wiedzmin-ekspert-header-1112x280  wiedzmin-ekspert-dzien0         wiedzmin-ekspert-dzien1         wiedzmin-ekspert-dzien2-szary         wiedzmin-ekspert-dzien3-szarywiedzmin-ekspert-dzien4-szary         wiedzmin-ekspert-dzien5-szary         wiedzmin-ekspert-dzien6-szary         wiedzmin-ekspert-dzien7-szary

Nazywał się Geralt z Rivii. Był Wiedźminem, zabójcą potworów

W “Dzikim Gonie” Geralt wyrusza w najbardziej heroiczną i niebezpieczną ze swoich podróży. Ma odnaleźć dziecko-niespodziankę, szarowłosą dziewczynę, która, ze względu na swoje zdolności, stanowi żywą i bardzo niestabilną broń. Gra toczy się o najwyższą stawkę – płynąca w żyłach dziewczyny Starsza Krew może wywołać ostateczny kataklizm – nic więc dziwnego, że wiele osób chcą ją kontrolować. Co gorsza, tropem dziewczyny podąża także legendarny Dziki Gon!

Ogłaszamy wyniki wszystkich konkursów w ramach Tygodnia z Wiedźminem!

Dzień 1: GRA vs KSIĄŻKA

GRA:
Tomasz
Mój wybór pada na grę z tego powodu, że przeczytałem wszystkie przygody Geralta i świetnie wspominam czas który na to spędziłem, lecz samo czytanie czasami nie wystarcza, a gra jest idealną alternatywą by przeżyć jedną z epickich historii Białego Wilka biorąc w niej bezpośrednio udział i mając możliwość wyboru tak by każdy mógł to zrobić na swój własny niepowtarzalny sposób. Wcielając się w rolę Geralta będę w stanie rozwijać jego umiejętności i dobierać ekwipunek tak jak sobie to wyobrażę ,a nie w sposób podyktowany przez autora powieści. Samo podejmowanie decyzji w świecie gry będzie mi sprawiało dużo przyjemności i chętnie zobaczę ich konsekwencje bo czasami nie zgadzałem się z tymi podejmowanymi przez Geralta w książce.
Zatem podsumowując moją wypowiedź wybieram grę ponieważ mam możliwość brania udziału w jednej z najlepszych historii fantasy .

KSIĄŻKA:
Tomasz
Wybieram książkę, bo….to gra wyobraźni.

Dzień 2: Do boju!

Smarty
Dwa ostrza za jeden świat!

Dzień 3: W poszukiwaniu Ciri

Shadowrock
Moim ulubionym bohaterem z książek A. Sapkowskiego jest Geralt. Wybór mój może wydawać się trywialny z racji tego, że jest on protagonistą całej serii, ale dla mnie jako kobiety jest uosobieniem prawdziwej męskości, siły i pociąga mnie niezliczenie razy bardziej niż niejaki pan Grey, który to święci ostatnimi czasy triumfy wśród kobiecego grona czytelniczek, (nie zapominajmy także o innych pięknych i wymuskanych bohaterach literatury). Geralt z Rivii jest tak nieidealny, że aż perfekcyjny. Nie jest multimilionerem, ba, często jego sakiewka świeci pustkami, ale sposób w jaki zdobywa pieniądze, powoduje ciarki. Technika władania mieczem, sprawia, że kolana miękną. Pozostałe „detale” dotyczące jego profesji (jak alchemia, znaki, czy widzenie w ciemności) również niezmiernie mi się podobają. Do najprzystojniejszych może nie należy, ale sam opis jego wyglądu sprawia, że serce bije szybciej… Każda blizna ma swoją historię… No i te oczy… Fakt, że czasami marudzi niczym stara baba, ale to chyba zdarza się każdemu facetowi :D Cenię jego odwagę, bezinteresowność i to, że pomimo stereotypu, iż „mutanty” nie mają uczuć – on stara się je obudzić w sobie na nowo. Nieustannie ujmuje mnie to, jak bardzo dba o Ciri i martwi się o nią. Przemierza cały kontynent, aby ją odnaleźć, nie zważając na wszelkie niebezpieczeństwa. Jest lojalny wobec przyjaciół. Mimo, że książki o Wiedźminie, nie należą do wyciskaczy łez, to za każdym razem czytając je, wzruszam się po raz kolejny. Geralt wzbudza w czytelnikach pierwotne ludzkie uczucia – miłość, gniew, słabość, smutek, pożądanie, dlatego tak łatwo jest się z nim identyfikować i z tego właśnie powodu jest on moim absolutnym numerem jeden, jeśli chodzi o bohaterów fikcyjnych.

W poszukiwanym produktem był: http://www.ceneo.pl/33156184 (poszukiwana grafika została już zdjęta)

Dzień 4: Konkurs plastyczny

Oto zwycięska praca autorstwa Aleksandra J.
Triss

Dzień 5: Nowa broń Wiedźmina

Kordian
http://www.ceneo.pl/33027503

Broń to straszna. W mieście powiadają że kto raz poczuje jej moc już nigdy nie będzie taki sam. W odpowiednich rękach daje ponad ludzkie możliwości, a z prawdziwego mężczyzny wydobędzie prawdziwego twardziela śmiejącego się z niebezpieczeństwa! Wśród wrogów sieje zaś strach, zmieszanie i rozpacz a to wszystko w towarzystwie przyjemnego aromatu. Jest tylko jedno działanie uboczne!! Przyciąga zainteresowanie wszystkich niewiast!! Po prostu czysta po-po-po-po-po-potęga!!

Dzień 6: Wiedźmin na Twe usługi

Mateusz
Dni mijały spokojnie, brak frasunku, karczmy pękały w szwach od conocnych libacji. Cała ta Idylla mogłaby trwać całe wieki gdyby nie to co miało nadejść już niebawem. Każdy żak pobierający nauki na lokalnych akademiach niespodziewanie poczuł zimny podmuch na swym karku i najcichszy szept, który mimo swej znikomej głośności rozproszył alkoholowy letarg. „Sesja się zbliża” – oznajmił głos. Na ten zryw porównywalny z cięciem toporem szybko z taboretu zerwał się jeden młodzian. Ruszył on do mieszkającego nieopodal druida, gdyż znali się od wielu lat, zaś starzec dłużny był mu przysługę. Los chciał, że na miejscu znajdował się również słynny na wszystkie krainy wiedźmin, łowca, który żadnej bestii nie odpuszczał. Szantaż spowodował, iż wspomniany druid rzucił bardzo mocne zaklęcie na białego wilka. Wystarczyło mrugnięcie okiem, by rosły zabójca potworów wykonał każde polecenie młodziana. Ten, jako iż za przebiegłego był powszechnie uznawany, rozkazał swemu podwładnemu, by czym prędzej zasiadł do opasłych ksiąg i podjął studiowanie w zastępstwie żaka. Mijały kolejne dnie i noce a wiedźmin powoli tonął w stosach zapisanych not niczym w najgłębszym jeziorze. Nadeszły w końcu dni egzaminów a przebiegły chłopiec wysłał Geralta, by ten rozwiązał je za niego. Plan ten godny był podziwu, gdyby nie jego rezultat. Ów młodzian liczył zaledwie lat dwadzieścia a i budową nie przypominał słynnego łowcy. Jednak ani tężyzna fizyczna, ani białe jak księżyc włosy nie wprowadziły profesora w stan podejrzeń. Były to dwa miecze lśniące na plecach omamionego. Zatem drodzy moi, morał z tejże historii płynie jeden: Jeśliś sprytny, postępuj mądrze, bo nigdy nie zgadniesz, kiedy zdradzi cię srebrne ostrze.

Dzień 7: Kobieta dla Geralta

Uwaga, poniżej znajdują się spoilery dotyczące książki!

Sawpel

Zdaję sobie sprawę, że Essi Daven zmarła. Teoretycznie rzecz biorąc nie może ona faktycznie (o zgrozo, teoretyzować o fikcyjnej postaci, która fikcyjnie zmarła) się nią związać. Wydaje mi się jednak, że Oczko było jedyną mogącą dać prawdziwe szczęście Geraltowi.

Zacznijmy jednak od początku. Geralt, Wiedźmin, Mutant, Odmieniec, postać, która od zawsze wpisana jest w to co magicznie, niezwykłe i nadprzyrodzone. Całe jego życie polega (polegało?!) na ciągłej podróży, na walce o następny dzień, na ciągłej ucieczce oraz unikaniu postronnych. Zarówno w Sadze jak i grach przedstawiany jest niczym banita, margines społeczeństwa, ktoś kto nie ma prawa do szczęścia czy stateczności.

Essi, ta, której głos potrafił przykuć uwagę pół setki ludzi.
Zwyczajna i przeciętna, o ile można w ten sposób wysławiać się o kimś tak niezwykłym. Nie mogła poszczycić się umiejętnością rzucania zaklęć, nie potrafiłaby dotrzymać Wiedźminowi kroku na szlaku, nie mogłaby konkurować z idealnym wyglądem jaki potrafiły sobie stworzyć czarodziejki. Jej urok nie polegał na byciu ideałem. Ona była mówiąc bardzo brzydko „normalna”. Fakt, urody nie można było jej odmówić, błyszczące, ciemnoniebieskie oczy, złociste loki opadające na twarz, śmiałość i otwartość, jakich z trudem szukać, jednak była zwyczajna. Z pewnością nie była jedyną w swoim rodzaju, młodych, zdolnych i urodziwych trubadurek na świecie nie brakowało.

Jednak prawdziwe piękno nie kryje się w ideałach. Prawdziwe powab i krasa istnieją tylko w wadach, które tworzą całość. Jedyną i niepowtarzalną, coś, czego nie da się skopiować magią, coś co ma w sobie powiew świeżości i rześkości.

Geralt całe życie otoczony był doskonałością i ideałem. On sam, pomimo blizn i szram był nadzwyczaj pociągającym mężczyzną, można to stwierdzić choćby po tym, że jedna z czarodziejek skłonna była mu „dać” nawet na jeżu. Miał tego wszystkiego nadmiar, wręcz w ilości, od której wszystko może zbrzydnąć. Oczko w tej sytuacji była wszystkim tym, czego Wiedźmin nie mógł wcześniej doświadczyć.

Jedynie Essi mogła dać mu ciepło domowego ogniska. Tylko ona była w stanie kochać go szczerą miłością, nie skalaną magią czy też manipulanancyjnymi zapędami. Ona jako jedyna nie kochała Geralta za to co zrobił, co potrafił, lecz za to kim jest. Nie przejmowała się jego wyglądem, nie przeszkadzała jej jego profesja. Jako jedyna widziała w nim dobro, i to na nim opierała swą bezwarunkową miłość.

Można się sprzeczać i prowadzić dysputy, czy też lepszym wyborem nie byłaby czarodziejka. W końcu kto lepiej rozumiał kim jest Wiedźmin jak Triss czy też Garbuska, jednak według mnie najszczerszą, najpierwotniejszą i najprawdziwszą miłością, jaką darzył kogoś Geralt, była właśnie Oczko. Ta, której loki spadały na oczy, ta, która nie patrzyła na Wiedźmina jak na odmieńca, ta, która jako jedyna potrafiła ugotować Wiedźminowi posiłek po ciężkim dniu pracy.

Kup grę Wiedźmin 3 na CENEO!

Więcej informacji na temat gry Wiedźmin 3: Dziki Gon: