Podbijamy Chiny. Recenzja Oriental Empires

0

Przyjemna strategia 4X, lecz niepozbawiona wad.

Studio Ntronium Games odpowiedzialne za produkcję Oriental Empires musiało być bardzo pewne siebie, skoro zdecydowało się na wypuszczenie swojej gry w okolicach premiery Total War: Warhammer II. Mam świadomość tego, iż są to całkowicie inne klimaty, aczkolwiek trzon rozgrywki pod wieloma względami jest taki sam. Świadczy o tym chociażby fakt, że przy recenzowanym przeze mnie tytule pracował Bob Smith, zaangażowany przed laty w projekty z cyklu Total War. Czy niewielka firma wyszła z tego pojedynku z tarczą czy została kompletnie wgnieciona w ziemię przez Creative Assembly?

WŁASNA TOŻSAMOŚĆ

Pod względem technologicznym Oriental Empires zostaje daleko w tyle za Warhammerem II, ale to i tak nie miało dla mnie wielkiego znaczenia, ponieważ dbanie o rozwój Cesarstwa Chińskiego zdecydowanie bardziej przypadło mi do gustu, niż odwieczne wojny Jaszczuroludzi z Elfami. Produkcja Ntronium Games pomimo wszelkich niedoskonałości tworzy wokół siebie iście magiczną atmosferą, choć magii w grze nie uświadczymy. Główną zasługą takiego stanu jest m.in. bardzo klimatyczna oprawa dźwiękowa. Co prawda, utworów nie przygotowano zbyt wiele, ale te które trafiły do gry wpadają w ucho już od pierwszych nut. Tego samego nie można niestety powiedzieć o grafice. Ogólna stylistyka jest jak najbardziej na plus, a miasta z oddali prezentują się bardzo okazale, natomiast budżetowość tytułu wychodzi na wierzch, gdy zrobimy maksymalne zbliżenie. Modele jednostek to kanciaste armie klonów, których animacje bardziej pasowałyby C3-PO, niż prawdziwemu człowiekowi.

Rozgrywka w Oriental Empires polega właściwie na tym samym co w serii Cywilizacja – musimy zadbać o rozwój naszego państwa, prowadzić dyplomację z innymi przywódcami lub koordynować działania zbrojne na całym kontynencie. Na szczęście, studio Ntronium Games nie skopiowało rozwiązań znanych u konkurencji, próbując wprowadzić od siebie kilka modyfikacji do gameplayu. Widać to chociażby po rozbudowywaniu miast – w danej miejscowości możemy stworzyć określoną liczbę budynków, co zmusza nas do wybierania specjalizacji osad. Jeśli mieścina usadowiona została bliżej frontu, wtedy warto byłoby pomyśleć o usprawnieniu wojskowości, zadbaniu o koszary dla żołnierzy i rzemieślników wytwarzających bronie oraz opancerzenie. Natomiast na bardziej bezpiecznym gruncie jesteśmy w stanie zainwestować w miasto kulturowe lub prowincję parającą się wyłącznie pracą na polu. Ponadto, warto zaznaczyć, że istotne jest również wykorzystywanie terenów wokół miast – to tam tworzymy drogi i farmy, a nawet świątynie w górach lub porty jeśli mamy dostęp do morza.

DLA WYTRWAŁYCH

Żeby jednak to wszystko ogarnąć podczas pierwszego uruchomienia gry, musicie być weteranami gatunku albo być niezwykle ogarniętymi osobami. Producent nie zdecydował się na przygotowanie solidnego samouczka, oferując wyłącznie kilka krótkich porad oraz dostęp do całkiem rozbudowanej instrukcji. Wiem, że to i tak sporo, jednakże w tych czasach gracze się trochę rozleniwili, a przeszukiwanie kolejnych zakładek w celu znalezienia jednej małej informacji może być dla wielu zbyt odpychające. Lepsze wprowadzenie zdecydowanie pomogłoby też nowicjuszom, którzy dopiero chcą zacząć swoją przygodę z turówkami 4X. Zabawę uprzykrza również mało precyzyjne opisanie skuteczności rozwoju konkretnych technologii (badania podzielono na cztery kategorie: Siła, Rzemiosło, Myśl i Wiedza), co wymusza na graczu przeskakiwanie pomiędzy kilkoma okienkami i zapamiętywanie wszystkich informacji, żeby nie popełnić jakiejś gafy.

System tworzenia armii jest dosyć nietypowy, ale akurat w pozytywnym sensie. Termin „kupowanie jednostek” w Oriental Empires właściwie nie istnieje, ponieważ dostęp do większości wojaków otrzymujemy całkowicie za darmo (z drobnymi wyjątkami). Ograniczeniem jest pula rekrutacji dostępna dla każdego z miast. Polega to na tym, że dosłownie w dowolnym momencie możemy powołać do wojska nowych ludzi, a gdy stwierdzimy, że w najbliższym czasie nie będziemy prowadzili wojen, odsyłamy ich do domu, odciążając tym samym budżet. Kontrowersyjnie rozwiązano też kwestię prowadzenia bitew. Przed przystąpieniem do ataku decydujemy wyłącznie o ustawieniu szyku naszych ludzi, a resztę pozostawiamy losowi. Nie miałbym nic przeciwko takiemu systemowi, gdyby był on trochę lepiej dopracowany. Wielokrotnie nie rozumiałem dlaczego armia wroga pomimo gorszej pozycji, małej liczby jednostek, była w stanie zdziesiątkować moich doświadczonych zabijaków.

DAWID ZNOWU POKONAŁ GOLIATA

Oriental Empires zdecydowanie nie jest grą idealną, twórcy popełnili po drodze kilka błędów i podjęli parę niezbyt zrozumiałych decyzji. Mimo to, w grę Ntronium Games grało mi się niesamowicie przyjemnie – do tego stopnia, że z miejsca odsunąłem na drugi plan o wiele bardziej rozbudowane Total War: Warhammer II. Większej rekomendacji nie potrafię wystawić.

OCENA KOŃCOWA: 75/100

PLUSY:
+ wciąga na wiele godzin
+ oprawa muzyczna
+ realia historyczne
+ potrafi być wymagająca
MINUSY:
 miejscami przestarzała grafika
 mało precyzyjne walki
 brak solidnego samouczka

 

Werdykt

  • OCENA KOŃCOWA
    7.5
  • Ocena użytkowników (1 głosów)
    6
    Your Rating:
Podsumowanie

Jeśli jesteście fanami turowych gier 4X i szukacie odskoczni od popularnych marek, takich jak Total War lub Cywilizacja, to Oriental Empires powinno być dla was odpowiednim tytułem.

75%
75
Dobra
Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz