Wrażenia z testów beta Ghost Recon: Wildlands

0

Drużyna Duchów rusza do akcji.

Wczoraj po południu rozpoczęła się zamknięta beta Tom Clancy’s Ghost Recon: Wildlands. W ramach testów Ubisoft udostępnił graczom Itacuę, pierwszy spośród 21 regionów Boliwii, które znajdą się w finalnej wersji gry. Najnowsza odsłona cyklu – pomimo tropikalnego klimatu – na pierwszy rzut oka przypominała mi do złudzenia zeszłoroczne Tom Clancy’s The Division. Kilka godzin spędzonych na zamkniętych testach beta utwierdziło mnie jednak w przekonaniu, że wrażenie to było błędne, a Ghost Recon: Wildlands ma swój własny, indywidualny i niepowtarzalny charakter.

TROPIKALNE PIEKŁO

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy po opuszczeniu kreatora postaci i rozpoczęciu rozgrywki, jest obszar działań. Przepiękna Itacua ze swoimi górami, rzekami, drogami, wioskami i miasteczkami jest naprawdę rozległa, tak rozległa, że aż trudno dać wiarę temu, że to zaledwie jeden z dwudziestu jeden obszarów, które znajdą się w pełnej wersji gry. Kiedy już otrząsnąłem się z wrażenia, wyruszyłem – na początek samodzielnie – na pierwszą poważną misję. Na miejsce dotarłem samochodem. Następnie niepostrzeżenie dostałem się w pobliże obszaru opanowanego przez członków kartelu i odpaliłem drona, przy pomocy którego zbadałem teren i oznaczyłem wrogów. Dalej akcja poszła jak z płatka, ponieważ osiągnąłem cel misji oddając zaledwie dwa strzały, pozostali przeciwnicy padli ogłuszeni.

Wirtualna Boliwia jest przepiękna
Wirtualna Boliwia jest przepiękna

Po krótkim wstępie, jakim były dla mnie dwie pierwsze misje fabularne, dołączyłem do drużyny z krwi i kości. Chociaż Ghost Recon: Wildlands, podobnie jak wspomniane we wstępie The Division, pozwala na rozgrywkę solo, to zabawa nabiera kolorów dopiero w trybie kooperacji. Pierwsza wspólna akcja potoczyła się podobnie. Podróż na obszar misji (już nie samochodem, a helikopterem), rekonesans przy pomocy drona i zsynchronizowany atak na pozycje wroga. Zanim lufy karabinów zdążyły się tak naprawdę rozgrzać, było już po wszystkim. Satysfakcja z udanej i sprawnie przeprowadzonej akcji była ogromna. Przyznam szczerze, że nie korzystaliśmy z panelu rozkazów, ale doświadczone drużyny na wyższych poziomach trudności na pewno docenią jego obecność, podobnie zresztą jak gracze, którzy nastawiają się na rozgrywkę solową, gdzie polecenia są kluczowe do kierowania zespołem.

Jeden strzał, jedna śmierć
Jeden strzał, jedna śmierć

MOC WRAŻEŃ

Zadania, przed jakimi stawia gracza Ghost Recon: Wildlands, są zróżnicowane, ale nie odbiegają od klasyki. Zabezpieczanie zajętego przez wrogów terenu, uwalnianie zakładników, przesłuchania, przejmowanie konwojów czy likwidacja ważnych osób to chleb powszedni drużyny Duchów. Zanim zespół będzie mógł wyeliminować główny cel, będzie musiał wykonać szereg zadań pobocznych. Dodajcie do tego misje dla rebeliantów, za które zespół otrzymuje dostęp do wsparcia w postaci zrzutu pojazdu, najemników, moździerza, dywersji i zwiadu. Roboty jest sporo, a przypominam, że to dopiero pierwszy obszar gry.

Rozpoznanie terenu to punkt obowiązkowy każdej akcji
Rozpoznanie terenu to punkt obowiązkowy każdej akcji

Jak w każdej współczesnej grze, oprócz szerokiej gamy dostępnego wyposażenia oraz możliwości jego ulepszenia i personalizacji, w Ghost Recon: Wildlands nie mogło zabraknąć elementu rozwijania postaci. Za zdobyte w trakcie misji zasoby wykupuje się umiejętności. Obejmują one broń, drona, wyposażenie, wytrzymałość fizyczną, drużynę oraz wspomniane wyżej wsparcie rebeliantów i odblokowywane są wraz z kolejnymi poziomami doświadczenia. Wybór jest naprawdę ogromny. Jeżeli chodzi o uzbrojenie, to jego różnorodność i liczba dostępnych dla gracza modyfikacji może na początku przyprawić o zawrót głowy.

Kluczem do sukcesu jest współpraca
Kluczem do sukcesu jest współpraca

Dwa aspekty rozgrywki w Ghost Recon: Wildlands przypadły mi do gustu szczególnie. Pierwszy to raczej detal, ale dla mnie niezwykle istotny, a jest nim przełączanie widoku z perspektywy trzeciej osoby na pierwszą w trackie celowania dowolną bronią, które pozwala na znacznie większa precyzję. Drugi to wprowadzenie podnoszącego wyraźnie poprzeczkę ograniczenia do jednej reanimacji podczas akcji. Po śmierci członek zespołu musi czekać krótką chwilę na odrodzenie. Zwykle czas ten jest wystarczająco długi, aby przeciwnik mógł wybić do nogi resztę drużyny, jeżeli ta wpadnie w ogień krzyżowy. Podatność na obrażenia wymusza na drużynie taktyczne działanie i współpracę. Przy tej okazji muszę ponarzekać na brak bardziej rygorystycznego systemu zarządzania drużyną – nie ma nic gorszego niż rozsiany po całej mapie zespół, którego każdy członek próbuje działać na własną rękę.

Liczba dostępnych umiejętności robi wrażenie
Liczba dostępnych umiejętności robi wrażenie

Największymi zaletami Ghost Recon: Wildlands są jednak ogromna swoboda i wielka różnorodność. Zróżnicowane i bogate wyposażenie oraz cykl dobowy i zmienne warunki pogodowe pozwalają na stosowanie odmiennej strategii przy każdym kolejnym podejściu do danej misji. Dzięki temu rozgrywka jest ciekawa i szybko się nie znudzi, oczywiście pod warunkiem, że bawi Was takie eksperymentowanie.

JEST POTENCJAŁ

Pomimo faktu, że na potrzeby testów beta Ubisoft udostępnił zaledwie niewielką część gry, już teraz widać, że Ghost Recon: Wildlands to tytuł z potencjałem. Chociaż na pierwszy rzut oka do złudzenia przypomina The Division, tak naprawdę ma swój własny, charakterystyczny rys. Największymi atutami najnowszej odsłony cyklu są ogromny, otwarty świat, zróżnicowana rozgrywka oraz kluczowa rola kooperacji i taktycznego działania. Oczywiście poziom przyjemności płynącej z zabawy zależy głównie od tego, na jaką drużynę się trafi, ale ze sprawdzoną ekipą Ghost Recon: Wildlands daje ogromną frajdę.

 
Dawid Sych

Od dziecka zapalony pecetowiec, a od niedawna konsolowy neofita. Kocha rozbudowane gry role-playing z masą statystyk i dziesiątkami okienek, najlepiej izometryczne i w klimacie science-fiction lub post-apo. Alergicznie reaguje na wszelkiej maści sandboksy oraz gry sportowe. Wielbiciel literatury klasycznej i amator dobrych seriali.

Zostaw komentarz