Wampiry w siedmiu ujęciach

0

Branża ma z nimi trudny romans.

NASTĘPNA

Wampiry w grach występują zaskakująco rzadko, szczególnie, jeśli porównać je chociażby z zombiakami. Nic w tym dziwnego – są bardziej „wymagającymi uwagi” potworami, niż żywe trupy, a do tego dochodzi jeszcze symbolika wampira jako atrakcyjnego seksualnie, pociągającego, mroczniaka. Twórcy zazwyczaj wolą złapać coś prostszego za podstawowy koncept, szczególnie, że historia pijawkowych gier nie jest przesadnie wypełniona sukcesami. Spróbujmy się jej przyjrzeć.

JAK U PAPY DRAKULI

Na dobry początek spójrzmy w growy antyk, gdzie czekają nas całe zastępy wampirzych tytułów – w latach osiemdziesiątych produkcji próbujących opowiadać o pijawkach, szczególnie tych bazujących mniej lub bardziej na Drakuli Brama Stokera było naprawdę sporo. Tekstowy The Count, Vampire Village z jednym ekranem gry, czy po prostu Drakula bazujący bezpośrednio na powieści wysypały się we wczesnych latach osiemdziesiątych.

Część z tych tytułów próbowała mocno trzymać się książki i/lub filmów studia Universal, część po prostu bazowała na znanych postaciach lub tropach, a wspomniany wcześniej Drakula postanowił kompletnie spaść z rowerka biorąc za okładkę sylwetkę postaci z niemieckiego filmu „Nosferatu Symfonia Grozy”. Wampiry nie miały tak naprawdę swojej tożsamości jako potwory, były po prostu transylwańskim hrabią lub jego sługami. Dostawaliśmy też kontynuacje znanej historii, takie jak Dracula: Resurrection, dziejące się siedem lat po przygodzie opisanej przez Brama Stokera albo dziwne Nosferatu: The Wrath of Malachi, które co prawda nie wymienia nikogo znajomego z imienia, ale mocno bazuje na historii z książki Stokera.

NASTĘPNA

1 2 3 4 5 6 7
Artur Cnotalski

Gra od kiedy pamięta. PCtowiec, który nie boi się konsol ani urządzeń przenośnych. Kiedy nie siedzi przy komputerze, prawdopodobnie gra w planszówki lub "papierowe" RPG.

Zostaw komentarz