Po co nam fabuła w grach?

0

POPRZEDNIA

Za faktem, że ten rodzaj opowiadania przygody kręci odbiorców bardziej, niż standardowe, często liniowe przygody świadczą też liczby. ARK: Survival Evolved przyciągnęło obietnicami ciekawych przygód 9 milionów graczy, a liczby tej zazdrościć mogą twórcy wielu „klasycznych” gier AAA – na Steamie Doom z 2016 roku sprzedał zaledwie nieco ponad połowę tej liczby.

Magię emergentnych przygód doskonale eksploatuje też Fortnite Battle Royale – ta krzyżówka piaskownicy ze współzawodnictwem wypada najlepiej, gdy z wymian ognia i desperackiego budowania osłon, wież czy schodów wychodzą godne pokazania innym historie. Jedynym, co musi robić Epic Games jest regularne dorzucanie nowych elementów, z którymi gracze mogą wejść w interakcję, takich jak międzywymiarowy sześcian imieniem Kevin, który przetaczając się przez mapę dostarczył sporo emocji służąc za nowy element krajobrazu i fantastyczną trampolinę.

Gry komputerowe zatoczyły, zdawałoby się, pełne koło – wyszły od punktu, gdzie wrażenia były jedynym, co oferowały, przeszły przez masę form opowiadania historii, a teraz znowu stają się wehikułem do przeżywania własnych przygód. Część z nich próbuje łączyć obie wersje narracji – jak Elder Scrolls czy Shadow of War (nasza recenzja), ale nie oszukujmy się – to nie seksowna Szeloba sprzedawała ten ostatni tytuł, a system Nemezis i obietnice, że każdy z nas otrzyma własnego, wyjątkowego wroga.

Z jednej strony to boli – twórcy mali i duzi doskonale rozumieją, że dawanie nam pola do własnych przygód jest tańsze i mniej wymagające (bo złożenie fajnego scenariusza i cutscenek to niemałe wyzwanie), przez co robią je chętniej, czasem przesuwając nasze ulubione serie, takie jak Fallout 76 w kierunku mniej wyrazistych sieciówek.

Z drugiej, trudno uwierzyć, że te bardziej wyreżyserowane doświadczenia wymrą całkiem – owszem, może staną się nieco większą niszą w świecie z nieskończonymi Falloutami, przeogromnymi Far Cry (Infinite? Eternal?) i innymi przygodami, typu „zbuduj własne doświadczenie”. Z trzeciej natomiast wszyscy chyba wiedzieliśmy, że elektroniczna rozrywka zmierza w tym kierunku – spróbujcie znaleźć jeden osadzony w przyszłości film, gdzie granie nie jest jedną wielką piaskownicą upchaną rzeczami czekającymi na odkrycie ich na własną rękę i we własnym tempie. Światami, w których przygoda jest wynikową naszego w nich życia.

POPRZEDNIA

1 2 3
Artur Cnotalski

Gra od kiedy pamięta. PCtowiec, który nie boi się konsol ani urządzeń przenośnych. Kiedy nie siedzi przy komputerze, prawdopodobnie gra w planszówki lub "papierowe" RPG.

Zostaw komentarz