Test: trackball bezprzewodowy Logitech MX Ergo

2

Cóż to za czary?

Pamiętam ile radości dało mi wiele lat temu przejście z myszki kulkowej na laserową. W końcu gryzoń był precyzyjny, a korzystanie z niego nie wymagało ciągłego czyszczenia i podnoszenia urządzenia, w celu odpowiedniego ustawienia kursora. Nigdy nie lubiłem też korzystać z touchpada w laptopach, które traktuję jako ostateczną ostateczność. Dlatego domyślcie się, jakie musiało być moje zmieszanie, gdy musiałem na jakiś czas przejść na trackballa, łączącego w sobie cechy dwóch znienawidzonych przeze mnie technologii. Początki z MX Ergo były trudne, ale w tym przypadku czas zdecydowanie zadziałał na korzyść nowej zabawki Logitecha.

Trackballe to dosyć mało popularny wynalazek, który nie przyjął się na świecie tak dobrze, jak początkowo przewidywano. Korzystanie ze standardowej myszki tak bardzo wsiąkło w świadomość społeczeństwa, że masowe przejście na tego typu wynalazek wydaje się być praktycznie niemożliwe. Osobiście również pozostanę przy starym rozwiązaniu, ale muszą przyznać, że sprzęt szwajcarskiego producenta ma w sobie ogromny potencjał. Nie tylko spełnia wszystkie oczekiwania związane z trackballami, to na dodatek oferuje sporo innych, ciekawych opcji. Jedną z nich jest możliwość korzystania z „myszki” na dwóch komputerach jednocześnie. Wystarczy kliknąć odpowiedni przycisk, żeby urządzenie natychmiastowo zaskoczyło na drugim pececie lub laptopie.

OPROGRAMOWANIE I WRAŻENIA Z UŻYTKOWANIA

Na duży plus zasługuje również oprogramowanie, pozwalające na zmodyfikowanie większości przycisków dostępnych na trackballu. W ten sposób możemy ustawić m.in. jaką funkcję ma pełnić odchylana na lewo i prawo rolka (u siebie ustawiłem zmniejszanie i zwiększanie poziomu głośności dźwięku) oraz do czego wykorzystamy dwa dodatkowe klawisze umieszczone po lewej stronie obudowy. Za pomocą aplikacji Logitech Options mamy także możliwość dostosowania czułości trackballa lub ustawienia szybkości przesuwania wskaźnika. Po odpowiednim skonfigurowaniu urządzenia, będzie ono idealnym narzędziem do pracy biurowej. Co prawda, możecie spróbować przetestować gry z pomocą MX Ergo, ale raczej nie polecam takiego rozwiązania. Do tego celu niech służą nam jednak myszki gamingowe.

Urządzenie Logitecha to prawdziwa kolubryna jeśli chodzi o rozmiary. Trackball jest bardzo szeroki, a wynika to z tego, że kulkę usadowiono po lewej stronie obudowy. Mi osobiście takie rozwiązanie średnio przypadło do gustu, ponieważ przez konieczność operowania kciukiem, nieustannie miałem napięte mięśnie dłoni, co dosyć szybko prowadziło do jej zmęczenia. Bardzo wysoka obudowa również nie działała na korzyść urządzenia. Co prawda, za pomocą regulowanego zawiasu możemy przechylać konstrukcję o dwadzieścia stopni, ale to i tak nie wyeliminowało uczucia dyskomfortu. Problem ten nasili się szczególnie u osób z małymi dłońmi.

PODSUMOWANIE

Trackball bezprzewodowy Logitech MX Ergo to sprzęt wyłącznie dla świadomych konsumentów, którzy doskonale wiedzą czego spodziewać się po tego typu wynalazku. Warto też pamiętać, że funkcjonalność urządzenie w pełni wykorzystają osoby, które wykonują dużo robótek biurowych i pracują na kilku monitorach lub dwóch komputerach jednocześnie. Jeśli producent chce dotrzeć do jak największego grona odbiorców, powinien pomyśleć o sporej obniżce ceny, ponieważ obecna pozostawia wiele do życzenia. Rozumiem, że jest to produkt ekskluzywny, ale wątpię, żeby Logitechowi zależało na tym, że z trackballa będzie korzystała wyłącznie garstka osób.

Sprzęt do testów dostarczyła firma SteelSeries, za co serdecznie dziękujemy!

 

Werdykt

  • Wykonanie
    10
  • Ergonomia
    6.5
  • Czujnik
    8
  • Funkcjonalność
    9
  • Cena
    7
  • Ocena użytkowników (0 głosów)
    0
    Your Rating:
Podsumowanie

Logitech MX Ergo to ciekawe urządzenia, które z pewnością znajdzie swoją niszę. Jeśli korzystacie z trackballi, to nie powinniście się zastanawiać nad kupnem. Oczywiście, pod warunkiem, że nie odstrasza was kosmiczna cena.

81%
81
Dobra
Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Dyskusja2 komentarze

  1. U mnie dzięki trackballowi (m570) w końcu skończyły się problemy z nadgarstkiem i męczeniem się dłoni. To, że jest z boku jest bardzo wygodne.

    Przy przesiadce z myszy na trackballa 2-3 tygodnie męczarni ale potem już nie chce się wracać.

Zostaw komentarz