Ray Tracing – co to? Wyjaśniamy na czym polega technika śledzenia promieni

0

Rozwój gier komputerowych w ostatnich latach zaliczył ogromny skok jakościowy. Twórcy coraz częściej decydują się na skomplikowane rozwiązania, które jeszcze jakiś czas temu były niemożliwe do zrealizowania ze względu na ograniczenia technologiczne. Co jakiś czas dowiadujemy się o kolejnych technikach generowania obrazu, mających na celu poprawę oprawy wizualnej gier. Jedną z takich technik jest właśnie popularny w ostatnim czasie Ray Tracing.

RAY TRACING – CO TO?

Przyjęło się określać tę technikę mianem Ray Tracingu, lecz istnieje również polskie określenie – śledzenie promieni. Ray Tracing polega przede wszystkim na generowaniu fotorealistycznych trójwymiarowych obrazów bazując wyłącznie na analizie promieni świetlnych. Zarówno tych trafiających bezpośrednio do odbiorcy, jak i poprzez załamania lub odbicia. W praktyce polega to na tym, że generowane w grze światło rozchodzi się po lokacjach w naturalny sposób, jakby to robiło w rzeczywistości. Tym samym zacienione miejsca są jeszcze ciemniejsze, ponieważ nie dochodzi do nich żaden blask. Efekt bywa niekiedy kuriozalny – nawet w grach typu Minecraft poprzez mody możemy otrzymać realistyczne oświetlenie, które w czasie rzeczywistym reaguje na poczynania gracza.

Technika śledzenia promieni zyskała na popularności dopiero niedawno, lecz tak naprawdę jest to metoda generowania światła, która już dawno funkcjonuje w przemyśle filmowym. Większość współczesnych filmów animowanych korzysta z dobrodziejstw Ray Tracingu, dzięki czemu ich obraz sprawia wrażenie bardziej naturalnego. Z śledzenia promieni korzysta się również w wysokobudżetowych produkcjach, żeby podkreślić pracę świateł i cieni. Jest to jednak bardzo kosztowna technika, więc mogą pozwolić sobie na nią wyłącznie duże wytwórnie.

Źródło grafiki: Wikipedia
Źródło grafiki: Wikipedia

W grach komputerowych pojawia się jednak kolejny problem, który nie dotyczy filmów. W przeciwieństwie do kinowych produkcji, w grach to my sterujemy ustawieniami kamery i sami decydujemy o przemieszczaniu się bohatera w trójwymiarowym świecie. Oznacza to, że Ray Tracing musi dostosowywać się do naszych działań w czasie rzeczywistym. Na rynku branży gamingowej pojawiła się jednak firma zdolna do zaadaptowania techniki Ray Tracingu do świata gier komputerowych.

NVIDIA RAY TRACING – REWOLUCJA W ŚWICIE GIER?

Nvidia jest jednym z największych na świecie producentów procesorów graficznych. Firma od wielu lat dostarcza graczom coraz to bardziej zaawansowane technologicznie karty graficzne, wprowadzając przy okazji nowe rozwiązania, które mają na celu poprawienie oprawy wizualnej w grach. W 2018 roku producent zaprezentował światu technologię Real-time Ray Tracing Nvidia (RTX), współpracującą z ich najnowszymi kartami graficznymi.

Technologia RTX początkowo zachwyciła graczy, lecz obecnie ekscytacja odrobinę przygasła. Największym problemem jest zasobożerność Ray Tracingu Nvidii. Żeby w pełni skorzystać z dobrodziejstwa tej technika potrzeba high-endowego komputera osobistego, który będzie w stanie wygenerować tak skomplikowaną pracę promieni świetlnych. W tym momencie z technologii korzysta kilka gier, dlatego jeśli posiadacie odpowiedni sprzęt i chcielibyście sprawdzić, jak RTX prezentuje się na żywo, to musicie zainwestować w takie produkcje jak Battlefield V, Metro Exodus lub Shadow of the Tomb Raider.

Real-time Ray Tracing Nvidii z pewnością za parę lat stanie się podstawowym elementem w grach, ale na tę chwilę dla większości jest to wyłącznie pieśń przyszłości. W RTX drzemie jednak ogromny potencjał. Trzeba trzymać kciuki, żeby producenci gier i podzespołów szybko nauczyli się poskramiać moc tej technologii, żebyśmy jak najszybciej mogli z niej korzystać w domowym zaciszu, bez konieczności kupowania komputerów z NASA.

Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz