Rockstar zmienia politykę – nadgodziny nieobowiązkowe

0

Konsekwencje jednego nieprzemyślanego zdania.

Wiceprezes Rockstar Games, Dan Houser, nieumyślnie otworzył tydzień temu puszkę z robalami chwaląc się w jednym z wywiadów, że firma pracowała nad Red Dead Redemption 2 w absurdalnym wymiarze godzinowym, dobijając nawet do 100 godzin pracy tygodniowo. Branża, delikatnie mówiąc, nie przyjęła tej wiadomości równie entuzjastycznie, co Houser, wściekając się, że firma w tak otwarty sposób chwali się, że naraża zdrowie swoich pracowników. Szybko pojawiło się dementi, mówiące o tym, że wiceprezes miał na myśli jedynie siebie i zespół pisarzy. Część branży łyknęła tę wymówkę, reszta zakrzyknęła: nie wierzymy! Wygląda na to, że sceptycy mieli rację.

Po sprostowaniu ze strony Housera Rockstar próbowało dać swoim pracownikom „swobodę wypowiedzi” na temat warunków pracujących w firmie. Część z nich powiedziała, że warunki są w porządku inni, że R* „nie przesadza” z nadgodzinami (cokolwiek by to nie znaczyło), ale pojawiły się też głosy, w większości anonimowe, mówiące, że standard u twórców GTA i RDR to znacznie więcej niż 40 godzin tygodniowo, jakie przewiduje prawo pracy. Jeśli ktoś opuści nadgodziny jednego dnia, musi nadrobić je w inne i ogólnie balans między życiem a pracą nie jest największym atutem Gwiazd Rocka. Można by założyć, że to wszystko pogłoski oburzonych pracowników… gdyby nie fakt, że firma właśnie ogłosiła wewnętrznie, że nadgodziny przestają być obowiązkowe. Te, których ponoć wcale nie ma dużo ani za dużo. Ciekawe?

Artur Cnotalski

Gra od kiedy pamięta. PCtowiec, który nie boi się konsol ani urządzeń przenośnych. Kiedy nie siedzi przy komputerze, prawdopodobnie gra w planszówki lub "papierowe" RPG.

Zostaw komentarz