Polska horrorem stoi

0

Kilka przemyśleń na temat kierunków rozwoju rodzimej branży gier.

Wizytówką polskiej branży growej – i nie ulega to najmniejszej wątpliwości – jest Wiedźmin. Na chłopski rozum, jak grzyby po deszczu, winny zacząć wyrastać kolejne podobne projekty. O dziwo, tak nie jest, a rodzimi producenci gier upatrzyli sobie zupełnie inny gatunek. Tak jest, horror. Pierwszą polską grą grozy, o której było naprawdę głośno poza granicami naszego kraju, jest najprawdopodobniej Dead Island. Być może pamiętacie jej słynny zwiastun nagrodzony Złotym Lwem w 2011 roku w trakcie Cannes Festival of Creativity. Cztery lata później, za sprawą Dying Light, Techland po raz kolejny podbił stawkę.

Na przestrzeni lat elementy horroru pojawiały się też w innych polskich produkcjach. Daleko szukać nie trzeba. Na czoło wysuwa się tutaj przywołany przeze mnie powyżej Wiedźmin. Pamiętacie opuszczony szpital dla obłąkanych z drugiej części gry? W „trójce” momentów mrożących krew w żyłach jest znacznie więcej – polowanie na porońca i wiedźmy w Dzikim Gonie, opuszczona posiadłość Evereców w Sercach z Kamienia, czy motyw wampirów w Krwi i Winie. Przykłady można mnożyć i mnożyć, powróćmy jednak do tematu polskich horrorów. W tym celu cofniemy się w czasie do początku 2015 roku.

Dwa lata temu światło dzienne ujrzała przygodówka Tormentum: Dark Sorrow. Produkcja gdyńskiego studia OhNoo przenosi nas do niepokojącego świata z pogranicza marzeń sennych i koszmaru, dla którego inspiracją były dzieła Zdzisława Beksińskiego i Hansa Rudolfa Gigera. Chociaż tytuł nie był klasycznym horrorem, potrafił przyprawić o gęsią skórkę. Z kolei kilka miesięcy później ekipa IMGN.PRO z Bielska-Białej wypuściła grę Kholat. Pomimo przeciętnych recenzji produkcja jest warta uwagi ze względu na poruszaną tematykę. Inspiracją dla twórców była tragiczna w skutkach wyprawa dziewięciu rosyjskich studentów, którzy w 1959 roku wyruszyli na podbój północnego Uralu. Wszyscy zginęli, a ich ciała odnaleziono na zboczu Cholat Sjakl w pobliżu obozowiska. Przyczyna tej tragedii do teraz pozostaje nieznana. Fabularnie Kholat trochę kuleje, ale to nie historia jest głównym źródłem przejmującej grozy, ale wszechogarniające poczucie osamotnienia, które nieustannie towarzyszy graczowi.

Rok 2016 przyniósł nam doskonałe Layers of Fear i dodatek Inheritance. Osią fabuły gry jest historia dotkniętego szaleństwem malarza, który za wszelką cenę próbuje stworzyć swoje magnum opus. Na uwagę zasługuje już sam pomysł – krakowskie studio Bloober Team stworzyło horror bez demonów, żywych trupów, czy kosmitów. Bohater zmaga się ze swoim schorowanym umysłem, który zniekształca otaczającą protagonistę rzeczywistość. Layers of Fear może i nie wywarło na mnie tak wielkiego wrażenia, jak Obcy: Izolacja, czy Resident Evil 7, ale Bloober Team przekonał mnie swoją wizją horroru.

Niestety, początek bieżącego roku nie był tak szczęśliwy, jak początek zeszłego, ponieważ obwołany przez media branżowe polskim Silent Hill Husk okazał się być falstartem bielskiego studia UndeadScout. Problemem produkcji są nie tylko z liczne błędy natury technicznej, ale także chybione pomysły, nudna i przewidywalna fabuła oraz przeciętna grafika. Ekipa w pocie czoła pracuje nad łatkami i być może uda jej się coś jeszcze z Husk wykrzesać, niemniej jednak niesmak pozostanie.

Na szczęście przyszłość rysuje się w znacznie bardziej kolorowych barwach. Jesienią sukcesem zakończyła się zbiórka pieniędzy na Agony, survival-horror od bydgoskiego studia Madmind, którego protagonistką jest cierpiąca na amnezję udręczona dusza zesłana za karę do piekła. Podobnie, jak w przypadku Layers of Fear, sam pomysł na grę wydaje się niezwykle intrygujący – dzięki specjalnej zdolności kontrolowania ludzi i niższych demonów nasza udręczona dusza przetrwać w ekstremalnych warunkach infernalnej otchłani. Tytuł spotkał się z tak dużym entuzjazmem ze strony graczy, że z planowaną kwotę 66 666 dolarów kanadyjskich przekroczono niemal trzykrotnie. W efekcie w grze pojawi się specjalny tryb Agony z proceduralnie generowanymi poziomami, różne zakończenia, twórcy stworzą też wersję VR.

Na horyzoncie majaczą też Get Even, będące wariacją na temat strzelanki i przygodowej gry akcji podszytej atmosferą grozy, od gliwickiego studia Farm 51, na temat którego przeczytacie więcej w naszym wywiadzie z twórcami, oraz zapowiedziany w trakcie zeszłorocznych targów E3 >Observer_ od twórców Layers of Fear. Get Even zasługuje na uwagę chociażby ze względu na fakt, że jest to pierwszy projekt, który w tak dużym stopniu wykorzystuje fotogrametrię, czyli technologią skanowania i przenoszenia do wirtualnej rzeczywistości rzeczywistych obiektów. >Observer_ natomiast przykuwa uwagę oryginalną historią. Akcja gry toczy się w w futurystycznej i przygnębiającej wersji Krakowa. Protagonistą produkcji jest Dan, członek specjalnej jednostki psycho-policji o nazwie Observers, która zajmuje się włamywaniem do ludzkich umysłów i grzebaniem we wspomnieniach. Zmuszony sytuacją Dan postępuje wbrew regulacjom i wkrada się do umysłu zmarłej osoby.

Ten krótki przegląd polskich horrorów nie daje odpowiedzi na pytanie, dlaczego to właśnie ten gatunek upatrzyli sobie rodzimi producenci gier, ale pokazuje, że polska branża deweloperska cechuje się wielką pomysłowością i oryginalnością, a kolejne projekty są coraz większe i bardziej ambitne. Kto wie, może już wkrótce polskie studio podbije serca graczy hitem na miarę Resident Evil 7?

 
Dawid Sych

Indiana Jones i nerd w jednym. Zawsze wszystko wie i zawsze we wszystkim ma rację, więc lepiej nie wchodzić z nim w polemikę. Amator nowych technologii, dobrych książek i seriali.

Zostaw komentarz