Recenzja FIFA 19. Czy Liga Mistrzów to jedyna nowość?

0

Niby tak samo, ale inaczej.

Electronic Arts przyzwyczaiło nas do tego, że raptem raz na kilka lat próbuje zrewolucjonizować swoją popularną serię gier piłkarskich. Od razu zaznaczę – w tym roku nie macie co na to liczyć, aczkolwiek nie oznacza to wcale, że nie warto się zainteresować najnowszą odsłoną. Produkcja nie wynajduje koła na nowo, lecz w większości bazuje na schematach opracowanych we wcześniejszych edycjach. Robi to jednak w sposób świadomy, dopieszczając elementy, jakie nie zagrały wcześniej oraz dodając kilka nowych, ciekawych mechanik, które z pewnością doceni fani cyklu.

FUTBOLOWE ICH TROJE

Pamiętam jak przed premierą FIFA 17 obawiałem się o jakość trybu fabularnego. Ostatecznie okazało się, że jest on naprawdę interesujący, na tyle, żeby stać się moim ulubionym rodzajem rozgrywki tamtej odsłony. Ubiegłoroczna historia Aleksa Huntera również była wciągająca, jednakże brakowało w niej większych nowości. Jak zatem w tym roku wypada „Droga do sławy”? Ciężko stwierdzić, ponieważ nadal nie możemy mówić o jakimś poważniejszym urozmaiceniu formuły. Mimo to, twórcy dwoili się i troili, żeby jak najbardziej urozmaicić nam zabawę. Bardzo spodobało mi się rozwiązanie polegające na przełączanie się w dowolnym momencie pomiędzy trójką bohaterów – Aleksem, jego siostrą Kim oraz przyjacielem Dannym.

Kampanię fabularną rozpoczynamy od rozegrania historycznego meczu. Szkoda, że bardziej nie rozwinięto tego pomysłu w innych trybach.
Kampanię fabularną rozpoczynamy od rozegrania historycznego meczu. Szkoda, że bardziej nie rozwinięto tego pomysłu w innych trybach.

Każdy z bohaterów ma do opowiedzenia unikatową historię, pełną większych wzlotów bądź upadków. Ponadto, rozgrywka każdym ze sportowców delikatnie się różni, ze względem na cele stawiane przed graczem. Wcielając się w Kim, musimy jak najlepiej współpracować z piłkarką Alex Morgan, natomiast w przypadku Danny’ego poświęcamy się w pełni grze na ataku, przyjmując na siebie większość podań i doprowadzając zespół do wygranej. W obu przypadkach odblokowujemy nowe umiejętności za wcześniej zdobyte punkty doświadczenia. Największych zmian doczekała się kampania głównego bohatera. Hunter trafia w tej części do Realu Madryt, gdzie musi sprostać publice oraz nowym kolegom z zespołu. Kilku z nich jest określanych mianem mentorów, z którymi musimy jak najlepiej grać razem na boisku. Dzięki zdobyciu ich zaufania mamy możliwość rozegrania specjalnych sparingów 1 vs 1, otrzymując tym samym dostęp do nowych zdolności.

CIEKAWE NOWOŚCI

Tegoroczna „Droga do sławy” nie wyrwała mnie z butów, ale bawiłem się przy niej świetnie. Podobał mi się rozwój bohaterów, i to w jaki sposób poprowadziło ich Electronic Arts. Może fabuła bywa sztampowa, ale chyba wszystkie filmy sportowe bazują na tym schemacie – od zera do bohatera, potem do szmaciarza i znowu na szczyt, już jako porządny człowiek. Oczywiście FIFA 19 to nie tylko kampania fabularna, która dla części z was będzie wyłącznie przyjemnym przerywnikiem przed grą właściwą, czyli FIFA Ultimate Team lub innymi rozgrywkami sieciowymi. FUT jak zwykle został zaktualizowany o nowe tryby, z których najciekawszym jest Division Rivals. Dzięki niemu rywalizujemy z zespołami na identycznym poziomie, co nasza drużyna, polegając wyłącznie na własnych umiejętnościach, a nie talentach zawodników. Poprawiono także system kupowania paczek – od teraz wiadomo dokładnie jakie mamy szanse na odblokowanie konkretnych rodzajów kart. Pewnie, nadal jest to loteria, ale przynajmniej nie działamy zawsze w ciemno.

Liga Mistrzów to najlepsze, co mogło spotkać FIFA 19. Fani piłki nożnej z pewnością z uśmiechem na twarzy przywitają charakterystyczny utwór przewodni.
Liga Mistrzów to najlepsze, co mogło spotkać FIFA 19. Fani piłki nożnej z pewnością z uśmiechem na twarzy przywitają charakterystyczny utwór przewodni.

Bardzo ucieszyły mnie zmiany w trybie szybkiego meczu, głównie dlatego, że większość czasu we wszystkich odsłonach FIFA poświęcam na kanapowe granie ze znajomymi. Oprócz standardowych spotkań, możemy teraz rozegrać mecze znacznie bardziej pokręcone, nie mające nic wspólnego z realizmem. Jednakże im bardziej oderwane od rzeczywistości są modyfikatory rozgrywki, tym zabawa jest jeszcze lepsza. Przykładowo, możemy ustalić, żeby na boisku nie obowiązywały żadne zasady – faul nie faul, gramy dalej. Spalony? A co to takiego? Spodobał mi się też tryb przetrwania, w którym po każdym strzelonym golu boisko musi opuścić jeden z zawodników lepszej drużyny. Ciekawa wariacje popularnego obecnie battle royale. Najbardziej zakochałem się jednak w tym, że możemy założyć profile, w których zapisywane są wszystkie statystyki spotkań ze znajomymi. Z pomocą tego rozwiązania, po kilku miesiącach wspólnego grania, będzie można sprawdzić, kto radził sobie lepiej.

PODSUMOWANIE

Jak pisałem we wstępie, FIFA 19 nie wprowadza żadnych rewolucyjnych rozwiązań, aczkolwiek na tyle urozmaica zabawę, że nadal jest bardzo atrakcyjnym produktem. Warto też nadmienić, że pewnych zmian doczekała się sama rozgrywka, a zwłaszcza system odpowiedzialny za strzały. Na wyższych poziomach trudności znacznie trudniej było mi trafić do bramki, ponieważ początkowo nie mogłem opanować systemu finezyjnego strzału. Polega on na tym, że po wciśnięciu „kółka” (wersja na PlayStation 4), musimy w odpowiednim momencie ponownie wdusić przycisk, żeby idealnie trafić w piłkę. W przeciwnym razie skiksujemy i nici z pięknej brameczki. Jak widać, gra na pierwszy rzut oka może wydawać się być dużą aktualizacją (identyczne menu, co poprzednio), ale to tak naprawdę wyłącznie pozory. Jest tu sporo nowości, nad którymi można byłoby się mocniej pochylić. Oprócz wcześniej wymienionych rzeczy, mam jeszcze na myśli wprowadzenie w pełni licencjonowanej Ligii Mistrzów, sprawiającej, że w końcu seria FIFA jest kompletna.

Grę do testów dostarczyła firma Electronic Arts Polska, za co serdecznie dziękuję!

Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz