Śmigła w ruch! Recenzja Heliborne

0

To nie Dzień Apokalipsy.

Był już świat czołgów, świat samolotów i świat okrętów. Teraz nadszedł czas na świat helikopterów. Przedstawiam wam Heliborne, produkcję niewielkiego, niezależnego studia JetCat Games. Część z was być może wie, o czym mowa, ponieważ gra od ponad roku dostępna jest w ramach programu wczesnego dostępu platformy Steam. Już jutro jednak pojawi się jej finalna wersja. Zatem śmigła w ruch!

Heliborne to ukłon w stronę prawie wymarłego już gatunku gier akcji z helikopterami w roli głównej. Dzieło JetCat Games łączy w sobie elementy zręcznościowe i symulacyjne, dzięki czemu nawet mniej hardkorowi gracze znajdą w Heliborne coś dla siebie. Na potrzeby gry twórcy przygotowali ponad 40 różnych helikopterów z lat 1955-2000, które podzielone zostały na trzy klasy: małe i zwrotne helikoptery zwiadowcze, śmigłowce szturmowe do zwalczania celów powietrznych i naziemnych oraz śmigłowce transportowe, które poza przenoszeniem żołnierzy, mogą pełnić też inne funkcje na polu bitwy. W misjach biorą udział niewielkie eskadry składające się z trzech wybranych przez gracza helikopterów. Oczywiście nie wszystkie maszyny i nie całe uzbrojenie są dostępne od początku – odblokowanie helikopterów i wyposażenia możliwe jest przy użyciu zdobytych podczas gry punktów.

Modele helikopterów robią wrażenie

Atutem Heliborne jest to, że JetCat Games zaprojektowało grę z myślą zarówno o amatorach starć sieciowych, jak i zwolennikach trybu kooperacji, a nawet samotnych wilkach w trybie kampanii fabularnej. Podniebne potyczki rozgrywają się na pięciu dużych mapach: Zatoka Tonkińska w Wietnamie, Operacja Nguyen Hue w Wietnamie, Prowincja Badakhshan w Afganistanie, Region Khost w Afganistanie i Kosowo. Dwa główne tryby gry wieloosobowej to Dominacja i Linia Frontu. Pierwszy przypomina Capture the Flag, w drugim w miarę, jak przejmowane są kolejne bazy, na mapie pojawiają się konwoje pojazdów naziemnych, które do nich jadą, a następnie je umacniają. Tryb wieloosobowy pozwala na rozgrywkę maksymalnie 16. graczom. Zadania w trakcie misji generowane są proceduralnie.

Heliborne sprawia przyjemność, pod warunkiem, że gracie przez sieć i to z kimś, kto wie, co robi. W pozostałych przypadkach gra razi przeciętnością. Mapy prezentują się nawet nieźle, ale są monotonne, podobnie zresztą jak proceduralnie generowane misje, które zaczynają nudzić zanim jeszcze na dobre rozpoczniecie zabawę. Grafika, poza modelami helikopterów, pozostawia sporo do życzenia. Szczególnie drażnią doczytujące się tekstury i przenikające się obiekty. Również dynamika starć nie jest najlepsza. Rozumiem, że to nie Call of Duty czy Battlefield, ale bywa, że zabawa strasznie się dłuży.

Robi wrażenie, prawda?

Chociaż odmalowałem wam Heliborne w czarnych barwach, nie jest aż tak źle. Ba! Jak na debiutancki projekt jest nawet całkiem nieźle i studio JetCat Games ma powody do dumy. Grę ratują stosunkowo łatwe sterowanie, wykonane z pietyzmem modele helikopterów oraz ich zróżnicowane uzbrojenie. Cieszy też to, że można tworzyć swoje własne eskadry helikopterów, z którymi wyruszymy na misje. Od czasu do czasu podniebne potyczki są na tyle satysfakcjonujące, że na krótką chwilę zapomina się o niedociągnięciach. Przed studiem JetCat Games jednak jeszcze sporo pracy, ale trzymam kciuki!

OCENA KOŃCOWA: 60/100

PLUSY:
+ dziesiątki modeli śmigłowców
+ różne tryby gry
+ rozległe mapy
MINUSY:
 przeciętna grafika
 powtarzalna
– bugi

Grę do testów dostarczyła firma CDP, za co serdecznie dziękujemy!

Werdykt

  • Ocena
    6
  • Ocena użytkowników (0 głosów)
    0
    Your Rating:
Podsumowanie

Ładne modele helikopterów, zróżnicowane uzbrojenie i proste sterowanie nie zrekompensują nikomu monotonnej rozgrywki i przeciętnej grafiki. Przed JetCat Games jeszcze sporo pracy, ale na szczęście widać światełko w tunelu.

60%
60
Zadowalająca
Dawid Sych

Indiana Jones i nerd w jednym. Zawsze wszystko wie i zawsze we wszystkim ma rację, więc lepiej nie wchodzić z nim w polemikę. Amator nowych technologii, dobrych książek i seriali.

Zostaw komentarz