TEST: Windows 10 cz. 1

1

Minął miesiąc od debiutu Windows 10. Pierwszy kurz opadł. Jak po tym czasie radzi sobie nowy system Microsoftu?

W ciągu tego czasu już ponad 75 milionów użytkowników zdążyło zainstalować nowe oprogramowanie firmy z Redmond na swoich komputerach. Nowy system otrzymał również kilka aktualizacji, poprawiających stabilność niektórych elementów. Największe zmiany i poprawki są jednak dopiero przed nami. Mimo tego że system zebrał w większości dość pozytywne opinie, wiele osób zastanawia się czy warto już teraz zainstalować ,,dziesiątkę” na swoich maszynach. Czy lepiej poczekać kilka miesięcy aż system dojrzeje w pełni? Aby pomóc niezdecydowanym, przedstawiamy najważniejsze nowości oraz wady i zalety nowego Windowsa.

Dlaczego Windows 10 a nie 9?

W związku z porażką systemu Windows 8x, Microsoft został zmuszony gruntownie zmienić strategię dotyczącą swojego flagowego produktu. W Redmond uznali że dotychczasowa polityka wydawnicza kolejnych wersji systemu powodowała zbyt dużą dywersyfikację wśród użytkowników okienek. A to z kolei sprawiało dużo problemów Amerykanom, z przekonaniem klientów do nowych wersji systemu. Tym razem nowy Windows ma trafić do jak największej liczby osób. Od komputerów, przez smartfony aż po wearables. W związku z tym dla wszystkich użytkowników poprzednich dwóch wersji nowy system oferowany jest jako darmowa aktualizacja.

Przy tworzeniu ,,dziesiątki” amerykańska korporacja postanowiła nareszcie wysłuchać opinii przyszłych użytkowników i zbudować kolejny system zgodnie z ich oczekiwaniami. Tak też powstał program Windows Insider, w którym każdy użytkownik mógł sprawdzić testowe wersje nowego oprogramowania i podzielić się opinią na ich temat. Dzięki temu wszystkie nowo projektowane funkcje tworzone były zgodnie z sugestiami użytkowników. Wszystko po to aby dostarczyć przyszłym klientom możliwie najlepszą wersję systemu Windows. Systemu który od tej pory ma funkcjonować tylko i wyłącznie jako usługa. Oznacza to że w przyszłości nie zobaczymy już jego kolejnych dystrybucji a nowe elementy będą stale dodawane w formie aktualizacji. Dlatego też w Microsofcie uznano że nowa nazwa musi wyraźnie odróżniać system od poprzedników. Najlepiej w taki sposób aby wyraźnie wskazywać na przeskok jaki dokonał się pomiędzy jego wersjami. Jednak to nie nazwa, a nowe funkcje mają zdecydować o tym czy Windows 10 okaże się hitem. A tych w ,,dziesiątce” wprowadzono całkiem sporo.

Menu Start

Jak już wspomniałem, Windows 10 wprowadza całkiem sporo zmian w porównaniu do swojego poprzednika. Do najważniejszych z nich należy przede wszystkim nowe (stare) Menu Start. Po falstarcie poprzedniej odsłony okienek, Microsoft postanowił pogodzić tym rozwiązaniem wszystkich użytkowników. Zarówno tych zakochanych w klasycznym Menu Start z Windows 7 jak i wszystkich zadowolonych z rozwiązania zastosowanego w ,,ósemce”. To swoisty mix rozwiązań znanych z obu wspomnianych wyżej systemów.

Wizualnie nowe Menu Start bardziej nawiązuje do swojego bezpośredniego poprzednika. Znajdziemy tam te same aktywne kafelki, co w Windows 8, powiązane jednak ze zmodyfikowaną listą aplikacji z systemu oznaczonego numerem 7. Rozwiązanie to łączy zalety obu poprzednich wersji, pozostając jednocześnie przyjazne dla starych i nowych użytkowników. W codziennym użytkowaniu sprawdza się również naprawdę dobrze, stanowiąc wreszcie spójne i efektywne centrum zarządzania całym systemem.

Windows 10 - Menu Start
Windows 10 – Menu Start

Centrum Akcji i Ustawienia

Kolejnym elementem, który bardzo szybko rzuca się w oczy, jest nowe Centrum Akcji czyli wysuwany boczny panel gromadzący wszystkie powiadomienia. Zarówno systemowe, jak i z nowych aplikacji uniwersalnych. Poza tym znajdziemy tam również skróty do często używanych ustawień. Oczywiście możemy je dowolnie konfigurować, aby jak najlepiej dopasować je do naszych potrzeb. Co prawda od razu po instalacji najnowszej wersji systemu centrum akcji miewało drobne problemy z synchronizacją powiadomień, jednak dotychczasowe aktualizacje rozwiązały już ten problem.

Sam ekran ustawień również przeszedł gruntowny redesign i w niczym nie przypomina swojego poprzednika. Amerykanom udało się stworzyć narzędzie bardziej przyjazne dla zwykłego użytkownika od dawnego panelu sterowania. Jednocześnie nie zrezygnowano z poprzedniego rozwiązania, które zostało zarezerwowane dla bardziej zaawansowanych użytkowników. Dostęp do niego został jedynie odrobinę utrudniony. Osobiście uważam że to dobry ruch zdecydowanie poprawiający ergonomię systemu.

Windows 10 - Centrum Akcji
Windows 10 – Centrum Akcji

Microsoft Edge

Kolejnym elementem który Microsoft gruntownie przebudował w porównaniu do rozwiązań stosowanych w poprzednikach, jest przeglądarka internetowa. Gigant z Redmond postanowił odciąć się od całej negatywnej otoczki, która przez lata narosła wokół Internet Explorera i zaprojektować od podstaw coś zupełnie nowego, tylko dla systemu Windows 10. Tak to przynajmniej wygląda w teorii, ponieważ w praktyce Microsoft Edge to swoista reinkarnacja IE. Zbudowana na nowym silniku oraz odchudzona o spowalniającą ją kompatybilność wsteczną. Nowa przeglądarka pracuje zdecydowanie szybciej od swojego poprzednika, zapewniając jednocześnie wsparcie wszystkich najnowszych technologii i kilka dodatków mających uprzyjemnić nam korzystanie z zasobów internetu.

Do najważniejszych z nich należy przede wszystkim możliwość wykonywania odręcznych notatek na stronach internetowych. Efektami naszej pracy możemy następnie dzielić się poprzez różne opcję udostępniania w serwisach społecznościowych czy po prostu mailem. Poza tym znajdziemy tu również tryb czytania, pozwalający na usunięcie z przeglądarki wszystkich elementów rozpraszających naszą uwagę. Ciekawie prezentuje się również rozbudowana integracja z Cortaną, głosowo-systemową asystentką Microsoftu, dzięki której błyskawicznie możemy sprawdzić znaczenie danych słów na stronie lub obsługiwać przeglądarkę tylko za pomocą głosu.

Windows 10 - Microsoft Edge
Windows 10 – Microsoft Edge

Niestety, narazie, funkcja ta jest niedostępna w naszym regionie więc nie możemy na własnej skórze przekonać się o wygodzie jaką niesie ze sobą wspomniane rozwiązanie. Póki co Edge nie obsługuje również rozszerzeń znanych choćby z przeglądarek takich jak Chrome czy Firefox. Bardzo wielu internautów nie wyobraża sobie przeglądania zasobów internetu bez tego typu dodatków w związku z czym następca Internet Explorera nie ma dla nich w tym momencie niczego do zaoferowania. Microsoft jest świadomy tego problemu i już zapowiedział że wspomniane rozszerzenia trafią do jego przeglądarki w najbliższej przyszłości. Także te portowane z innych przeglądarek jak np. Chrome.

Windows 10 - Microsoft Edge - Tryb czytania
Windows 10 – Microsoft Edge – Tryb czytania

Inną charakterystyczną cechą Edge, która może zniechęcić do siebie część potencjalnych użytkowników, jest niestety brak multiplatformowości. Nowej przeglądarki nie znajdziemy na starszych systemach, niż Windows 10 i Windows 10 Mobile. Sprawia to że wszyscy użytkownicy posiadający smartfony lub inne urządzenia z konkurencyjnymi systemami operacyjnymi mogą zapomnieć o synchronizacji danych z przeglądarki pomiędzy swoimi gadżetami.

I chociaż rozumiem powody dla których Microsoft zdecydował się na tego typu rozwiązanie, to mam wrażenie że może to amerykańskiej firmie przynieść więcej szkody niż pożytku, zwłaszcza w okresie w którym nowa przeglądarka powinna zdobywać popularność. Mimo wszystko Edge to nadal bardzo dobra przeglądarka i choć w tym momencie brak niektórych funkcji może dawać się we znaki, to w przyszłości może skutecznie powalczyć o użytkowników z Firefoxem czy Chrome. Wszystko zależy od tego czy Gigant z Redmond poświęci odpowiednio dużo czasu na dopracowanie jej niektórych elementów.

Windows 10-Microsoft Edge-Tryb notatek
Windows 10-Microsoft Edge-Tryb notatek

Już wkrótce część druga naszego testu!

Wielki fan nowych technologii i gier wideo. Dzieciństwo spędził na niszczeniu padów od Pegasusa i innych podróbek NES-a. Redakcyjny fanboy Microsoftu i samozwańczy autorytet w dziedzinie Windows Phone. Wielbiciel wszelkiego rodzaju fantasy i science fiction. Tłumacz z zawodu, historyk z zamiłowania.

Dyskusja1 komentarz

  1. A może te przeróżne „wodotryski” i różnego rodzaju rzekomych udogodnień i teoretycznych, nowych zabezpieczeń należało instalować do produktu XP. Ów system to apogeum możliwości firmy z Redmont. Kolejne wydania okienek to ciąg katastrof i nieporozumień. Jednak podejmowane próby totalnej inwigilacji klientów wciąż mijają się z celem. Stąd na rynek komputerowy wyskakują wciąż nowe numerki, piękne w opisach, nędzne w działaniu. Mój znajomy powiada: „wyżej jaj pan nie podskoczysz”. Jednak światowa zbieranina programistów na żołdzie z Redmont, chyba nie zna tego powiedzenia. A może zna, ale skoro tamci płacą, to po jakiego diabła wyprowadzać ich z błędu. O możliwościach, jakie dawał Dos nie będę nawet wspominał. Przecież pecet ma nam pomagać i ułatwiać życie. Inwigilacja i reklamowa papka jest tak kiepska jak to lądowanie w 1968 na Księżycu.

Zostaw komentarz