Świat dosłownie stanął na głowie. Recenzujemy Gravity Rush 2

0

Lepiej nie grać na kacu.

Kiedy człowiek myśli, że gry wideo nie będą już w stanie niczym go zaskoczyć, wtedy na scenę wkracza taka produkcja jak Gravity Rush 2. Dzieło nieidealne, ale wnoszące do branży ogromny powiew świeżości, pozwalający odpocząć od patetycznych i jednakowych w rozgrywce shooterów czy RPG-ów. Produkcja Sony to zabawa w najczystszej postaci, a dzięki umiejętnościom głównej bohaterki, jest to jednocześnie doznanie, którego próżno szukać w innych tytułach.

Pierwsza część cyklu zadebiutowała na konsoli PlayStation Vita, lecz ze względu na ograniczenia sprzętowe, ani nie wyglądała za dobrze, ani nie grało się w nią najprzyjemniej (aczkolwiek gra i tak zebrała dobre noty u receznentów). Producent na szczęście po jakimś czasie wydał pełnoprawny remaster na PS4, umożliwiając tym samym wejście do tego świata osobom nie posiadającym handhelda Sony. Zapewniam jednak, że do zagrania w Gravity Rush 2 nie musicie znać w pełni fabuły „jedynki”. Twórcy zdawali sobie sprawę, że pierwowzór nie był zbyt popularny, dlatego w taki sposób poprowadzili historię kontynuacji, żeby świeżacy nie odczuli zagubienia w zalewie informacji. Warto natomiast obejrzeć dwa krótkometrażowe filmy Overtures, dostępne w serwisie YouTube. Za ich sprawą, odkrywamy dlaczego bohaterka opuściła rodzinny dom, Hekesville.

SUPERBOHATERKA O NIEZWYKŁYCH ZDOLNOŚCIACH

Ponownie jak w „jedynce”, protagonistką gry jest jasnowłosa Kat, niezbyt bystra dzierlatka, ale za to niesłychanie waleczna i posiadająca ogromne serce. Heroina pod wpływem wielkiego grawitacyjnego wybuchu trafiła do kolonii górniczej zajmującej się wydobywaniem rudy, najważniejszego składnika w świecie gry (za pomocą kamieni zwiększamy też zdolności naszej postaci). Dziewczyna tymczasowo utraciła swoje cenne moce, przez co była zmuszona pracować tak jak reszta załogi. Prolog na szczęście nie należy do najdłuższych, dlatego dosyć szybko odnajdujemy zagubionego Pyłka – kota, dzięki któremu bohaterka odzyskuje swoje unikatowe zdolności. Początkowo historia bywa dosyć spokojna i mało ekscytująca, ale im dłużej gramy, tym fabuła zaczyna nabierać rumieńców, zyskując na powadze i dramatyczności.

Latające wyspy, które widzimy w oddali nie są elementem tła. Do każdej z nich można polecieć.
Latające wyspy, które widzimy w oddali nie są elementem tła. Do każdej z nich można polecieć.

W Gravity Rush 2 udostępniono mapy dwukrotnie większe od oryginału, co widać od razu po trafieniu do pierwszej większej lokacji. Świat gry nie tylko bywa duży horyzontalnie, ale i wertykalnie. Protagonistka w dowolnym momencie może przemieszczać się w dół i górę, zwiedzając najodleglejsze latające planety czy inne wielkie konstrukcje wybudowane przez człowieka. Do eksploracji wykorzystujemy zdolności Kat, czyli możliwość manipulowania grawitacją. Rozwiązanie to znacząco odbiega od tradycyjnego latania, pomimo tego, że nieustannie… latamy w powietrzu. Ruchy dziewczyny są nieskoordynowane i początkowo ciężko nad nimi w pełni zapanować. Niezwykle ważne jest to, żeby jak najszybciej nauczyć się kontrolować zmiany grawitacji, ponieważ w późniejszej fazie gry zostajemy zmuszani do wykonywania iście karkołomnych akrobacji. Zwłaszcza, gdy do akcji wejdą dwa dodatkowe style poruszania – lunarny i jowiszowy. W przypadku tego pierwszego możemy skakać wysoko niczym na księżycu, zaś korzystając z siły Jowisza zyskujemy na sile, umożliwiającej nam niszczenie sporych zastępów wroga jednym ciosem.

NIE WSZYSTKO WYSZŁO JAK NALEŻY…

Zabawa grawitacją daje masę frajdy, ale wiążą się z nią dwa poważne minusy, które są w dużej mierze są ze sobą powiązane. Jako pierwszą wadę wymienię pracę kamery, co i rusz doprowadzającą mnie do szału. Podczas rozgrywki obraz nie potrafi nadążyć za główną bohaterką, co bywa odczuwalne głównie w ciasnych pomieszczeniach. Z tego względu wykonywanie wszystkich misji polegających na wyścigach bywa prawdziwym koszmarem. Dosyć szybko przestałem realizować Wyzwania, ponieważ ich zaliczenie zbyt często wiązało się ze sporą dawką frustracji. Nienawidzę, gdy gra każe mnie nie z mojej winy, ale w wyniku swoich ułomności.

Tym samym przechodzę do kolejnego minusa czyli walk z przeciwnikami. Starcia z ludźmi są ekscytujące, zwłaszcza gdy odpowiednio wykorzystamy posiadane moce. Niestety, pojedynki z Nevi (czarne, oślizgłe istotki) bywają irytujące, ponieważ aby je pokonać, należy uderzać w wyznaczone miejsca na ich ciele. Gdy walczymy na otwartej przestrzeni, problem nie jest aż taki duży, prawdziwa „zabawa” ma miejsce podczas pojedynków w bardziej skromnych lokacjach. Szalona kamera wielokrotnie uniemożliwia precyzyjne trafienie oponenta, co zazwyczaj oznacza chaotyczne wyprowadzanie ciosów, których i tak nie widzimy, bo przed oczami mamy tylko migające fragmenty otoczenia.

Ciało Kat pod wpływem mocy ulega delikatnej transformacji.
Ciało Kat pod wpływem mocy ulega delikatnej transformacji.

Trochę ponarzekałem, ale praca kamery i momentami irytujące walki to właściwie jedyne poważne wady tej gry. Na szczęście, dosyć szybko przestałem zwracać na nie uwagę, dzięki czemu po jakimś czasie w pełni skupiłem się na poznawaniu ciekawej historii i odkrywaniu tajemnic wspaniałego, różnorodnego świata gry. Do gustu przypadła mi również oprawa dźwiękowa, idealnie pasująca do awanturniczo, lekko niepoważnego charakteru produkcji. Nie można także zarzucić niczego poważniejszego grafice. Lokacje zostały napakowane szczegółami, a ich projekty wielokrotnie wywołały u mnie opad szczęki. Czasami kręci się po nich trochę zbyt dużo klonów, ale kto by tam zwracał na to uwagę. Gra bywa naprawdę prześliczna i zapewniam Was, że podczas grania niejednokrotnie zawiśniecie w powietrzu, żeby móc pozwiedzać okolicę.

… ALE CO Z TEGO?

PlayStation 4 otrzymało niedawno świetnego exclusive’a, pełnego ciekawych i nowatorskich rozwiązań. Produkcja nie uniknęła błędów, ale w ogólnym rozrachunku nie mają one większego znaczenia. Od gry nie sposób się oderwać, zwłaszcza, że akrobacje Kat pomimo dwudziestu paru godzin rozgrywki, nadal nie przestały mnie fascynować. Tytuł został napakowany po brzegi zawartością, począwszy od misji głównych, poprzez poboczne, a na Wyzwaniach i zabawach społecznościowych kończąc (np. znalezienie odpowiedniego przedmiotu oznaczonego przez innego gracza). Zadania nie należą do najbardziej różnorodnych, jednakże w Gravity Rush 2 zdecydowanie nie ma miejsca na nudę. Ta gra uzależnia.

Grę do testów dostarczyła firma Sony, za co serdecznie dziękujemy!

 

Werdykt

  • Fabuła i klimat
    10
  • Grafika
    8
  • Udźwiękowienie
    9
  • Dopracowanie
    8.5
  • Grywalność
    6.5
Podsumowanie

Gravity Rush 2 to solidny tytuł ekskluzywny, udowadniający, że w branży gier jest jeszcze miejsce na szalone eksperymenty. Nowa przygoda Kat bywa fascynująca i nie jest jej w stanie zepsuć nawet wariująca kamera.

84%
84
Bardzo dobra
Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz