Wiedźmin 3: Krew i Wino – recenzja

0

CD Projekt RED znów pokazał konkurencji jak to się robi.

Serca z Kamienia postawiły poprzeczkę bardzo wysoko. Dlatego też na Krew i Wino czekałem z wielką niecierpliwością, ale i nie bez obaw. Na szczęście, CD Projekt RED po raz kolejny stanął na wysokości zadania, serwując nam dodatek, który bije na głowę niektóre gry. Aby dać Wam lepsze wyobrażenie na temat Krwi i Wina zdecydowaliśmy się z Łukaszem na recenzję w formie dialogu.

Kraina wina i błędnych rycerzy

Dawid Sych: Akcja Krwi i Wina toczy się w Toussaint, krainie wina i błędnych rycerzy znanej z kart powieści Andrzeja Sapkowskiego. Księżna Anna Henrietta wzywa Wiedźmina, aby rozprawił się z bestią, która brutalnie morduje szlachetnie urodzonych. Po krótkim śledztwie wychodzi na jaw, że sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana i jest w nią zamieszany jeden z dawnych przyjaciół Geralta. Intryga jest bardzo ciekawa, tak samo zresztą jak biorące w niej udział postaci. Trudno o porównanie z Sercami z Kamienia, ponieważ historia utrzymana jest w zupełnie innym tonie i znacznie bardziej pasuje do realiów Toussaint. To, czy okaże się lepsza lub gorsza, jest wyłącznie kwestią gustu.

Mimo bajkowej atmosfery, krew leje się gęsto
Mimo bajkowej atmosfery, krew leje się gęsto

Łukasz Morawski: Historią przedstawioną w Sercach z Kamienia byłem autentycznie zachwycony. Nie tylko ze względu na świetnie poprowadzone wątki, ale również dzięki bardzo dobrze rozpisanym postaciom. Niektórzy bohaterowie Krwi i Wina pozostawiają wiele do życzenia, z głównym antagonistą na czele. Na plus natomiast należy zaliczyć relację pomiędzy Geraltem a jego starym druhem oraz przedstawienie księżnej Henrietty jako twardej babki, która potrafi również zauroczyć swoim seksapilem. Historia rozszerzenia rozpoczyna się prawdziwym trzęsieniem ziemi, ale w pewnym momencie zalicza mocny spadek formy. Na szczęście, od połowy fabuła znowu nabiera rumieńców, a niektóre wybory moralne mogą sprawić nam nie lada kłopot. Jedno jest pewne, Geralt trafiając do Toussaint postawił się w niezwykle trudnej sytuacji.

W wolnym czasie

Dawid: Dziki Gon był chwalony między innymi za wątki poboczne. Krew i Wino nie odstają w tej materii od oryginału. Poza standardowymi wiedźmińskimi zadaniami, takimi, jak na przykład, odczynianie uroków, czy polowanie na potwory, w dodatku znalazło się kilka perełek. Uśmiałem się setnie, kiedy zlecono mi odnalezienie skradzionych genitaliów posągu, które uznawane są za przynoszące szczęście i wigor mężczyznom. Jak dla mnie prawdziwym hitem jest zadanie, w którym Geralt wybiera się do banku po depozyt, ale nikt nie chce wydać mu pieniędzy, ponieważ w papierach znajduje się informacja, że nie żyje. Biedny Wiedźmin jest zmuszony do biegania od okienka do okienka, aby wyjaśnić sprawę.

W tej sytuacji Geralt wolałby chyba stanąć oko w oko z krwiożerczym potworem
Wizyta w banku to prawdziwy koszmar

Łukasz: Misje, które wymienił Dawid faktycznie rozluźniają gęstą atmosferę głównej fabuły dodatku. Wizyta w banku zdecydowanie jest jednym z ciekawszych i bardziej komicznych zadań w całej trzeciej odsłonie Wiedźmina. W Krwi i Winie na liście Geralta znalazło się również parę innych ciekawych misji, jednakże spora ich część służy wyłącznie do perfidnego wydłużenia czasu rozgrywki. Kilkukrotnie, żeby ukończyć zadanie poboczne, jesteśmy zmuszani do zaliczania kilkunastu subquestów, które w Dzikim Gonie lub Sercu z Kamienia oznaczone były znakami zapytania (tych w nowym DLC również nie brakuje). Producentowi widocznie zaczynało brakować ciekawych pomysłów, dlatego otrzymaliśmy parę zapychaczy. Dodam tylko, że ich wykonywanie sprawiało mi przyjemność, ponieważ  zwiedzanie nowych lokacji w Wiedźminie zawsze jest miłym doświadczeniem, ale, mimo wszystko, po CD Projekt RED oczekiwałbym czegoś bardziej oryginalnego.

Nowości

Dawid: Krew i Wino wzbogaca grę o kilka nowości, z których na szczególną uwagę, poza nowymi postaciami, potworami, przedmiotami i talią Skellige do gwinta, zasługują mutacje i winnica. Po wykonaniu jednego z zadań pobocznych oraz za cenę mutagenów i punktów zdolności Geralt zyskuje dostęp do mutacji wpływających na jego wiedźmińskie zdolności. Niestety, mimo wszystko, Krew i Wino jest za krótkie na to, aby w pełni skorzystać z możliwości, które oferuje nowy system. Z kolei winnica to nic innego, jak tylko baza wypadowa, którą za sporą sumkę da się odnowić i przyozdobić wedle własnego widzimisię. Obecnie jest to standard w erpegach, ale w mojej ocenie Wiedźmin doskonale by sobie bez niego poradził. Miłym i doskonale pasującym do atmosfery Krwi i Wina dodatkiem jest natomiast możliwość pomalowania zbroi na dowolny kolor.

Wygląd menu, w którym zarządzamy mutacjami.
Wygląd menu, w którym zarządzamy mutacjami.

Łukasz: Rozwój bohatera w trzeciej odsłonie Wiedźmina już od początku wyglądał nie tak jak powinien. Zdobywanie kolejnych poziomów oraz „wykupowanie” nowych umiejętności nie dawało takiej satysfakcji jak w innych grach RPG. Zabawa mutacjami z Krwi i Wina była dla mnie niepotrzebnym dodatkiem, z którego skorzystałem tylko i wyłącznie w celach poznawczych. Po odblokowaniu nowych umiejętności nie zauważyłem zbyt dużej zmiany w rozgrywce i nie poczułem się silniejszy na polu walki. Podobnie ma się sprawa z winnicą. Fajne, że Geralt ma w końcu wygodne łóżko i może powiesić obraz na ścianie, ale co z tego? W posesję głównego bohatera ładujemy sporo pieniędzy (jeśli chcemy oczywiście), ale tak naprawdę nie mamy z tego żadnych korzyści (aczkolwiek spanie w łóżku daje nam jakieś tam bonusy). Jedyną nagrodą jest możliwość odwiedzenia domu i podziwiania jego uroków. Jak dla mnie to zdecydowanie za mało.

Jak w bajce

Dawid: Toussaint to temat na oddzielny akapit. Księstwo Anny Henrietty wygląda jak żywcem wyrwane z bajki. Kolorowe domy i wszechobecne winnice przywodzą na myśl urokliwe włoskie i francuskie miasteczka, a pałac książęcy przypomina disneyowski zamek. Świetnie, jak zwykle zresztą, wypada również ścieżka dźwiękowa i aktorzy podkładający głosy pod postaci.

Toussaint zapiera dech w piersiach
Toussaint zapiera dech w piersiach

Łukasz: Toussaint jest prawdziwym rajem na ziemi. CD Projekt RED zaskoczyło mnie poziomem wykonania tego miejsca, zarówno jeśli chodzi o główne miasto, jak i jego okolice. Nowa mapa jest na tyle duża, że jej pełne zwiedzenie wystarczy spokojnie na kilkanaście godzin. Podczas wędrówki natrafimy na masę pięknych lokacji, w których jak dziki robiłem nieustannie screenshoty. Producent pracując nad nowym terenem popracował również nad oprawą graficzną. Modele budynków oraz roślinność wygląda zdecydowanie lepiej niż w Dzikim Gonie i Sercach z Kamienia. Jestem tym bardziej pozytywnie zaskoczony, że udało się to deweloperowi osiągnąć w wersji na konsolę PlayStation 4, bez zbędnych ekranów wczytywania i problemów ze spadającym framerate.

Nie ma róży bez kolców

Dawid: Krew i Wino to bez wątpienia świetna gra, ale niestety niepozbawiona kilku wad. Kuleją przede wszystkim kwestie techniczne. Na konsoli Xbox One czas wczytywania zapisów stanu gry woła o pomstę do nieba. Również przełączanie się pomiędzy poszczególnymi zakładkami ekwipunku zajmuje zdecydowanie za dużo czasu. Mam jednak nadzieję, że kolejna łatka naprawi te problemy.

Choć od premiery Dzikiego Gonu producent wyeliminował masę błędów, to jednak nadal natrafiamy na tego typu sytuacje.
Choć od premiery Dzikiego Gonu producent wyeliminował masę błędów, to jednak nadal natrafiamy na tego typu sytuacje.

Łukasz: W przypadku edycji na PlayStation 4 także występują problemy wymienione przez Dawida. Ponadto Płotka jak była debilem (debilką?), tak jest nadal. Serio, to co wyrabia ten koń przechodzi ludzkie pojęcie. Wielokrotnie decydowałem się na dłuższy bieg, żeby tylko nie korzystać z pomocy mojego wiernego towarzysza. Podoba mi się natomiast to, że wraz z nową aktualizacją wydaną przed premierą Krwi i Wina, przemodelowano wygląd menu, pozwolono na szybkie przeglądanie książek i usprawniono pracę interfejsu. Choć przeskakiwanie pomiędzy zakładkami nadal jest upierdliwe, to jednak teraz spędzanie czasu w menu nie jest prawdziwym koszmarem.

mebel

O krok od ideału

Dawid: Dodatek Krew i Wino spełnił wszystkie pokładane w nim nadzieje. Wciągająca fabuła, ciekawe postaci, świetne zadania poboczne i czas gry, którego długości pozazdrościć może niejedna „pełnometrażowa” produkcja. Jeżeli bawiliście się dobrze przy Dzikim Gonie i Sercach z Kamienia, nie możecie przejść obok Krwi i Wina obojętnie.

Łukasz: Krew i Wino miało ogromnego pecha, że trafiło do sprzedaży później niż Serca z Kamienia, które absolutnie uwielbiam. Nowa opowieść miała swoje fenomenalne momenty, ale chwilami bywała mało atrakcyjna. Największym atutem drugiego dodatku jest zdecydowanie kraina Toussaint, zachwycająca swoimi rozmiarami i pięknym wykonaniem. Zdaniem Dawida, rozszerzenie zasługuje na praktycznie maksymalną notę. Według mnie, coś poszło nie tak, dlatego Krew i Wino oceniam znacznie gorzej niż poprzednią historię Geralta. Gdyby poniżej widniała moja ocena, byłoby to maksymalnie 88%. Mimo wszystko, dziękuję CD Projekt RED za tak fantastyczną serię i mam nadzieję, że w przyszłości będzie jeszcze bardziej rozwijania, tyle, że z innym bohaterem. Biały Wilk w końcu zasłużył na odpoczynek.

 

Werdykt

  • Fabuła i klimat
    10
  • Grafika
    10
  • Dźwięk
    10
  • Dopracowanie
    9.5
  • Grywalność
    9.5
  • Ocena użytkowników (2 głosów)
    9
    Your Rating:
Podsumowanie

CD Projekt RED po raz kolejny pokazał, że potrafi stworzyć dodatek, który na głowę bije wiele gier "pełnometrażowych". Obowiązkowa pozycja dla fanów Dzikiego Gonu i Serc z Kamienia.

98%
98
Świetna
Dawid Sych

Indiana Jones i nerd w jednym. Zawsze wszystko wie i zawsze we wszystkim ma rację, więc lepiej nie wchodzić z nim w polemikę. Amator nowych technologii, dobrych książek i seriali.

Zostaw komentarz