Uncharted vs Tomb Raider. Która seria jest lepsza?

0

POPRZEDNIA

DOSTĘPNOŚĆ

Jak doskonale wszyscy wiecie, Uncharted od początku było marką ekskluzywną dla konsol Sony i ten stan rzeczy raczej nigdy nie ulegnie zmianie. Część z was może uznać to za ogromną wadę, ale według mnie, to właśnie dzięki romansowi z PlayStation, Naughty Dog było w stanie tak dobrze dopracować wszystkie swoje dzieła. Dzięki temu, nie musieli dostosowywać technologii pod wszystkie wiodące platformy, tylko mogli skupić się na jednym środowisku, co zawsze wychodzi grom na dobre. Czy to pod względem lepszej oprawy wizualnej czy płynności rozgrywki. Nie bez powodu exclusive’y z PlayStation 4 są uważane za najlepiej wyglądające tytuły.

Tomb Raider jest natomiast ogólnodostępny, dlatego każdy zainteresowany może kupić swój egzemplarz na platformę jaką posiada w domu. Rise of the Tomb Raider przez chwilę było dostępne na wyłączność Xboksa One, ale ten stan rzeczy uległ zmianie po bodajże roku. W efekcie, otrzymaliście rozbudowane wydanie na PlayStation 4, które olśniewało zawartości, a w szczególności wsparciem dla technologii wirtualnej rzeczywistości. Jeśli więc posiadacie komputer osobisty lub konsolę Microsoftu, to jesteście skazani wyłącznie na Larę, stety/niestety.

GRAFIKA

W tym przypadku nie mam żadnych wątpliwości, która seria radzi sobie lepiej, pomimo tego, że obie oferują oprawę wizualną na bardzo wysokim poziomie. Aczkolwiek jest to pewne niedopowiedzenie, ponieważ Naughty Dog warstwę graficzną swojego cyklu doprowadziło do absolutnej perfekcji. Widać to zwłaszcza na przykładzie czwartej odsłony cyklu, która co krok zachwycała pięknymi widokami i genialnie wykreowanymi lokacjami. Nie to jednak było najlepsze w Kresie Złodzieja. To właśnie detale zadecydowały o tym, że stawiam na Uncharted. Twórcy przygotowali tak wiele smaczków, że nie sposób ich teraz wszystkich wymienić. Najlepsze jest to, że tak naprawdę nie musieli tego robić, gdyż większość z nich pozostała niezauważona przez graczy. Mówię tu chociażby o prześwitujących promieniach światłach przez małżowiny uszne, bądź włosach na klacie Drake’a poruszających się od wiatru.

Jak zaznaczyłem wcześniej, losy Lary Croft także zostały oprawione fantastyczną grafiką, aczkolwiek do zwycięstwa zabrakło detali, z jakich słynie konkurencja. Nie można natomiast nie wspomnieć o tym, jak dobrze prezentuje się Shadow of the Tomb Raider, mający tak dobrze wykreowane sceny, że kilkukrotnie musiałem podnosić szczękę z podłogi. Scena z powodzą to mistrzostwo, chyba jeszcze w żadnej innej grze nie widziałem tak dobrze wykorzystanej wody. Na plus zaliczyć można również różnorodną roślinność reagującą na ruchy głównej bohaterki. W skrócie, bardzo dobrze się na to patrzy i pod tym względem nie można serii zarzucić niczego złego.

PODSUMOWANIE

Jak widać, każda z serii posiada jakieś mocne strony. Jeśli jednak muszę wybrać cykl, który jest bliższy mojemu sercu, to zdecydowanie postawiłbym na Uncharted. To właśnie opowieść o zawadiackim Nathanie Drake’u wielokrotnie doprowadziła mnie do śmiechu, wydusiła z oczu kilka łez i zachwyciła przepięknymi widokami oraz wdeptała w ziemię rewelacyjnie przygotowanymi scenami akcji. Mam ogromnym sentyment do tego cyklu, dlatego zawsze i wszędzie będę do niego powracał. Nowe wydania Tomb Raiderów także bardzo lubię, jednakże do żadnej z tych gier nie powróciłbym drugi raz. Ot, ciekawe doznania, ale jednorazowe. Najlepszym tego dowodem jest Shadow of the Tomb Raider. Tytuł podobał mi się z wielu powodów, ale brakowało mu pewnej iskry, która nie pozwalałaby mi oderwać się od konsoli. Dlatego właśnie król może być jeden, i jest nim UNCHARTED!

POPRZEDNIA

1 2
Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz