Rambo mówi pass, czyli shootery, które nie wybaczają błędów

0

POPRZEDNIA

KAŻDE CALL OF DUTY NA POZIOMIE „WETERAN”

Być może trochę kontrowersyjne będzie umieszczenie tej serii na tej liście. W ostatnich czasach bardziej kojarzą się z bieganiem po ścianach, niż z wymagającą rozgrywką. Myślę jednak, że każdy kto grał w kampanię z któregoś CoDa i wybierał poziom trudności „weteran”, zrozumie dlaczego seria ta znalazła się w ogóle na tej liście.

Otóż w przypadku przechodzenia singla w taki sposób, w którejkolwiek z odsłon, gracz już od samego początku otrzymywał potężnego gonga w twarz. Wszystko dlatego, że pierwsze starcie z konkretniejszą grupą przeciwników potrafiło doprowadzić do szybkiego zgonu. „Weteran” zdecydowanie gracza nie rozpieszcza i wymaga od gracza ostrożnego działania oraz… sporej dawki cierpliwości.

Trzeba sobie powiedzieć, że momentami ten poziom trudności w CoDach jest przesadzony. Przeciwnicy nagle stają się wyjątkowo celni, jakby posiadali celowniki snajperskie we własnych oczach. Potrafią puścić celną serię w gracza, chociażby w momencie gdy ten wychyli się na jeden moment. A gdy oponenci są już świadomi położenia naszej postaci, potrafią obrzucić jego lokację granatami. Liczba mnoga użyta jest nieprzypadkowo.

Sam ostatnio podjąłem się tej sztuki w zremasterowanym Modern Warfare (swoją drogą, świetny przykład perfekcyjnego remastera). I, powiem wam szczerze, przejście tej kampanii, w porównaniu z moim pierwszym podejściem na niższym poziomie trudności, wydłużyło się chyba trzykrotnie. Momentami naprawdę głowiłem się jak wyjść z opresji. Najbardziej zapadła mi w pamięć misja „Charlie Don’t Surf” i fragment rozgrywający się w stacji telewizyjnej. Próbowałem na multum sposobów popchnąć akcję do przodu, a i tak przez kupę czasu nie potrafiłem dotrzeć do następnego punktu kontrolnego. W pewnym momencie czułem się już naprawdę mocno sfrustrowany.

Podobny efekt ma zresztą rozmieszczenie wspomnianych checkpointów. Po śmierci, nie raz i nie dwa okazywało się, że muszę powtórzyć spory fragment danego etapu, mimo iż byłem przekonany, że gra zapisała się w późniejszym momencie. Zdarzało się niekiedy nawet, że musiałem po doczytaniu rozgrywki reagować naprawdę szybko, bo w danym punkcie kontrolnym przeciwnicy mieli mnie wystawionego jak na dłoni.

Ale wiecie co? Gdy już sukcesywnie pokona się dany etap lub pojedyncze starcie, potrafi to dać naprawdę ogromną dawkę dobrego nastroju. Tak – mimo tego, że często jest dużo frustracji i cały ten poziom trudności JEST przesadzony, to jak na ironię przechodzenie CoDów na „weteranie” potrafi dać też dużo frajdy i satysfakcji. A już wbicie platynowego osiągnięcia? Bezcenne.

POPRZEDNIA

1 2 3 4 5 6

Gracz od 12 roku życia. Częściej z padem, rzadziej z myszką. Bliżej mu do niebieskiego, niż do zielonego. Zakochany w pudełkowych wersjach gier. Kolekcjoner steelbooków. W wolnych chwilach - kinoman.

Comments are closed.