Test: Headset Tracer GameZone Thunder 7.1

0

Bardzo dobry dźwięk w słabym opakowaniu.

W połowie marca Dawid miał okazję testować model Hydra 7.1, za który również odpowiada firma Tracer. Recenzowany przez niego headset miał pewne wady, ale w ogólnym rozrachunku raczej przypadł mu do gustu. Czy o połowę droższy Thunder 7.1 warty jest swojej ceny czy może lepiej zaoszczędzić trochę pieniędzy i kupić starszy egzemplarz?

WYKONANIE I ERGONOMIA

Muszle słuchawek zostały wykonane z lekko połyskującego tworzywa sztucznego, ozdobionego delikatnym czerwonym paskiem. Na ich zewnętrznej części znajdują się za to metalowe siatki, ukrywające pod sobą świecące logo Gamezone. Nauszniki obito syntetyczną skórą i ukryto pod nią dosyć sporą gąbkę. Headset posiada dwa stelaże – ozdobny plastikowy oraz metalowy, odpowiedzialny za podtrzymywanie obudowy. Pod nim umieszczono elastyczny pałąk, który też obłożono materiałem skóropodobnym. Muszle słuchawek można wyłącznie przekręcać w pionie, ponieważ nie zdecydowano się na regulację ich wysokości.

Tracer postanowił także zrezygnować z pilota na kablu, wbudowując go w tylną część lewej muszli. Z jego pomocą możemy wyłącznie zmniejszyć lub zwiększyć poziom głośności dźwięku oraz włączać wibracje. Wysuwanym mikrofonem sterujemy zatem poprzez system, ponieważ nie ma możliwości wyłączenia go za pomocą dedykowanego przycisku. Ponad dwumetrowy przewód jest odpowiednio gruby, jednakże w żaden sposób go nie zabezpieczono. Gumowa izolacja bywa podatna na uszkodzenia, dlatego brak plecionki lub innej osłony może szybko doprowadzić do jego uszkodzenia. Kabel zakończono złączem USB, co oznacza, że z modelu Thunder 7.1 skorzystamy wyłącznie na komputerach osobistych, bez możliwości podłączenia go do pada od konsoli PlayStation 4 lub Xbox One.

SPECYFIKACJA TECHNICZNA I OPROGRAMOWANIE

Headset oferuje dźwięk przestrzenny 7.1, bazujący na 50 milimetrowych przetwornikach. Pasmo przenoszenia waha się pomiędzy 20 Hz, a 20 kHz, natomiast impedancja oraz czułość odpowiednio wynoszą 32 Ohms i 120 dB. Z informacji udostępnionych przez producenta wynika, że słuchawki ważą aż 462 g, co oznacza, że mamy do czynienia ze stosunkowo ciężkim sprzętem. Przykładowo, recenzowany przeze mnie headset Logitech G533 pomimo wbudowanego akumulatora, ważył zaledwie 350 gram.

Żeby w pełni wykorzystać potencjał słuchawek, należy pobrać odpowiednie oprogramowanie ze strony producenta. Niestety, program Solid State System odstaje jakością oraz dostępnymi funkcjami od aplikacji innych producentów. Do wyboru mamy zaledwie cztery opcje – EQ, Effect, Mic oraz Virtual 7.1 W pierwszej zakładce umożliwiono użytkownikowi zabawę suwakami w celu dostosowania odpowiednich częstotliwości, a za pomocą drugiej możemy aktywować kilka efektów, takich jak teatr czy łazienka. Funkcja Mic pozwala na dostosowanie natężenia dźwięku mikrofonu lub całkowitego jego wyłączenia. Z kolei w ostatniej zakładce możemy przeprowadzić symulację dźwięku przestrzennego. To znaczy prawdopodobnie możemy, ponieważ u mnie ta funkcja nie działała.

WRAŻENIA Z UŻYTKOWANIA

Podchodząc do testu Thunder 7.1 miałem obawy, że w takim przedziale cenowym nie ma szansy na stworzenie przyjemnego dla ucha dźwięku przestrzennego. Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony, gdy szybko wyszło na jaw, że jakość fonii stoi na naprawdę wysokim poziomie. Co prawda czystości dźwięku daleko do wcześniej już wspomnianego G533, ale i tak nie jest źle. Z przykrością muszę stwierdzić, że na tym tak naprawdę mógłbym zakończyć wymieniane zalet tego urządzenia. Podczas użytkowania przeszkadzał mi szum, który słychać nawet gdy w tle leci muzyka. Poza tym, headset bardzo słabo tłumi dźwięk, przez co osoby siedzące w tym samym pomieszczeniu co ja, dokładnie słyszały w jaką produkcję gram lub jaki film oglądam.

Wygląd słuchawek jest dosyć schludny, ale jakość plastiku mogłaby być trochę lepsza. Nie zmienia to faktu, że Thunder 7.1 może się podobać. Tego nie można powiedzieć natomiast o komforcie użytkowania. Stelaże rozstawione są na tyle szeroko, że tak naprawdę ze słuchawek wygodnie mogą korzystać wyłącznie osoby o większych głowach. W przeciwnym razie muszle wyginają się pod lekkim kątem, uciskając mocno na skronie. Z tego względu w headsecie nie byłem w stanie wytrzymać dłużej niż dwadzieścia minut, ponieważ po tym czasie czułem mocny dyskomfort. Szkoda, że tak to rozwiązano, gdyż elastyczny pałąk został zrobiony rewelacyjnie i gdyby nie ten uciążliwy ucisk nauszników, to o słuchawkach można byłoby powiedzieć, że są wygodne.

PODSUMOWANIE

Headset Tracera mocno mnie zawiódł, pomimo tego, że jakość dźwięku przestrzennego stoi na zaskakująco wysokim poziomie. Niestety, urządzenie nie nadaje się na długie sesje przed komputerem, ponieważ w moim przypadku zawsze oznaczało to ból głowy. Przed kupnem warto zatem sprawdzić w sklepie czy słuchawki są dla was wygodne, żebyście potem nie żałowali zakupu. Jeśli okaże się, że nie macie takich problemów jak ja, to wybór Thunder 7.1 wcale nie będzie taki zły. Zwłaszcza, że cena nie jest odstraszająca.

Sprzęt do testów dostarczyła firma Tracer, za co serdecznie dziękujemy!

 

Werdykt

  • Wykonanie
    5
  • Ergonomia
    3
  • Jakość dźwięku
    7.5
  • Mikrofon
    6.5
  • Funkcjonalność
    6.5
  • Cena
    7
  • Ocena użytkowników (0 głosów)
    0
    Your Rating:
Podsumowanie

Tracer Thunder 7.1 to niewygodne słuchawki, które nadrabiają jakością dźwięku. Na szczęście, cena jest dosyć atrakcyjna, dlatego sprzęt z pewnością znajdzie swoich nabywców. Mimo wszystko, lepiej rozglądać się za innymi headsetami, nawet tego samego producenta.

59%
59
Średnia
Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz