Piekło jest zimne. Recenzja gry Frostpunk

0

Twórcy This War of Mine nie zwalniają tempa.

Cztery lata temu warszawskie 11 bit studios zachwyciło świat swoim This War of Mine. Tytuł wyróżniał się na tle konkurencji nie tylko ciekawymi rozwiązaniami w zakresie mechaniki rozgrywki, ale także poważną tematyką, która kręciła się wokół losów ludności cywilnej w ogarniętym wojną mieście. O polskiej grze zrobiło się głośno, a my z niecierpliwością zaczęliśmy wypatrywać kolejnego projektu Warszawiaków. Czy Frostpunk sprostał naszym oczekiwaniom? Jeżeli chcecie poznać odpowiedź na to pytanie, czytajcie dalej.

Kliknij w banner, aby przejść do recenzji This War of Mine: The Little Ones

Akcja Frostpunk toczy się w alternatywnej wersji XIX wieku, w której ziemia jest skuta lodem, a niedobitki ludzkości walczą o przetrwanie. Jedynym orężem w walce z bezlitosnym żywiołem są węgiel i silniki parowe. Frostpunk to intrygująca wariacja na temat gry survivalowej i symulacji społeczeństwa, dlatego podczas rozgrywki będziemy nie tylko gromadzili różne surowce i rozbudowywali naszą osadę, ale także stanowili w niej nowe prawa, dzięki którym ludzkość przetrwa mroźny armagedon. Skoro już o budowaniu mowa, spodobała mi steampunkowa stylistyka, a zwłaszcza to, że życie naszej małej społeczności koncentruje się wokół wielkiego pieca węglowego, który podczas rozgrywki jest naszym oczkiem w głowie: jeżeli zgaśnie, szanse na przetrwanie drastycznie maleją. Temperatura nieustannie spada, dlatego musimy troszczyć się nie tylko o surowce, ale także rozwijanie technologii, które pomogą nam przygotować się na najgorsze – od bardziej wydajnych fabryk i kopalń, przez usprawnienia pieca, po pająkowate automatony. Te ostatnie umożliwią nam w automatyzację procesów w naszej osadzie, a co za tym idzie, zmniejszą ryzyko wypadku wśród mieszkańców, a to właśnie oni znajdują się w centrum tego mroźnego piekła.

Tak jak w This War of Mine, poza aspektem ekonomicznym, twórcy położyli też nacisk na kwestie socjologiczne. Podczas rozgrywki będziemy musieli podjąć wiele trudnych decyzji, które położą podwaliny pod nasz nowy wspaniały świat. Każecie dzieciom pracować czy roztoczycie nad nimi opiekę? Pozwolicie ludziom na grzebanie zmarłych czy przykażecie im wrzucani ich do zwykłych dołów? Postawicie na wiarę i solidarność czy może na rządy silnej ręki? Wszystko to oraz wiele, wiele więcej zależy tylko i wyłącznie od was. Miejcie się jednak na baczności: tak jak w mechanice każda akcja wywołuje reakcję, tak tutaj, każda wasza decyzja spotka się z konkretnymi konsekwencjami… i dotyczy to nie tylko praw, jakie narzucimy naszej społeczności, ale także wyborów, które podejmiemy przy okazji różnych mniej lub bardziej losowych zdarzeń. Dobrobyt naszego społeczeństwa określają dwa współczynniki: nadzieja i niezadowolenie. Kiedy pierwsza się wyczerpie, a druga osiągnie wartość maksymalną, nasi obywatele wygnają nas z osady, a co za tym idzie, skażą na śmierć. To, co podoba mi się we Frostpunk najbardziej i stanowi największy atut gry, to fakt, że rozgrywka to nie tylko zabawa, ale także okazja do tego, żeby dowiedzieć się czegoś o sobie samym. Zresztą to samo można powiedzieć o poprzedniej produkcji warszawskiego studia, czyli wielokrotnie wspominanym już This War of Mine.

Kliknij w banner, aby przejść do recenzji gry planszowej This War of Mine

Pomimo tego, że czas płynął mi przy Frostpunku przyjemnie, nie jest to tytuł pozbawiony wad. Koncentryczny plan naszej osady może i jest klimatyczny, ale wpływa negatywnie na czytelność tego, co dzieje się na ekranie. Nie trafiły też do mnie ekspedycje po surowce. Są fabularyzowane, ale zbyt mało rozbudowane, przez co budzą silne skojarzenia z fejsbukowymi śmiecio-grami. Mam też wrażenie, że zdarzeń losowych nie ma znowu aż tak wiele. Efekt jest taki, że przy trzecim i czwartym podejściu klikamy na pamięć, a wielka szkoda, ponieważ na początku doskonale budują ciężki i mroźny klimat. Frostpunkowi można zarzucić też to, że pierwsze dni walki o przetrwanie są do siebie dość podobne. Na całe szczęście, poza główną kampanią fabularną, twórcy przygotowali też dwa dodatkowe scenariusze, które postawią nas w obliczu zupełnie nowych wyzwań. Co więcej, w przyszłości ich liczba ma wzrosnąć.

Frostpunk to wizualny majstersztyk

Chociaż Frostpunk nie jest ani grą dużą, ani też pozbawioną wad, daje sporo frajdy. Główna w tym zasługa retro-futurystycznej, steampunkowej stylistyki, ciężkiego i mroźnego klimatu, szerokiego wachlarza możliwości prowadzenia rozgrywki oraz trudnych wyborów, którymi twórcy bombardują nas na każdym poziomie, od rozbudowy osady, przez wybór praw po zdarzenia losowe. Szkoda tylko, że tych ostatnich jest tak mało, a mechanika ekspedycji jest dość płytka. Narzekać można też na nudę na początkowych etapach zabawy, ale na szczęście z każdym kolejnym dniem robi się coraz goręcej. Koniecznie trzeba też zaznaczyć, że Frostpunk to tytuł stworzony z myślą o graczach, którzy nie boją się wyzwań. Jeżeli się do nich zaliczacie, a przy okazji lubicie nietuzinkowe gry, bez wahania sięgnijcie po tę produkcję.

OCENA KOŃCOWA: 80/100

PLUSY:
+ retro-futurystyczna stylistyka
+ szeroki wachlarz możliwości
+ wysoki poziom trudności
+ trudne wybory to chleb powszedni
+ różne scenariusze
MINUSY:
 mało zdarzeń losowych
 płytka mechanika ekspedycji
 powtarzalny początek rozgrywki

Grę do testów dostarczyła firma Cenga, za co serdecznie dziękujemy!

Werdykt

  • Ocena
    8
Podsumowanie

11 bit studios nie zwalnia tempa. Frostpunk odziedziczył po This War of Mine wszystko, co najlepsze i dodał do kotła kilka nowych pomysłów. Jeżeli nie boicie się wyzwań i lubicie nietuzinkowe tytuły, to pozycja stworzona z myślą właśnie o was.

80%
80
dobra
Dawid Sych

Od dziecka zapalony pecetowiec, a od niedawna konsolowy neofita. Kocha rozbudowane gry role-playing z masą statystyk i dziesiątkami okienek, najlepiej izometryczne i w klimacie science-fiction lub post-apo. Alergicznie reaguje na wszelkiej maści sandboksy oraz gry sportowe. Wielbiciel literatury klasycznej i amator dobrych seriali.

Zostaw komentarz