Shadow of the Tomb Raider lekko zawodzi. Seria potrzebuje restartu

0

Kolejny raz to samo.

Square-Enix decydując się na ponowny restart serii Tomb Raider dokonało według mnie bardzo dobrej decyzji. Uwielbiałem poprzednie odsłony cyklu, jednakże ten ewidentnie potrzebował świeżego podejścia, żeby nie zostać w tyle za konkurencyjnym Uncharted. Wydawana w 2013 roku pierwsza odsłona trylogii była czymś naprawdę ciekawym, a ja z miejsca zakochałem się w nowej wersji Lary Croft. Marka nabrała charakteru, stała się trochę mroczniejsza i o wiele bardziej brutalna. Tytuł nie polegał wyłącznie na radosnym przemierzaniu kolejnych grobowców, ale pokazywał bohaterkę w całkowicie nowym świetle, gdzie została początkowo sprowadzona wyłącznie do roli ofiary, walczącej zaciekle o swoje życie.

Problemy zaczęły wychodzić jednak na wierzch dosyć szybko, bo już przy okazji premiery kontynuacji. Seria dopiero co została odświeżona, a już zaczęła łapać zadyszkę. Gra sama w sobie była naprawdę udana, jednakże było w niej zbyt mało interesujących i nowych rozwiązań względem poprzedniczki. Po zaliczeniu Shadow of the Tomb Raider mogę z pełną powagą stwierdzić, że czekam na kolejny restart.

BRAK PROGRESU

Nie zrozumcie mnie źle, nie przekreślam najnowszych przygód dzielnej pani archeolog. Po prostu, produkcja studia Nixxes Software to po raz kolejny to samo, tyle, że w innej scenerii. Twórcy nawet nie próbują udawać, że chcieli zrobić coś więcej. Jeśli ograliście dwie wcześniejsze odsłony, to gra nie będzie miała przed wami żadnych tajemnic. Właściwie wszystko jest tutaj zrobione w identyczny sposób. Możliwe, że delikatnie się czepiam, ale przyznam szczerze, że trochę męczyłem się podczas grania w ten tytuł. Niby bawiłem się przy nim dobrze, ale cały czas odczuwałem lekką nutkę znużenia, która towarzyszyła mi do samego finału.

Nie zmienia to natomiast faktu, że gra posiada kilka rewelacyjnych scen, jakich może pozazdrościć jej konkurencja. Nie chcę za bardzo wchodzić w spoilery, ale dodam tylko, że miałem ciary na całym ciele, gdy w pewnym momencie Lara wpadła w furię i na moment zmieniła się w totalną psycholkę. W sumie, jeśli chodzi o kreację bohaterki, to producent zastosował ciekawy zabieg. Podczas śledzenia fabuły praktycznie w ogóle nie kibicowałem pannie Croft, ponieważ jej motywacje były równie fanatyczne, co „głównego złego”. Bardzo ciekawa koncepcja, szkoda tylko, że nie wykorzystano jej w pełni.

Rozgrywka choć mocno odtwórcza, to i tak wypada bardzo dobrze względem głównego wątku fabularnego. Jakoś nie mogłem wkręcić się w tę opowieść, która stoi o kilka poziomów niżej od historii przedstawionych w serii Uncharted. I nie chodzi nawet o same pomysły na fabułę, ale o sposób jej przedstawienia i kreację bohaterów. Twórcy Shadow of the Tomb Raider nie zahaczyli nawet włosem o poprzeczkę wzniesioną wysoką przez ekipę z Naughty Dog. Na szczęście, eksplorowanie mapy i walczenie z przeciwnikami cały czas daje mnóstwo satysfakcji. Gdyby gra składała się wyłącznie z przeczesywania grobowców, to z miejsca wystawiłbym jej maksymalną notę końcową oraz okrzyknął najlepszą produkcją w historii branży. Zakochałem się w tych etapach – każdy z nich był na swój sposób unikatowy i posiadał całą masę świetnie opracowanych zagadek logicznych. Polowanie na przeciwników także sprawdza się doskonale, zwłaszcza, że znacznie większy nacisk położono na skradanie, co akurat bardzo przypadło mi do gustu.

MISTRZOWSKA GRAFIKA

Jest jeszcze jeden element, o którym mógłbym pisać w samych superlatywach. Oprawa wizualna to absolutne arcydzieło, perfekcyjnie dopieszczone pod każdym względem. Ok, pewnie lekko przesadzam, ale serio jestem zachwycony jakością warstwy graficznej. Większa część gry osadzona została na terenie Peru, co dało twórcom ogromne pole do popisu. Zwiedzanie gęstych od roślinności dżungli, czy przemykanie przez starą rafinerię ropy naftowej to prawdziwy raj dla oczu. Dobrze, że producent zaimplementował tryb fotograficzny, bo dzięki temu udało mi się ogarnąć kilka świetnych tapetek na pulpit. Genialnie prezentowały się również momenty, w których Lara musiała zmierzyć się z najgroźniejszym rodzajem przeciwnika, czyli naturą. Scena z powodzią to prawdopodobnie najlepiej wykorzystany motyw wody w grach wideo. To trzeba zobaczyć na własne oczy.

Shadow of the Tomb Raider to produkcja bardzo nierówna, o której ciężko pisać wyłącznie pozytywne rzeczy. Trochę żałuję, że tak to wyszło, ponieważ jestem ogromnym fanem całego cyklu. Pomimo pewnych niedociągnięć, uważam jednak, że warto dać Larę szansę, w szczególności, gdy nie mieliście żadnych zarzutów do poprzednich odsłon. Reszcie graczy zalecam poczekać na jakieś przeceny, gdyż obecnie mogłaby to być delikatnie nietrafiona inwestycja.

Grę do testów dostarczyła firma Cenega, za co serdecznie dziękujemy!

Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz