Red Dead Redemption II nie jest grą na „dziesiątkę”

8

Nie ma rzeczy idealnych, a Red Dead Redemption II jest doskonałym przykładem na poparcie tej tezy.

Swój egzemplarz gry otrzymałem stosunkowo późno, przez co nie zdążyłem jeszcze ukończyć głównego wątku fabularnego. W związku z tym, nie macie do czynienia z recenzją, tylko luźnymi przemyśleniami o najnowszej produkcji Rockstar Games. Bez owijania w bawełnę, zaznaczę od razu, że nie jest to dla mnie gra na „dziesiątkę”, i szczerze mówiąc, kompletnie nie rozumiem aż tak genialnych ocen od innych recenzentów. Jasne, każdy ma prawy do ocenienia produkcji, jak tylko mu się podoba (sam wystawiłem maksa Uncharted 4: Kres Złodzieja…), ale w tym przypadku możemy mówić o ogólnym trendzie. Tak jakby duża część dziennikarzy obawiała się zejść poniżej jakiejś średniej, żeby tylko nie podpaść czytelnikom i móc dalej kręcić hype na tym tytule. Na liczniku mam jakieś dwadzieścia pięć godzin, więc „co nieco” zdążyłem już w grze zauważyć.

RDR 2 – COŚ MI TU NIE GRA

Właściwie nie potrzebowałem do tego tyle czasu, ponieważ jeden z większych problemów Red Dead Redemption II można zaobserwować w rozbudowanym prologu. Chodzi mianowicie o wręcz zerową responsywność głównego bohatera. Dawno nie odczuwałem takiej męczarni walcząc z całkowicie spartolonym sterowaniem. Nie kupuję argumentów, że to dlatego, żeby spowolnić rozgrywkę i nadać jej głębi. Przepraszam, ale to bullshit nie mający nic wspólnego z tym, że Rockstar kompletnie wyłożył się na tym zadaniu. Problemy z kontrolą postaci są najbardziej widoczne podczas eksplorowania zamkniętych pomieszczeń, w których musimy zbierać prowiant i inne rzeczy potrzebne do przeżycia. Ustawienie Arthura Morgana w odpowiedniej pozycji to prawdziwa mordęga, kompletnie wybijająca z rewelacyjnego klimatu produkcji. Z większą gracją poruszał się Arnold Schwarzenegger w kinowej serii „Terminator”, a był przecież… maszyną.

Mojemu odbiorowi gry zdecydowanie nie pomogło też to, że na Red Dead Redemption II przerzuciłem się bezpośrednio z bardzo udanego Assassin’s Creed: Odyssey. Oczywiście, produkcja Ubisoftu w ogólnym rozrachunku wypada o wiele gorzej od dzieła Rockstara, w końcu to typowy rozbudowany sandboks, jakich ten producent miał wiele na swoim koncie. Mimo to, w przygody Aleksiosa lub Kassandry gra się z ogromną przyjemnością, ponieważ sterowanie postacią jest niesamowicie intuicyjne. Bohaterowie natychmiast reagują na wydane polecenia, dlatego jeśli odniesiemy porażkę, to tylko wynikającą z naszej winy. Tego samego niestety nie mogę powiedzieć o RDR II.

Wielokrotnie zdarzyło mi się, że podczas strzelaniny Morgan zablokował się na jakimś wystającym elemencie i musiałem korygować jego trasę, albo byłem zmuszony do kilkukrotnego wduszania przycisku od „przylepienia” do osłony, żeby w końcu się ukrył. Nie powinno to tak wyglądać w grze, w której lwią część czasu spędzamy na strzelaniu. Dosyć ostrym strzelaniu, z wieloma przeciwnikami naraz. Twórcy chyba zdawali sobie sprawę, z jakimi problemami boryka się ich gra, ponieważ auto-aim jest tak perfidny, jakbyśmy grali na cheatach. Problemy RDR II przypominają mi trochę sytuację z  genialnym The Last Guardian, które również zderzało ze sobą świetną historię i oryginalne mechaniki z wieloma problemami natury technicznej. Tyle, że w przypadku tamtej gry wszyscy o tym mówili – teraz nie.

RDR 2 – WESTERN DALEKI OD IDEAŁU

Nie odbierzcie moich słów źle – w żadnym razie nie twierdzę, że Red Dead Redemption II jest złym tytułem. Co to to nie! Co więcej, uważam, że jest to produkcja niezwykle istotna dla branży wirtualnej rozrywki i może wyznaczyć nowy kierunek dla twórców gier z segmentu AAA. O tym jednak szerzej się rozpiszę podczas właściwej recenzji, która dopiero za jakiś czas trafi na łamy portalu. Wpierw muszę dokończyć główny wątek fabularny, który już teraz zrobił na mnie ogromne wrażenie i liczę na to, że dalej będzie jeszcze lepiej. Gdyby dzieło Rockstara było filmem, z pewnością otrzymałoby w tym roku Oscara.

Niestety, RDR II nie jest grą idealną, jak chcieliby to wam wmówić recenzenci (przynajmniej spora ich część) z całego świata. Nie piszę tego z przekory, tylko żeby delikatnie ostudzić wasz zapał. Spotkałem się już z wieloma opiniami graczy, którzy totalnie odpadli od gry, ponieważ spodziewali się czegoś zgoła innego. Gry idealnej, wykreowanej przez hype i media. Nie jestem hipokrytą, sam również mocno się do tego przyłożyłem, wystarczy wejść na naszego fanpage’a żeby to zobaczyć. Mimo to, uważam, że pomimo ogólnej genialności tego dzieła, lepiej od razu mówić o jego problemach, zamiast wyłącznie go zachwalać. Sterowanie, o którym pisałem nie jest jedyną wadą – mógłbym dorzucić tutaj jeszcze kilka rzeczy, jak chociażby skaczący framerate czy masa glitchy rodem z gier Ubisoftu. Red Dead Redemption II będzie dla was arcydziełem, ale tylko pod warunkiem, że będziecie w stanie przymknąć oko na jego mocne niedoskonałości.

Przy okazji, polecam również tekst Łukasza Gołąbiowskiego z Gamezilli, który także poruszył ten temat w swoim felietonie. Mogę się założyć, że na dniach zaczniemy otrzymywać coraz więcej średnio optymistycznych artykułów dotyczących RDR 2. Emocje opadną i wtedy dopiero zacznie się prawdziwa zabawa.

Grę do testów dostarczyła firma Cenega, za co serdecznie dziękuję.

Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Dyskusja8 komentarzy

    • Za to ,to jest przykład inteligentnego komentarza. Jak się z czymś nie zgadzasz to napisz jakie masz argumenty przeciwko autorowi. Zapamiętaj na całe życie, że tak się robi. Może mniej razy zrobisz z siebie idiotę.

  1. Jak dla mnie gra tylko z jedną wadą to prawdziwy cud a ty w swoim artykule tylko poruszyłeś problem poruszania sie więc nie wiem co tak dokładnie ma miec to na celu. Po samym tytule widze ze raczej jest to napisane tylko po to by przyciągnąć jak najwiecej osób a sama treść artykułu jest dla mnie bez sensu, motoryka nie jest w cale zła co wiecej nie sprawia mi rzadnych problemów i ostatnia rzecz mówienie że gra nie jest świetna bo pare osób wyobrażało sobie ją inaczej to też takie troche nooo… naciągane.

  2. Artykuł tworzony na siłę, byle zaciekawić tematem. Nie ma to jak napisać cały artykuł o jednej rzeczy. Jakieś to takie dziwne.

  3. Już się bałem że jestem odosobniony a autor tego artykułu potwierdza moje spostrzeżenia. Osobiście oprócz sterowania mam większy zarzut do tej gry to są simsy a nie western. Karmienie obozu, zbieranie skór zwierzaków, płacenie grzywien itp. Ok rozumiem to elementy które mają urozmaicać świat ale mam wrażenie że wręcz przeciwnie stanowią 80% skupienia które twórcy chcą przekazać graczom.

  4. Na poparcie mojej tezy mogę wskazać że po 12 h w grze główne zadania jakie mam zrobić to „zbierz wszystkie karty do gry” lub „zlow wszystkie legendarne ryby”… Natomiast z „powaznych” zadań już trzeci raz robię napad na pociąg to tak a propos różnorodności zadań;)

  5. Poczesci fakt ale w budynku preferuje widok z pierwszej osoby i problemy nie mam czepianie się na siłę żeby zabłysnąć słabe to a co do glichy wow serio aż ich tyle mam ok 80 godzin i z ręką na sercu jest ich jak na kekarstwo.

Zostaw komentarz