TEST: słuchawki SteelSeries Arctis 3

0

Solidne słuchawki, ale bez polotu.

Słuchawki dla graczy od SteelSeries recenzowaliśmy ostatnio ponad dwa lata temu, kiedy to Maciek testował bezprzewodowe H Wireless. Po zdecydowanie zbyt długiej przerwie powracamy z recenzją słuchawek Arctis 3, będących podstawowym modelem z popularnej rodziny Arctis. Jak sprawdziły się w akcji i czy warto się nimi zainteresować? Jeżeli ciekawi was odpowiedź na te pytania, czytajcie dalej.

WYKONANIE I ERGONOMIA

Słuchawki SteelSeries Arctis 3 cechuje minimalistyczna, ale przyjemna dla oka konstrukcja. Pałąk i nauszniki wykonane zostały z lekkiego plastiku, a poduszki AirWeave z miękkiego materiału inspirowanego używanym w profesjonalnej odzieży sportowej. Pod pałąkiem rozciągnięta jest specjalna, regulowana opaska, która dopasowuje się do kształtu głowy i równomiernie rozkłada nacisk słuchawek. Elastyczna opaska jest wymienna i dostępna w różnych wariantach kolorystycznych.

W lewym nauszniku znajduje się gumowe pokrętło regulacji głośności, włącznik/wyłącznik mikrofonu oraz dwa wejścia słuchawkowe. Wysuwany mikrofon na elastycznym pałąku ukryty jest z przodu. Nauszniki są ruchome i obracają się w zakresie 90°. Na obu widnieje niewielkie logo SteelSeries w kolorze srebrnym. Słuchawki komunikują się z innymi urządzeniami za pośrednictwem wtyczki jack o średnicy 3,5 mm (mini jack). Długość gumowego, dwuczęściowego przewodu wynosi 3 m.

SPECYFIKACJA TECHNICZNA I OPROGRAMOWANIE

SteelSeries Arctis 3 oferują dźwięk przestrzenny 7.1. Słuchawki zostały wyposażone w 40-milimetrowe przetworniki S1, których pasmo przenoszenia mieści się w przedziale od 20 do 22000 Hz. Czułość wynosi 98 dB, a impedancja 32 omy. Jeżeli chodzi o wbudowany dwukierunkowy mikrofon ClearCast, to jego pasmo przenoszenia mieści się w przedziale od 100 do 10 000 Hz, czułość liczy -48 dB, a impedancja 2200 omów. Mikrofon wykorzystuje technologię redukcji szumów. Słuchawki działają z komputerami PC i Mac, konsolami Xbox One i PlayStation 4, smartfonami i tabletami oraz zestawami VR.

SteelSeries Arctis 3 SteelSeries Engine 3

SteelSeries Arctis 3 są kompatybilne z dedykowaną aplikacją SteelSeries Engine 3, która pozwala m.in. na podbijanie lub wygłuszanie poszczególnych pasm częstotliwości przy pomocy equalizera, niezależne podbijanie niskich tonów słuchawek, redukcję szumów mikrofonu czy regulację kompresji dynamiki. Dostępna jest też funkcja Virtual Surround i podgląd ustawień mikrofonu w czasie rzeczywistym.

WRAŻENIA Z UŻYTKOWANIA

Nie lubię przerostu formy nad treścią, dlatego od razu spodobał mi się minimalizm, który cechuje model Arctis 3. Niektórym użytkownikom ta prostota i brak „bajerów” może wydawać się jednak zwyczajnie nudna. Słuchawki są niesamowicie lekkie, a dzięki miękkim, oddychającym poduszkom i elastycznej opasce łatwe do dopasowania i bardzo wygodne. Pokrętło regulacji głośności i włącznik/wyłącznik mikrofonu zostały umiejscowione na nauszniku w przemyślany sposób i zawsze znajdują się pod ręką. Minimalistyczna i lekka konstrukcja oraz wymienne przewody z pojedynczą i podwójną wtyczką pozwalają nie tylko na korzystanie ze słuchawek w domowym zaciszu, ale także wyjście z nimi na spacer.

A teraz do meritum, czyli wrażeń słuchowych. Dźwięk w słuchawkach SteelSeries Arctis 3 jest czysty i pozbawiony zakłóceń. Niskie tony też nie budzą zastrzeżeń. Jakość dźwięku przestrzennego 7.1 najlepiej testuje się w strzelankach: wybrałem zeszłoroczny hit Blizzarda, Overwatch. System SteelSeries 7.1 Surround Sound bardzo dobrze oddaje odległość i kierunek, z których dochodzi dźwięk, a co za tym idzie wyraźnie podnosi komfort zabawy. Na słowa pochwały zasługuje również mikrofon ClearCast, ponieważ przekazywany przez niego dźwięk cechuje się wysoką jakością i brakiem zakłóceń. Szczególnie przydatna jest funkcja regulacji ustawień i podglądu w czasie rzeczywistym.

Aplikacja SteelSeries Engine 3, chociaż funkcjonalna, budzi moje największe zastrzeżenia. Problemy zaczęły się już na etapie instalacji oprogramowania. Zestaw słuchawkowy SteelSeries Arctis 3 jest jedynym wspieranym przez aplikację SteelSeries Engine za pośrednictwem połączenia analogowego. W teorii brzmi to jak „Plug & Play, ale w praktyce wypada trochę gorzej. Sprzęt najpierw trzeba zarejestrować na stronie producenta, a następnie pobrać dodatkowe sterowniki, co okazało się niemożliwe bez uprzedniego wyłączenia zapór sieciowych i litanii przekleństw pod adresem pomysłodawcy.

Jeżeli chodzi o funkcjonalność aplikacji, to oferuje ona wszystkie najbardziej potrzebne opcje. Użytkownik może wybrać spośród kilku profili dźwiękowych lub stworzyć własny. Ma też dość szeroki wachlarz możliwości dostosowania mikrofonu, co jest szczególnie ważne w rozgrywkach wieloosobowych. Doskwierał mi natomiast brak funkcji dedykowanych tylko i wyłącznie graczom… i nie mam na myśli podświetlenia. Daleko nie trzeba szukać – konkurencyjne słuchawki firmy Logitech, i to zarówno tańsze modele G533 G633, jak i droższy G933, oferują profile użytkownika dostosowane do poszczególnych gatunków gier czy mikser głośników, o wsparciu dla technologii DTS Headphone:X już nie wspominając.

PODSUMOWANIE

Słuchawki SteelSeries Arctis 3 charakteryzują się wysoką jakością wykonania, lekką i wygodną konstrukcją oraz dobrym dźwiękiem. Zestaw świetnie sprawdzi się nie tylko do grania, ale także słuchania muzyki czy oglądania filmów. Bez problemu można korzystać z niego zarówno w domu, jak i poza nim. Najsłabiej wypada dedykowana aplikacja SteelSeries Engine 3. Chociaż posiada wszystkie podstawowe funkcje, nie jest skrojona pod graczy, również proces instalacji słuchawek pozostawia wiele do życzenia. Koniec końców SteelSeries Arctis 3 to solidne słuchawki, ale bez większego polotu.

Sprzęt do testów dostarczyła firma SteelSeries, za co serdecznie dziękujemy!

 

Werdykt

  • Wykonanie
    8
  • Ergonomia
    10
  • Jakość dźwięku
    10
  • Mikrofon
    10
  • Oprogramowanie
    5
  • Cena
    5
  • Ocena użytkowników (0 głosów)
    0
    Your Rating:
Podsumowanie

SteelSeries Arctis 3 to solidny zestaw słuchawkowy, który cechuje się wysoką jakością wykonania, lekką i wygodną konstrukcją oraz dobrym dźwiękiem. Brak mu jednak zupełnie polotu, zarówno na zewnątrz, jak i w kwestii oprogramowania.

80%
80
Dobra
Dawid Sych

Indiana Jones i nerd w jednym. Zawsze wszystko wie i zawsze we wszystkim ma rację, więc lepiej nie wchodzić z nim w polemikę. Amator nowych technologii, dobrych książek i seriali.

Zostaw komentarz