Szybki strzał – Resident Evil VII: Biohazard – Gold Edition

0

Rezydencja zła w pełnej okazałości.

W grudniu ubiegłego roku do sprzedaży trafiło kompletne wydanie najnowszej odsłony Resident Evil, w którego skład weszły wszystkie dotychczasowe rozszerzenia oraz dwa, całkowicie nowe dodatki fabularne. Jedno z DLC jest dostępne za darmo dla wszystkich posiadaczy podstawki, natomiast drugie trzeba już nabyć oddzielnie za dodatkową opłatą. Gold Edition wydaje się być więc atrakcyjnym kąskiem dla osób, które nie miała wcześniej do czynienia z siódmą odsłoną serii, a chciałyby w końcu nadrobić zaległości. Z racji tego, że Resident Evil VII: Biohazard był już u nas recenzowany, odsyłam was do tekstu Dawida, który nie szczędził grze pozytywów. Od siebie mogę dodać, że w dużej mierze zgadzam się z jego zdaniem, aczkolwiek mam pewne wątpliwości w jakim kierunku poszła fabuła w ostatnim etapie rozgrywki. Mimo to, miałem wielkie oczekiwania odnośnie Not a Hero oraz End of Zoe. Sprawdźmy, który z dodatków okazał się lepszy?

NOT A HERO

Gracze mający w swojej kolekcji podstawową wersję gry, w Not a Hero mogą zagrać kompletnie za darmo. W takim przypadku można byłoby sądzić, że Capcom pójdzie na łatwiznę i odda w ręce graczy rozszerzenie, które nie ma szans dociągnąć do poziomu oryginału. Jakie było moje zaskoczenie, gdy już od pierwszych minut autentycznie wkręciłem się w historię Chrisa Redfielda, który wraz ze swoim oddziałem przybył na posesję rodziny Bakerów, w celu całkowitego wyeliminowania gnieżdżącego się tam zła. Zadaniem głównego bohatera było dorwanie jedynego ocalałego członka rodziny, specjalizującego się w wymyślnych łamigłówkach, zazwyczaj doprowadzających uczestników do śmierci.

Sceneria początkowo wydaje się być nudna (podziemne tunele), ale z czasem zaczynamy doceniać klaustrofobiczne korytarzyki czy pomieszczenia wypełnione trującym gazem. W pierwszym fabularnym dodatku mamy też więcej akcji, co wynika z faktu, że Chris od początku zabawy uzbrojony jest w solidne wyposażenie. Starcia z przeciwnikami bywają ekscytujące, zwłaszcza, gdy natrafimy na świeżutkie rodzaje przeciwników, których ubicie wymaga od nas opracowania nowej taktyki. Szkoda tylko, że dotarcie do finału zajmuje niecałe półtorej godziny, ale darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda. Jak na darmówkę, Not a Hero jest naprawdę porządnym i przemyślanym dodatkiem. OCENA: 8,5/10

END OF ZOE

W przypadku End of Zoe nie będę już tak pobłażliwy, ponieważ tym razem mówimy o płatnym tytule (oczywiście w kontekście Gold Edition to nie ma znaczenia). Ogromnym plusem drugiego dodatku fabularnego jest to, że twórcy nie tylko przygotowali całkowicie nową opowieść, ale znacząco urozmaicili rozgrywkę, dodając do niej interesujące mechaniki. Głównym bohaterem DLC został niejaki Joe, który twierdzi, że jest wujkiem umierającej Zoe znanej z podstawowej wersji Resident Evil VII. Brat Jacka Barkera gardzi bronią palną, więc postanawia wymierzyć sprawiedliwość wyłącznie z pomocą własnych dłoni. Dokładnie tak, grając tym bohaterem okładamy oślizgłe monstra pięściami, tworząc przy tym mało skomplikowane kombosy.

W pierwszej chwili byłem nieco zmieszany, ale szybko zdałem sobie sprawę, że naparzanie się z mutantami daje niesamowicie dużo frajdy. W szczególności, gdy walczymy z Człowiekiem z Bagien, który co jakiś czas nawiedza naszego protagonistę. Niestety, fabuła rozszerzenia jest strasznie głupiutka i naiwna, a do tego także trwa trochę ponad godzinę. Pewnie nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że mówimy o tytule kosztującym w tym momencie ponad sześćdziesiąt złotych w PlayStation Store. Poza tym, darmowy Not a Hero jest pod wieloma względami lepszy od End of Zoe, począwszy od bohatera, poprzez rozgrywkę, a na fabule kończąc. OCENA: 6/10

GOLD EDITION

W skład Gold Edition oprócz podstawowej wersji gry i dwóch fabularnych rozszerzeni wchodzą jeszcze wszystkie Zakazane Nagrania, które były niezbyt dużymi dodatkami oferującymi tryb survivalowy, walkę na punkty i inne mniej lub bardziej ciekawe atrakcje. Całość sprawia, że zakup kompletnego wydania staje się jak najbardziej rozsądnym posunięciem. Horrory ostatnimi laty są w lekkiej defensywie, dlatego warto dać szansę najnowszemu Residentowi, który przy okazji przywrócił godność swojej marce. Pozostaje więc tylko wystawić notę końcową… RESIDENT EVIL VII: GOLD EDITION OCENIAM NA 7,5/10.

Grę do testów dostarczyły firma CENEGA, za co serdecznie dziękujemy!

 
Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz