Tormentum: Dark Sorrow – recenzja

0

Senny koszmar, z którego nie zechcesz się wybudzić.

OhNoo to niezależne polskie studio założone przez Łukasza Rutkowskiego, Piotra Ruszkowskiego i Grzegorza Markowskiego, które w zeszłym roku rozpoczęło zbiórkę pieniędzy na przygodówkę Tormentum – Dark Sorrow. Projekt okazał się na tyle ciekawy, że udało się go sfinansować. Czy było warto?

Bezimienny

Bezimienny bohater budzi się w nieznanym sobie miejscu. Nie wie kim jest i gdzie się znajduje. Zanim zdąży się zorientować, ląduje w lochu, którego strażnik wita go obietnicą cierpienia. Tak rozpoczęła się historia, która na długi czas zapadnie w pamięci gracza. Chociaż na pierwszy rzut oka może wydawać się, że zespół OhNoo zaserwował nam klasyczną historię bezimiennego bohatera z amnezją, wkrótce okazuje się, że nie można było być dalej od prawdy.

W trakcie kilku godzin rozgrywki gracz przemierzy trzy wyjęte z sennego koszmaru krainy i napotka na swej drodze liczne postaci, z których każda ma własną osobowość i kieruje się własnymi motywami. Na los części z nich główny bohater ma wpływ. Decyzje, które podejmiemy podczas gry, zadecydują o jednym z dwóch zakończeń. Droga nie jest łatwa, a nie każdy z pozoru dobry wybór, może okazać się takim w ostatecznym rozrachunku.

Autorom udało się osiągnąć niesamowity efekt, ponieważ pomimo bardzo lakonicznych dialogów i opisów, przekazują wystarczająco dużo informacji, żeby nadać głębię światu i postaciom go zamieszkującym. Może niekiedy dialogi wydają się nieco zbyt pompatyczne i sztuczne, ale nie razi to zbytnio, kiedy zachwycamy się co rusz kolejnymi ręcznie rysowanymi ilustracjami.

Senny koszmar

Oprawa wizualna Tormentum – Dark Sorrow nie dorasta do pięt grom z najwyższej półki, ale nie taki był cel twórców, którzy zdecydowali się na zastosowanie ręcznie rysowanych obrazów dwuwymiarowych. Piotr Ruszkowski, który jest ich autorem, czerpał inspiracje u Zdzisława Beksińskiego i zmarłego niedawno szwajcarskiego malarza Hansa Rudolfa Gigera, odpowiedzialnego za ksenomorfa z filmu „Obcy – ósmy pasażer Nostromo”. Efekt jest naprawdę piorunujący, szczególnie jeżeli ceni się obu artystów. Oprawę wizualną w dwóch słowach można opisać jako mroczą i niepokojącą. Gracz nieustannie odczuwa niepewność własnego losu, a nawet lekki strach, mimo że szybko okazuje się, że nie można zginąć.

Łkania potępionych

Na osobny akapit zasługuje oprawa dźwiękowa. Chociaż trudno znaleźć w Tormentum – Dark Sorrow utwór, który zapadnie w pamięć, nie można uznać tego za wadę, ponieważ doskonale wpasowuje się w mroczny klimat i buduje nastrój.

Dialogi odbywają się w zupełnej ciszy, niemy jest także narrator. Więcej nie trzeba. Muzyka doskonale oddaje nastrój świata i emocje, targające bohaterami. Dźwiękom otoczenia też trudno cokolwiek zarzucić.

Droga cierpienia

Rozgrywka w Tormentum – Dark Sorrow jest bardzo prosta. Jako że gra zalicza się do przygodówek typu „point and click”, większość operacji wykonuje się za pomocą jednego kliknięcia, czasem dwóch. Mamy ekwipunek i dziennik, w którym zapisujemy porozrzucane wszędzie podpowiedzi do trudniejszych zagadek. Nie kierujemy krokami bohatera, który stanowi element tła, ale poruszamy kamerą, co nadaje grze poczucie przestrzeni, czyniąc trójwymiarową grafikę zupełnie zbędną.

Chociaż powyższe słowa to jeden wielki pean na cześć Tormentum – Dark Sorrow, to gra studia OhNoo nie jest idealna. Mimo że nie nazwałbym siebie weteranem gier przygodowych, zagadki przygotowane przez twórców są wręcz banalne. Z drugiej strony, nie ma obawy, że frustracja, wynikająca z niemożności rozwiązania problemu, wybije z historii. Poza tym, pojawiające się co pewien czas łamigłówki, opierają się zwykle na przesuwaniu klocków i ustawianiu kół zębatych. Szkoda też, że gra jest tak krótka. Zaletą jest jednak to, że zachęca do kolejnego podejścia za sprawą pojawiających się co pewien czas wyborów moralnych.

Potępiony czy zbawiony?

Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się, że Tormentum – Dark Sorrow okaże się tak interesującą produkcją. Świetna oprawa audiowizualna i historia, której finał może zbić z nóg, to elementy, które sprawią, że gra zapadnie w pamięć. Chociaż niepozbawiona wad, wciąga bez reszty. Tormentum – Dark Sorrow polecam wszystkim amatorom sztuki Beksińskiego i Gigera, a także tym, których pociąga mroczny i ciężki klimat. Mimo że gra jest łatwa, zachęcam do niej również fanów gier przygodowych.


Werdykt

  • Fabuła i klimat
    10
  • Grafika
    10
  • Udźwiękowienie
    9
  • Zagadki
    5
  • Dopracowanie
    8
  • Ocena użytkowników (2 głosów)
    10
    Your Rating:
Podsumowanie

Świetny klimat, wciągająca fabuła i fenomenalna oprawa audiowizualna. Szkoda tylko, że gra jest zbyt łatwa, a łamigłówki nieco monotonne.

84%
84
Bardzo dobra
Dawid Sych

Indiana Jones i nerd w jednym. Zawsze wszystko wie i zawsze we wszystkim ma rację, więc lepiej nie wchodzić z nim w polemikę. Amator nowych technologii, dobrych książek i seriali.

Zostaw komentarz