Czy Electronic Arts podąża we właściwym kierunku?

1

POPRZEDNIA NASTĘPNA

NEED FOR SPEED

Ostatnie lata związane z tą marką, to całkiem niezłe Rivals, mocno nawiązujący do legendarnych Undergroundów NFS 2015 (recenzja) i… Payback. Nie bez powodu żadnych pozytywnych rzeczowników nie umieściłem przy ostatniej odsłonie. To w końcu, między innymi, właśnie ten tytuł doprowadził do znacznego obniżenia akcji Electronic Arts wśród graczy, o czym pisał, między innymi na łamach naszego portalu, Łukasz.

Wszyscy chyba wiecie o co chodzi – te cholerne loot boksy. Szczególnie bolesne wydaje się ich umieszczenie w grze, która bardzo mocno stawia na modyfikację pojazdów i ich osiągów. Zdobywanie nowych części stało się więc katorgą i karykaturą tego, co Need for Speed oferował wcześniej. Do tego doszedł jeszcze byle jaki tryb fabularny i chyba łącząc to wszystko razem, wychodzi nam najgorsza odsłona serii w całej historii. Albo jedna z najgorszych.

Jaka jest przyszłość serii? Tego jeszcze na ten moment nie wiadomo. Niby powstaje Need for Speed Edge, mający być darmowym MMO, jednak przypomina się od razu Need for Speed: World, wraz z powiedzeniem – „nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki”. I kto wie, być może całe zamieszanie z Payback doprowadzi do śmierci całej tej legendarnej marki. Przynajmniej ja, ze smutkiem, stawiałbym na ten kierunek.

MASS EFFECT

Są tu fani „trylogii Sheparda”? Na pewno są. Trzy pierwsze części tej serii to bodajże jedne z najlepszych gier RPG XXI wieku. Wiadomo, dużo kontrowersji wzbudziło zwieńczenie całej historii, ale wciąż nie można „trójce” odebrać statusu gry bardzo dobrej. A potem nadszedł czas Andromedy.

I nie zrozumcie mnie źle – sam świetnie się bawiłem, poznając historię (w moim przypadku) nowego bohatera w nowej galaktyce. ME: A uważam za godnego następcę oryginalnej trylogii, a chociażby Dawid wystawił grze całkiem niezłą laurkę. Nie można jednak zapominać o tym, że wielu fanów całej marki bardzo mocno zawiodło się na tej odsłonie. Doprowadziło to do sporego rozłamu w Mass Effectowej społeczności.

I prawdopodobnie dlatego EA, niedługo po premierze wspomnianej produkcji, zapowiedziało, że kontynuacji już nie będzie. Świeżym faktem jest, co prawda, Casey Hudson z BioWare, mówiący, że gdzieś z tyłu głowy ma stworzenie kolejnej odsłony tej wspaniałej serii. Mimo wszystko, na ten moment, marka ta zmierza bardziej w stronę cmentarza, niż na półki sklepowe. Szkoda. Pustkę w tym miejscu, pewnie starało się będzie zapełnić ciekawie zapowiadające się Anthem.

COMMAND & CONQUER

Przyznaję otwarcie, że sam nie miałem styczności z którąkolwiek odsłoną tej serii, ale nie może jej zabraknąć w tym artykule. Wbiła się ona jednak do mojej świadomości, bo swego czasu była to jedna z najgorętszych marek na rynku RTSów. Ba, Command & Conquer przez ponad piętnaście lat zdążyło obrosnąć kultem wśród graczy. Alternatywna wizja świata, przedstawiana w kolejnych odsłonach, potrafiła zaciekawić nawet mnie, śledzącego wszystko gdzieś tam z boku.

Aż tutaj od 2010 roku, o serii zrobiło się cicho. Było jeszcze darmowe Tiberium Alliances z 2012, które jednak trudno nazwać sukcesem w jakimkolwiek stopniu. Mija jeszcze kolejne 6 lat braku jakichkolwiek wieści, wszyscy godzą się już powoli ze świadomością, iż Command & Conquer przestało istnieć i… bum! E3, konferencja Electronic Arts i huczna zapowiedź C&C: Rivals!

… czyli prostej, mobilnej gry, która zdaje się wyłącznie żerować na marce. Ten fragment całego panelu „Elektroników” był w ogóle w moim odczuciu najbardziej żenujący. Bo było i ustawione starcie dwóch e-sportowców, które pokazało kiepski gameplay (i „zachwyty” samych zainteresowanych), a także totalnie kłamliwy trailer, nie mający nic wspólnego z reklamowaną przez siebie produkcją. Tutaj mamy więc do czynienia z nieudolnym wskrzeszaniem trupa.

POPRZEDNIA NASTĘPNA


1 2 3

Gracz od 12 roku życia. Częściej z padem, rzadziej z myszką. Bliżej mu do niebieskiego, niż do zielonego. Zakochany w pudełkowych wersjach gier. Kolekcjoner steelbooków. W wolnych chwilach - kinoman.

Dyskusja1 komentarz

Zostaw komentarz