliwie popularnym serwisem (sugerując się wyświetleniami na YouTube), z bardzo zaangażowaną społecznością. Czy w związku z tym, jest to Twoje jedyne źródło dochodu?

AK: Przez pierwsze 5 lat działalności arhn.eu działało jako serwis ochotniczy. Cała redakcja tworzyła z pasji do medium gier wideo. To wprowadzało jednak spore ograniczenia w zakresie tego co mogliśmy tworzyć. Pieniądze to nie tylko większy budżet na produkcję, ale rzeczy tak prozaiczne jak czas, który będąc dorosłym człowiekiem można poświęcić na realizację swoich pomysłów. Stąd też za namową widzów od pewnego czasu przeszedłem w tryb pełnoetatowy. arhn.eu stało się moją pracą, a środki na działanie czerpiemy z współpracy z reklamodawcami (w tym Ceneo!) oraz mecenatowi naszych widzów.

arhneu

Teraz możemy tworzyć jeszcze więcej niż kiedykolwiek, a nasi widzowie są najwyraźniej zadowoleni z rezultatów. Lipiec był „największym” miesiącem w historii istnienia serwisu nie tylko z punktu widzenia wyświetleń, ale również pozytywnych ocen naszych filmów w serwisie YouTube. A mam nadzieję, że dopiero rozwijamy skrzydła. Moim marzeniem jest zatrudnić na pełen etat całą naszą redakcję. To by było coś!

ŁM: „Wyzwania Archona” choć niewątpliwie męczące, na razie służą bardziej do zabawy. Planujesz w późniejszym czasie „masterować” gry, żeby stawać w szranki z najlepszymi graczami na świecie?

AK: Bardzo chciałbym móc mierzyć się kiedyś z najlepszymi, ale niestety, zakopany po uszy w obowiązkach, zwyczajnie nie mam na to czasu. Z przyjemnością oglądam za to zmagania mistrzów – czy to w ramach turniejów czy w formie bijących rekordy świata „speedrunerów”.

ŁM: Regularnie nagrywasz materiały poświęcone Arcade Blockowi, Loot Gamingowi i innym tego typu paczkom. Który z crate’ów jest Twoim zdaniem najbardziej atrakcyjny?

AK: Pięknem tego typu paczek z perspektywy widza (i udręką dla klientów) jest fakt, że… to loteria. Sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. Dużo więcej emocji wywołuje zawsze wśród komentujących nie sama zawartość danej paczki, ale to czy w danym miesiącu była faktycznie warta swojej ceny. I niestety (dla kupujących) nie ma tu żadnej reguły. Chociaż otwarty dość niedawno polski „Pixel Box” zaczął od mocnego uderzenia i oferuje wyłącznie licencjonowane produkty.

ŁM: Filmy z serii „W pigułce” cieszą się ogromną popularnością. Jakie kolejne serie gier planujesz omówić w tym cyklu?

AK: To sekret rodu arhn.eu przekazywany z pokolenia na pokolenie. A mówiąc poważnie – nie zdradzamy nigdy naszych odległych planów, bo jak wspominałem wcześniej, potrafią one być bardzo płynne. Nie chcemy rozbudzać nadziei na materiał, który ostatecznie może nie pojawić się na naszej stronie przez długie miesiące.

ŁM: Pytania bonusowe: Kiedy kolejny odcinek „System Error” oraz jaką znasz największą porównywarkę cen gier? ;)

Każde pytanie o kolejny odcinek System Error opóźnia premierę o 5 sekund, więc na tę chwilę celujemy w rok 2314.

A co się tyczy porównywarek cen gier, to już tak kompletnie przymykając oko na jakiekolwiek współprace reklamowe, sam chętnie korzystam z Ceneo. Możliwość szybkiego sprawdzenia przekroju cen nowych gier to funkcja niezbędna dla każdego aspirującego kolekcjonera!

ŁM: Dziękuję bardzo za wywiad!

 
Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Dyskusja1 komentarz

Zostaw komentarz