Okrutny świat bez smartfonów i Internetu. Recenzujemy Horizon Zero Dawn

2

Strzał w dziesiątkę?

Guerilla Games to profesjonalne studio, które mocno zawiodło mnie podczas premiery ostatniej odsłony Killzone’a. Shadow Fall był piękny graficznie, ale nie wykorzystywał potencjału fabularnego i oferował do bólu oklepaną rozgrywkę. W związku z tym miałem co do ich nowego IP pewne obawy, i jak się ostatecznie okazało, nie były one do końca bezpodstawne. Tym razem jednak nie możemy mówić o porażce, a jedynie o nie do końca spełnionych oczekiwaniach. Horizon Zero Dawn to kolejny potężny tytuł ekskluzywny na konsolę PlayStation 4, którego rozmach kampanii reklamowej przypomina czasy premiery Uncharted 4: Kres Złodzieja. Od razu mogę napisać, że choć recenzowana przeze mnie produkcja to tytuł udany, to nie dorównuje poziomem dziełu studia Naughty Dog, ocenionego przeze mnie maksymalną notą. Ale po kolei…

LEKKI BAŁAGAN W NOWYM PORZĄDKU

Horizon Zero Dawn opowiada o postapokaliptycznym świecie, gdzie nie ma miejsca dla obecnej nam cywilizacji. Akcja produkcji przenosi nas daleko w przyszłość, do czasów, kiedy to ludzkość dawno temu spadła ze szczytu łańcucha pokarmowego. Wielkie miasta poupadały, a społeczeństwo zostało zdziesiątkowane. Dlaczego? Tego będziecie musieli dowiedzieć się już samemu. Pierwsze skojarzenia po zobaczeniu gry przywodzą na myśl Far Cry Primal, co zresztą jest jak najbardziej słuszne, ponieważ Guerilla Games podpatrzyła sporo elementów od Ubisoftu. Różnica w świecie gry polega na tym, że nie polujemy na agresywne tygrysy szablozębne, tylko jeszcze bardziej niebezpieczne mechaniczne zwierzęta, trudniejsze do ujarzmienia od prawdziwych stworzeń. Setting Horizon Zero Dawn to zdecydowanie największa zaleta tego tytułu. Tak oryginalnego połączenia prehistorii z technologią przyszłości prawdopodobnie jeszcze nigdy nie widziałem. Produkcji warto dać szansę, chociażby dla samego poznania uniwersum i jego wszystkich smaczków oraz sekretów.

Niestety, producent nie wykorzystał świetnie wykreowanego świata do opowiedzenia wciągającej historii. Podczas gry przejmujemy kontrolę nad rudowłosą wojowniczką Aloy, od urodzenia skazaną na nieprzyjemności. Z pewnych względów zostaje wyparta przez swoje plemię, dlatego od maleńkości musi walczyć o odzyskanie należnej jej pozycji. Dosyć szybko wychodzi na jaw, że dziewczyna jest o wiele bardziej wartościowa, niż sądzą o niej mieszkańcy wioski. Jej geneza bywa skomplikowana, ale o tym dowiadujemy się dopiero po pewnym czasie, więc nie będę Wam zdradzał późniejszych wątków fabularnych. Żeby natomiast dotrwać do ciekawszych momentów, trzeba być niezwykle wytrwałym, ponieważ początek gry to prawdziwa męczarnia. Twórcy na siłę próbowali tłumaczyć wszystkie mechaniki za pomocą rozmaitych wydarzeń, co w rzeczywistości oznacza zabawę w trzygodzinny prolog-samouczek. Dalej nie bywa dużo lepiej, ale historia zdecydowanie nabiera tempa w drugiej połowie. W obcowaniu z fabułą nie pomagają również drętwe rozmowy z napotkanymi NPC-ami. Horizon Zero Dawn to RPG akcji, dlatego developer pokusił się nawet o zaimplementowanie koła dialogowego pozwalającego Aloy na wypytywanie napotkanych osób o najróżniejsze pierdoły. Niby fajnie, jednakże gdyby ich zabrakło, gra nic by na tym nie straciła.

LARA CROFT POLUJE NA DINOZAURY

Guerilla Games nie do końca poradziła sobie też z przedstawieniem tętniącego życiem świata (w niektórych miejscach ludzkość radzi sobie w miarę dobrze). Niby ludzie wykonują jakieś czynności, chodzą na polowania, ale brak w tym naturalności. Ich zachowanie jest sztuczne i mechaniczne, przez co ciężko traktować występujących w grze ludzi jako postacie z krwi i kości. Ponadto producent zapomniał o jakiejkolwiek interakcji z cywilami, podmieniając ich na kamienne posągi – zapomnijcie o płynnym przechodzeniu przez miasto, gdyż zblokujecie się na pierwszym lepszym przechodniu. Właściwie to Horizon cierpi na większość bolączek współczesnych sandboksów. Wszystko bywa tutaj mocno powtarzalne i odtwórcze, co widać także podczas wykonywania zadań pobocznych, bądź innych misji dodatkowych. Producent stworzył bardzo bezpieczną grę, do której nie miał odwagi dorzucić odrobiny szaleństwa oraz jakichś nowych elementów. Większość mechanik umieszczonych w tytule zostało zaczerpniętych z innych głośnych tytułów ostatnich lat. Inspiracją był nawet rodzimy Dziki Gon i jego wiedźmiński zmysł, funkcjonujący w świecie Horizon jako fokus.

NPC-om dosłownie można wejść na głowę.
NPC-om dosłownie można wejść na głowę.

Mocną stroną produkcji jest bez wątpienia korzystanie z wyposażenia Aloy, bazującego na łukach i temu podobnych wynalazkach. Podczas przygody natrafimy na wielu niebezpiecznych osobników, ale to starcia z mechanicznymi zwierzętami dostarczają najwięcej adrenaliny. Rodzajów maszyn przygotowano na tyle dużo, że co chwilę natrafiamy na nowe gatunki, zmuszające nas do podjęcia innej taktyki podczas walki. Pojedynki bywają trudne, dlatego bezpośrednie atakowanie włócznią to niezbyt rozsądny pomysł, zwłaszcza, że wiele bestii może ubić główną bohaterkę jednym celnym ciosem. Do pojedynków najlepiej podchodzić będąc wyposażonym w gadżety, które może ze sobą nosić rudowłosa wojowniczka. Ostrzeliwanie ze standardowych strzał to jakieś rozwiązanie, ale tylko gdy startujemy do mniejszych oponentów. Na większych twardzieli potrzebujemy wybuchających pułapek, skomplikowaych proc oraz świetnego urządzenia umożliwiającego przybicie bestii do ziemi. Tylko i wyłącznie od gracza zależy jak będą wyglądały jego starcia z przeciwnikami oraz jaki będzie ich finał. Gra daje też sporo opcji na ciche eliminowanie poczwar, o czym warto pamiętać w chwili wpadnięcia na potężniejsze maszyny.

POKAZ FAJERWERKÓW

Pisząc o dziele Guerilla Games nie sposób pominąć oprawy wizualnej. Grafika już na materiałach promocyjnych wyglądała zjawiskowo, ale dopiero podczas przemierzania rozległych krain, możemy w pełni docenić wysiłek producenta, który musiał włożyć w przygotowanie wszystkich pięknych lokacji. Jakość obrazu robi tym większe wrażenie, że obcujemy z tytułem o otwartej strukturze, wolnym od jakichkolwiek ekranów doczytywania. Osobiście testowałem grę na PlayStation 4 Pro, ale podczas wizyty u Sony na przedpremierowym pokazie Horizona, miałem okazję sprawdzić, jak tytuł wygląda na standardowej wersji konsoli. Przyznam szczerze, że różnica nie była jakoś szczególnie duża, co pokazuje, że urządzenie Sony cały czas może jeszcze zaskakiwać. Naturalnie polecałbym granie w rozdzielczości 4K, żeby jeszcze bardziej pogłębić wrażenia. Mapa wykreowana przez producenta bazuje na całej gamie miejscówek o unikatowym charakterze i niepowtarzalnym wyglądzie. Podczas zaliczania misji trafimy zatem do zaśnieżonych szczytów górskich, bądź gęstych lasów, żeby następnie przejść na pustynne tereny wypełnione kaktusami oraz kanionami. Mimo to, zdecydowanie najbardziej podobały mi się porośnięte zielskiem miasta starożytnej cywilizacji. Nie chcę za bardzo opisywać, co można w nich zobaczyć, bo to trzeba przeżyć osobiście.

W celu zdobyciu dodatkowych informacji o najbliższym terenie, musimy przejmować kontrolę nad potężnymi robo-żyrafami.
W celu zdobyciu dodatkowych informacji o najbliższym terenie, musimy przejmować kontrolę nad potężnymi robo-żyrafami.

Horizon Zero Dawn to tytuł trochę nierówny. Developer miał predyspozycje do stworzenia dzieła wybitnego, ale zamiast tego, wolał postawić na bezpieczne rozwiązania, nad którymi mógł mieć większą kontrolę. Nawet mimo pewnej zachowawczości, Guerilla Games poległa na niektórych polach, ale za to z nawiązką nadrobiła na innych. Rozgrywka nie bywa odkrywcza, jednakże potrafi przyciągnąć do telewizora na wiele godzin (pełne ukończenie może zająć nawet pięćdziesiąt godzin). Strzelanie z łuku do mechanicznych zwierząt wciąga jak diabli, a im dalej, tym wyzwania stawiane przez twórców są coraz większe. Wszystkie zalety składają się na to, że ciężko przejść koło tego tytułu obojętnie, nawet mając na uwadze jego wady. Chociażby dla samej oprawy wizualnej i wykreowanego świata warto sprawdzić, co tym razem przygotowali twórcy Killzone’a. Jeśli natomiast uwielbiacie sandboksy i nie zwracacie uwagi na ich powtarzalność oraz pewne ustępstwa, to Horizon skradnie Wasze serca.

Grę do testów dostarczyła firma Sony, za co serdecznie dziękujemy!

 

Werdykt

  • Fabuła i klimat
    7.5
  • Grafika
    10
  • Udźwiękowienie
    7
  • Dopracowanie
    7
  • Grywalnośc
    7
  • Ocena użytkowników (0 głosów)
    0
    Your Rating:
Podsumowanie

Pomimo wad Horizon Zero Dawn jakie wymieniłem w recenzji, uważam, że jest to bardzo grywalny tytuł, przy którym żaden posiadacz konsoli PlayStation 4 nie może przejść obojętnie. Trzeba tylko brać pod uwagę, że nie jest to produkcja odkrywcza, a jedynie zlepek pomysłów z innych hitów wydanych w ostatnich latach.

77%
77
Dobra
Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Dyskusja2 komentarze

Zostaw komentarz