W świecie indyków – Remothered i Neurovoider

0

Minirecenzje też są spoko.

W mediach mówi się przede wszystkim o produkcjach wysokobudżetowych, których wydawcy mają dużo hajsu na kampanie promocyjne. Często zapominamy przy tym o mniejszych grach niezależnych, wielokrotnie przebijających jakością popularne hity. W tej serii przyjrzę się więc indykom, zarówno tym świeżo wydanym, jak i debiutującym jakiś czas temu. Miłego czytania!

W POPRZEDNICH ODCINKACH:
MAJ:  Wizard of Legend, Far: Lone Sails, Lake Ridden, Infectonator 3: Apocalypse, Trailblazers, Basingstoke
CZERWIEC: Omensight, Machiavillain, Moonlighter, Cultist Simulator, Unforseen Incidents, Golem

REMOTHERED

Remothered: Tormented Fathers zaintrygowało mnie dziwacznym tytułem oraz całkiem zgrabnie zrealizowanym zwiastunem. Ponadto, główna bohaterka wygląda wręcz identycznie jak młoda Jodie Foster w „Milczeniu owiec”, co dodatkowo wzmogło moje zainteresowanie tą grą. Niestety, muszę przyznać, że efekt końcowy okazał się delikatnie rozczarowujący, aczkolwiek historii przygotowanej przez Storming Games nie można odmówić uroku. Oczywiście, pod warunkiem jeśli możemy mówić o jakimkolwiek „uroku” w kontekście opowieści, w której ucinane są języki, a obleśny dziad z gołym tyłkiem gania za młodą laską po mrocznej rezydencji. Ups…

W grze kierujemy niejaką Rosemary Reed, która postanawia rozwikłać tajemnicę zaginięcia córki doktora Feltona. Szybko okazuje się, że sprawa nie będzie prosta, a protagonistka będzie musiała uratować się z rąk tajemniczego kultu i jeszcze bardziej tajemniczych nadprzyrodzonych sił. Nie chcę wchodzić w spoilery, ponieważ historia trzyma naprawdę niezły poziom i warto odkryć ją osobiście. Szkoda tylko, ze rozgrywka pozostawia pewien niesmak. Uciekanie przed zagrożeniem bywa mało ciekawe i więcej w tym frustracji, niż emocji. Wynika to przede wszystkim z niezbyt dobrej sztucznej inteligencji naszych oponentów. Mimo to, uważam, że warto przeboleć słabsze elementy gameplayu, żeby poznać ciekawą historię przygotowaną przez twórców kultowego Clock Tower. SPRAWDŹ NA GOG.COM

NEUROVOIDER

Wielokrotnie wspominałem, że nie cierpie pixel-artu w grach, ale mimo to, i tak regularnie próbuję produkcji z taką stylistyką. Całe szczęście, ponieważ wiele z nich to naprawdę wartościowe tytuły, albo przynajmniej gry, przy których naprawdę można się nieźle zrelaksować – taką właśnie produkcją jest NeuroVoider od studia Flying Oak Games. Akcja gry została osadzona w świecie opanowanym przez złowrogie maszyny. Przy życiu pozostało zaledwie czworo ludzi, którzy postanawiają wymierzyć sprawiedliwość najeźdźcom. Oznacza to tysiące wystrzelonych pocisków, tyle samo zebranego lootu i dziesiątki godzin spędzonych przed ekranem monitora.

NeuroVoider jest roguelike’ową strzelanką, co oznacza, że możemy w nią grać praktycznie bez końca. Wszystkie lokacje są generowane losowo, dzięki czemu każde podejście jest od siebie inne. Oprócz zmienionego układu korytarzy, możemy spodziewać się większej ilości przeciwników bądź ich mocniejszych wariacji. Rozgrywka bywa niesamowicie dynamiczna i wymagająca, dlatego warto przygotować się na trudne początku. Kiedy już jednak ogarniemy zasady rządzące w świecie gry, to szybko zaczniemy czerpać z niej przyjemność. Świetny odmóżdżacz, przy którym można się konkretnie wyżyć. SPRAWDŹ NA GOG.COM

Klucze do gier dostarczył GOG.com, za co serdecznie dziękujemy!

Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz