Wrażenia z zamkniętego pokazu Marvel’s Spider-Man

0

Peter Parker w formie.

Niesamowicie jaram się nową grą z Pajączkiem w roli głównej. Ostatni udany tytuł z tym bohaterem wyszedł „raptem” kilkanaście lat temu, jeszcze na pierwszym PlayStation. Bez względu na upał, pognałem do Warszawy na zamknięty pokaz dla prasy, podczas którego miałem przyjemność przetestować Marvel’s Spider-Man na własnej skórze (dosłownie). Przy okazji, Sony chyba postanowiło ukarać mnie za recenzję Detroit: Become Human, ponieważ prezentacja odbyła się na dachu wieżowca, co wiązało się z przeokrutnym żarem z nieba i mordą zlaną potem. Cóż, a mogłem wystawić maksymalną notę końcową…

W POGONI ZA BANDZIORAMI

Zanim razem z innymi dziennikarzami i jutuberami usiedliśmy do standów z grą, posłuchaliśmy przez chwilę krótkiej i ciekawej prelekcji Jona Paquette’a (główny scenarzysta) z Insomniac Games. Gadanina gadaniną, ale i tak najważniejsze było to, co zobaczyłem na ekranie. Fragment, jaki wykorzystano podczas pokazu pochodził z początkowej fazy gry – mimo to, Peter Parker jest już pełnoprawnym superbohaterem, działającym od dłuższego czasu. Spotykamy go w chwili „szturmu” na siedzibę Wilsona Fiska, jednego z większych złodupców Nowego Jorku. Pierwsza misja była ekscytująca, aczkolwiek służyła przede wszystkim jako rozbudowany samouczek, w którym poznajemy podstawowe mechaniki rozgrywki. Dopiero po załatwieniu gangstera otrzymujemy pełen dostęp do mapy.

Jon Pacquett we własnej osobie / Autor zdjęcia: PlayStation
Jon Pacquett we własnej osobie / Autor zdjęcia: PlayStation

Znakiem charakterystycznym Spider-Mana jest bez wątpienia gracja z jaką porusza się na pajęczynach pomiędzy budynkami. Producent doskonale zdawał sobie z tego sprawę, próbując jak najbardziej urozmaicić ten aspekt zabawy. Główny bohater wręcz płynie w powietrzu oferując najróżniejsze (często widowiskowe) animacje, dostosowane do komend wydawanych przez gracza. Ważne jest też to, że pajęczyny nie są podczepiane gdzieś w przestworzach, tylko zawsze zahaczają od pobliskie obiekty, co nadaje grze odrobiny realizmu. Przez dłuższą chwilę, zamiast zaliczać kolejne misje fabularne bądź poboczne, po prostu śmigałem po mieście i zwiedzałem widoczki. Czyżbym w końcu znalazł sandboksa, w którym z przyjemnością będę zwiedzał mapę?

WIZUALNY MAJSTERSZTYK

Fabuła gry zapowiada się interesująco, ale niestety nie mogę rozwinąć bardziej tego wątku. Dodam jedynie, że istnieje szansa na pojawienie się innych istotnych dla Marvela postaci, które wesprą naszego protagonistę w walce z Sinister Six. Bardzo liczę na to, że historia będzie czymś więcej, niż tylko pretekstem do obijania buziulek kolejnym zastępom złoczyńców. Insomniac Games pod tym względem na razie szczególnie nie brylowało, jednakże, w serii Ratchet & Clank (cykl w pigułce) nie brakowało ciekawych wątków. Tym razem scenarzyści mieli większe pole do popisu, dlatego trzymam mocno za nich kciuki. Paquett zaznaczył, że opowieść przedstawiona w Marvel’s Spider-Man nie bazuje bezpośrednio na żadnym z komiksów ani filmów, wykorzystując jedynie mniejsze lub większe motywy z oryginału. Stwierdził także, że sam jest wielkim fanem Pajączka, podobnie jak masa innych osób z jego firmy. Przygotujcie się ponadto na rozszerzenia fabularne – niestety, na razie nie wiem w jakiej formie będą one funkcjonowały.

Niestety, nie można było robić zdjęć ekranom z grą, dlatego musicie zadowolić się randomową fotą z Internetu
Niestety, nie można było robić zdjęć ekranom z grą, dlatego musicie zadowolić się randomową fotą z Internetu

Nawet jeśli producent nie poradzi sobie z fabułą (w co wątpię), to zdecydowanie nadrobi oprawą wizualną – grafika wygląda przepięknie. Tak świetnie zrealizowanego miasta chyba nie doświadczyłem w żadnej innej grze. Co prawda, nie było mi dane zwiedzić wszystkich dzielnic, a zaledwie skrawek Nowego Jorku, ale myślę, że reszta mapy trzyma równie wysoki poziom. Będzie to również produkcja, dla której warto zaopatrzyć się w PlayStation 4 Pro i porządny telewizor z HDR-em (pozdrawiam Cię żono!). Boję się tylko o to, jak moja konsola sobie z tym poradzi. Wszakże God of War zdążył mi ją już prawie wykończyć. Zdecydowanie przydałaby się kolejna generacja.

COŚ ZGRZYTA?

Ten tekst zaczyna coraz bardziej przypominać pean, dlatego muszę wspomnieć o rzeczach, które wzbudziły moje obawy. Rozmawiałem też o tym z innymi osobami będącymi na pokazie i raczej nie jestem odosobniony w odczuciach. Chodzi mianowicie o to, że pod względem konstrukcji świata, Marvel’s Spider-Man delikatnie przypomina gry Ubisoftu, co w tym przypadku zdecydowanie nie należy zaliczać jako komplement. Mapa została po brzegi wypełniona najróżniejszymi aktywnościami, z czego spora ilość służy wyłącznie jako zapychacze czasu. Nie chcę w tym momencie wyrokować, ponieważ dopiero po kilku-kilkunastu godzinach gry będę mógł w stanie ostatecznie stwierdzić, na ile zadania poboczne był irytujące. Najbardziej rozbawiło mnie to, że Insomniac Games zdecydował się na odkrywanie terenu poprzez wieże, z których zrezygnowano nawet w Assassin’s Creed. Trochę przypał.

Ręce, które grają / Autor zdjęcia: PlayStation
Ręce, które grają / Autor zdjęcia: PlayStation

Marvel’s Spider-Man zapowiada się bardzo interesująco, ale jedynym warunkiem, żeby gra odniosła artystyczny sukces (o finansowy się nie obawiam), jest przygotowanie mocarnej historii. Jeśli fabuła będzie kulała, to wtedy zaczniemy zwracać większą uwagę na pozostałe rzeczy, w których już teraz mogłem dopatrzeć się pewnych mankamentów lub przestarzałych rozwiązań. Nie zmienia to natomiast faktu, że z niecierpliwością wyczekuję premiery. Jestem wielkim fanem tego producenta, więc na starcie daje mu ogromny kredyt zaufania. Mam nadzieję, że się na tym nie przejadę.

Za możliwość przedpremierowego przetestowania gry dziękujemy firmie PlayStation Polska!

Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz