Trzy oblicza Gry o Tron

0

Na podstawie Gry o Tron powstało wiele „bezprądowych” tytułów. Jedno łączy chyba je wszystkie: zdrady i intrygi

Jak pokazują wyniki oglądalności, popularność serialowej Gry o Tron nie słabnie. Przekłada się to również na ilość tytułów, które powstają na podstawie sagi George’a R. R. Martina oraz jej ekranizacji. W dzisiejszym tekście chciałbym przedstawić trzy tytuły, które w różny sposób nawiązują do telewizyjnego hitu. Będziemy mieli okazję przeciągać stronników na naszą stronę w karcianym „Królewskim Namiestniku”, toczyć bitwy w niedawno zapowiedzianej grze bitewnej od studia CMON, czy też planować na szeroką skalę w klasycznej planszowej area control o jakże zaskakującym tytule „Gra o Tron: gra planszowa”. Więcej o tej ostatniej możecie przeczytać w mojej recenzji, Królewski Namiestnik został już wydany na naszym rynku, zaś bitewną wersję Pieśni Lodu i Ognia już można wesprzeć na Kickstarterze.

INTRYGI

Mimo, że prezentowane tytuły pochodzą z różnych gatunków gier bez prądu, to przez wspólną inspirację dziełami Martina łączy je nacisk na zakulisowe rozgrywki. W Królewskim Namiestniku rozgrywka oparta jest o zdobywanie wpływów wśród członków poszczególnych możnych rodów Westeros. Podobnie jak w serialowym odpowiedniku Varys krąży wśród różnych postaci i niesamowicie miesza. W planszowej Grze o Tron wszystkie intrygi rozgrywane są niejako poza grą, nad stołem i za plecami innych graczy, a same zasady nie regulują naszych chwilowych sojuszy. W grze bitewnej będziemy mieć do dyspozycji, oprócz wojowników naszego rodu, również bardziej zakulisowe rozgrywki, których efekty przedstawione mają być za pomocą talii kart. Ponadto w grze część postaci będzie działać na specjalnej planszy, która odwzorowywać ma pałacowe intrygi i wpływać na możliwości naszych wojsk podczas bitwy. Widać, że projektanci gier dużą uwagę przykładają do tego aspektu rozgrywki, nie ważne czy tworzą niedużą grę karcianą, bitewniaka, czy strategię.

ŚMIERĆ

Jak to mówią w Braavos Valar Morghulis, czyli wszyscy muszą umrzeć. Niespodziewane śmierci bohaterów stały się znakiem rozpoznawczym książek George’a R.R. Martina. Również ten aspekt Gry o Tron jest regularnie wykorzystywany w grach będących jej adaptacjami. W Królewskim Namiestniku mamy choćby postać Jaqen H’ghara, zabójcy mogącego zmieniać twarze, który odpowiednio rozegrany może pozbawić naszych przeciwników ważnych postaci. Zarówno gra bitewna jak i planszowa raczej nie celują w śmierci znanych postaci, a skupiają się na zbrojnych starciach i śmierci szarych żołnierzy. Niemniej w grze planszowej mamy do czynienia ze scenariuszami, które biorą pod uwagę choćby nagły pomór wśród głów rodu Starków podczas pewnego wesela … Ciężko stwierdzić, czy pominięcie zakulisowych morderstw wyszło na dobre, szczególnie grze planszowej, która niekiedy potrafi cierpieć na długie okresy impasu, który w książkach szybko rozwiązałaby czyjaś gwałtowna śmierć.

WIERNOŚĆ

Ta ostatnia raczej nie jest mocną stroną sporej części bohaterów sagi Martina. Jeśli chodzi o wierność wobec książkowego pierwowzoru, to w grach jest całkiem nieźle. Karcianka charakteryzuje się raczej lekką, prześmiewczą kreską i da się w niej doszukać nawiązań do serialowych bohaterów. W grze planszowej i bitewnej postaci oddają ducha opisów książkowych, a sama oprawa graficzna jest mocno osadzona w klimatach low fantasy, które reprezentują książki George’a R. R. Martina.

Zawartość startera do bitewnej Pieśni Lodu i Ognia kusi samą ilością plastikowych modeli. Fot: za cmon.com

Jeśli chodzi o rozgrywkę, to planszówka dorównuje sadze skalą. Będziemy tu przewodzić całemu rodowi i pisać na nowo historię Westeros. Fani serialu mogą poczuć się nieco niepocieszeni, ponieważ gra rozpoczyna się wraz z pierwszymi wydarzeniami znanymi z książek, a kilka scenariuszy nie oddaje obecnej sytuacji znanej z serialowej odsłony Pieśni Lodu i Ognia. Podobnie jest w grze karcianej i bitewnej – tu również spotkamy się z postaciami, które już dawno zaległy kilka metrów pod ziemią. Najlepszym wytłumaczeniem dla tego zabiegu jest chęć zachowania przez projektantów regrywalności tytułów i to, że w większości wzorowane są one na książkach, a nie serialu. Gra planszowa cieszyła się dużą popularnością już wtedy, gdy fani cierpliwie czekali na pierwszy sezon serialowej adaptacji!

DLA KOGO?

Wszystkie trzy prezentowane przeze mnie tytuły spokojnie nadadzą się dla fanów zarówno książkowej sagi, jak i serialowego tasiemca. Gra karciana jest po prostu dobra, planszowa to jeden z lepiej znanych tytułów, w których zajmujemy się podbojem i utrzymaniem terytoriów, a figurkowa gra bitewna dopiero wypływa na szerokie wody. W karciankę zagramy we dwie do czterech osób, do planszówki nie ma sensu siadać przy mniej niż czterech graczach, a w przypadku gry bitewnej nie słyszeliśmy do tej pory żadnych zapowiedzi rodów innych niż Stark czy Lannister. O ile dwie gry pierwsze mogę z czystym sumieniem polecić również osobom, które mają neutralny stosunek do Gry o Tron, to w przypadku figurkowej Pieśni Lodu i Ognia zalecałbym spokojne obserwowanie kampanii na Kickstarterze – kto wie, może szykuje się nam nowy król na rynku bitewniaków?

 

Miłośnik gier planszowych, bitewnych i RPG, znawca figurek z całego świata. Specjalista od militariów oraz zakamarków archeologii i historii. Jeśli masz swoje zdanie, (nie chwal się) on ma zawsze lepsze.

Zostaw komentarz