Ten rok jest słaby. Najgorszy okres w historii 8. generacji konsol

0

Posucha trwa sobie w najlepsze.

  NASTĘPNA 

Pojęcie „sezon ogórkowy” jest wam z pewnością znane. W branży gier, ten związek frazeologiczny dotyczy okresu, w którym na rynek nie trafiają żadne ciekawe produkcje. Tego typu przestój jest obecny właściwie co rok. Zazwyczaj jednak takie zjawisko nie utrzymuje się zbyt długo i po pewnym czasie wszystko wraca na właściwe tory.

Tak wyobrażam sobie fazę złota większości tegorocznych gier.

Co jednak, jeżeli „sezon ogórkowy” trwa nadzwyczaj długo? Gdy praktycznie nic ciekawego nie pojawia się na półkach sklepowych przez kilkadziesiąt dni? O tym przekonujemy się właśnie teraz, bo przez siedem miesięcy bieżącego roku taki stan rzeczy wciąż się utrzymuje. Właśnie zaczął się sierpień, a fajerwerków na niebie uświadczyliśmy bardzo mało.

Dlatego też uważam, że ten rok jest słaby. Oczywiście ciężko mówić o nim jeszcze jako całym, ale w ogólnym rozrachunku, właśnie jako taki zapisze się w mojej pamięci. Pewnie nie wszyscy się ze mną zgodzą, ale właśnie dlatego nie kończę tego tekstu w tym momencie. Swoją tezę postaram się uargumentować.

CZY JEST ZA CO CHWALIĆ?

Zacznę jednak od pozytywów, bo takie oczywiście były obecne. Nie jest w końcu tak, że na rynek trafiają same średniaki i tytuły, które zawiodły. Ujęcie tej posuchy w taki sposób byłoby krzywdzące dla niektórych produkcji. A więc co dobrego przyniosło nam te ponad pół roku?

Jako pierwszy na myśl przychodzi mi God of War (recenzja). W grze od Santa Monica zagrało praktycznie wszystko. Od świetnego systemu walki, który w serii zawsze odgrywał istotną rolę, po fabułę, charakteryzującą się ogromnym stopniem dojrzałości. Bardzo dobrze wypadła zmiana klimatu na nieco bardziej nordycki, zaskoczyła większość nowych mechanik. Myślę, że akurat w tym przypadku mamy mocnego kandydata do tytułu gry roku.

God of War uplasował się na mocnej pozycji w pogoni o tytuł gry roku.

Jest też Monster Hunter: World. Nad produkcją Capcomu w swojej recenzji rozpływał się już Adam, a ja przypomnę tylko co do tego doprowadziło. Potwornie satysfakcjonująca walka. Ciekawe podejście do grindu i craftingu. Świetna oprawa graficzna. Duża ilość zawartości. W przypadku tego tytułu, również wiele decyzji twórców okazało się strzałami w sam środek tarczy, przez co tutaj też upatrywałbym kandydata do zgarniania statuetek.

Nie zapominajmy też o A Way Out. Pierwszy indyk, który pojawił się w ramach inicjatywy EA Originals, również nie zawiódł. Okazał się być po prostu fantastyczną propozycją dla tych, którzy lubią przechodzić gry w towarzystwie znajomego lub znajomej. Myślę, że każdy zgodzi się z laurką, którą, w naszej redakcji, wystawił produkcji Hazelight Studios Łukasz.

Czy coś jeszcze? Wypadałoby jeszcze wspomnieć o Frostpunk (recenzja), które zaproponowało ciekawą koncepcję na strategiczną rozgrywkę oraz o Pillars of Eternity II, określone przez Dawida godnym następcą poprzedniej odsłony. No i to by było na tyle.

  NASTĘPNA 


1 2 3

Gracz od 12 roku życia. Częściej z padem, rzadziej z myszką. Bliżej mu do niebieskiego, niż do zielonego. Zakochany w pudełkowych wersjach gier. Kolekcjoner steelbooków. W wolnych chwilach - kinoman.

Zostaw komentarz