Widzieliśmy nowe Master of Orion

0

Wargaming.net wyrusza na podbój galaktyki.

Podczas targów Gamescom mieliśmy okazje poznać nowe plany „Czołgistów”, co do ich największych marek. Poza niezwykle intrygującymi nowościami w World of Tanks (o których wkrótce w innym artykule), studio zaskoczyło nas prezentacją wczesnej wersji gry Master of Orion – kosmicznej strategii, która wśród starych wyjadaczy ma już status kultowej.

Nostalgia

Jakim cudem producent skupiony wcześniej wyłącznie na drugowojennych klimatach, zaczął wybiegać daleko w przyszłość? Kluczową okazała się być siła nostalgii. Założyciel studia, Victor Kislyi, jest wielkim fanem poprzednich części cyklu i gdy na rynkach pojawiła się okazja odkupienia marki od upadłego Atari, przedsiębiorca postanowił działać. Efektem podjętych kroków, jedna z najpopularniejszych kosmicznych strategii wkrótce powróci w zupełnie nowej odsłonie.

Co ważne Master of Orion będzie pierwszą grą studia nieopartą o system free-to-play. Powstaje jako pełnoprawny tytuł, dystrybuowany drogą elektroniczną (Steam). Nie ma na razie planów co do wersji pudełkowej, jednak niewykluczone, że i taka się pojawi.

Jak gra prezentuje się w ruchu?

Gdy klawiatura i myszka zostały oddane w nasze ręce, stanęliśmy przed wyborem jednej z czterech dostępnych w demie nacji (w finalnej wersji będzie ich aż 10). Dla odpowiedniego balansu podczas pierwszej rozgrywki zdecydowaliśmy się na rasę Alkari równoważącą sobą cechy dostępne w grze (siła ognia, technologia, dyplomacja, szpiegostwo etc.).  Chwilę później statek-matka, poprzez nasze rozkazy, wysyłał zwiadowców do okolicznych światów oraz układów.

Podobnie jak w poprzednich częściach serii gracze staną do kosmicznego wyścigu o zaszczytne miano suwerena wśród wszystkich ras galaktyki. Składają się na to kolonizacja obcych planet, umiejętne gromadzenie surowców, badania, rozwój floty oraz stosunki dyplomatyczne z innymi rasami. Należy jednak zaznaczyć, iż jest to telegraficzny skrót, gdyż wspomniana sieć zależności posiada zatrzęsienie opcji oraz ścieżek wyboru.

Już po pierwszych minutach rozgrywki widać, że twórcy zapożyczyli kilka pomysłów znanych z serii Civilization (w szczególności Beyond Earth), jednak planują wyprowadzić je na wyższy poziom. O ile drzewka rozwoju naszej cywilizacji stoją na podobnym poziomie złożoności, tak mnogość opcji dyplomatycznych przyprawia o zawrót głowy i niezwykle działa na wyobraźnię. Pozostaje mieć nadzieję, że sztuczna inteligencja będzie w tym wypadku funkcjonować równie nieszablonowo, tak jak pozwala się na to graczom.

Stara gwardia

Twórcy za wszelką cenę stawiają sobie wierność kultowym oryginałom przy jednoczesnym wsparciu dla współczesnych trendów. Wszystkie opcje, które w jakiś sposób automatyzują rozgrywkę (np. badania), są całkowicie opcjonalne, więc starzy wyjadacze mogą grać w Master of Orion bez wspomnianych usprawnień.

To co jednak najbardziej przemawia za hołdem studia dla serii, jest zatrudnienie osób, które swoją ciężką pracą sprawiły, że dwie pierwsze części przeszły do historii. Muzykę do gry ponownie stworzy ten sam kompozytor, a główni projektanci poprzednich „Orionów” zostali zatrudnieni w charakterze konsultantów.

Podsumowanie

Jeśli nic nie zakłóci wyjątkowo emocjonalnego cyklu produkcyjnego, w nadchodzących miesiącach mamy szansę otrzymać jedną z najlepszych kosmicznych strategii tej generacji. Dziedzictwo marki, siła nostalgii i zręczne połączenie starego z nowym dają nadzieję na rewelacyjną kosmiczną odyseję. Nawet jeśli wirtualną.

Adam Szymański

Gracz od piątego roku życia, gdy brat pozwalał mu pogrywać na Commodore 64 oraz Amidze. Przez lwią część życia zagorzały pecetowiec, niestroniący jednak od konsol. Miłośnik otwartych światów i rozwiązań społecznościowych w grach wideo. Obecnie zakochany w marce Nintendo.

Zostaw komentarz