Nowe oblicze Miasta Aniołów. Recenzja gry L.A. Noire na Xbox One X

0

Cole Phelps powraca, aby rozwiązać mroczne zagadki Los Angeles.

Chociaż na ogół nie jestem zwolennikiem odświeżania hitów sprzed lat, wieści o planowanym przeniesieniu L.A. Noire na konsole nowej generacji i zestawy wirtualnej rzeczywistości przyjąłem z radością. Produkcja studia Team Bondi z 2011 roku zapisała się bardzo dobrze w mojej pamięci, dlatego bez wahania sięgnąłem po odświeżoną wersję gry. Czy spełniła moje oczekiwania? Przekonajcie się.

Akcja L.A. Noire toczy się w latach 40. XX wieku w Los Angeles. Bohaterem gry jest utalentowany oficer Cole Phelps, który pnie się po szczeblach kariery w szeregach policji Miasta Aniołów poprzez rozwiązywanie różnych spraw kryminalnych. To, co wyróżnia L.A. Noire na tle konkurencji to fakt, że podczas prac nad grą twórcy inspirowali się prawdziwymi zbrodniami, co dodaje jej nie tylko klimatu, ale i autentyczności. Jeżeli lubicie kryminały i powieści detektywistyczne, wsiąkniecie w L.A. Noire bez reszty.

Na konsolach Xbox One i PlayStation 4 L.A. Noire doczekało się wielu usprawnień technicznych, w poczet których zaliczyć można m.in. poprawione oświetlenie i chmury, zupełnie nowe, kinowe ujęcia kamery oraz tekstur w wyższej rozdzielczości. Na XONE i PS4 L.A. Noire odpalicie w 1080p, a na Xboksie One X i PlayStation 4 Pro w 4K. Chociaż nawet mniej wprawione oko rozpozna, że ma do czynienia ze starszą produkcją, przeciętny użytkownik będzie zadowolony z jakości warstwy wizualnej.

Szczególnie dobrze, nawet dzisiaj, prezentuje się mimika twarzy. Być może nie pamiętacie lub nie wiecie, ale był to jeden z największych atutów produkcji. Technologii MotionScan, która polegała na nagrywaniu aktorów przez 32 różne kamery, L.A. Noire zawdzięczało niezwykle realistyczną mowę ciała i mimikę twarzy. Dzięki temu możliwe było odczytywanie z nich emocji przesłuchiwanych osób. W zależności od tego, jak dobrze gracz „czytał” ludzi toczyło się śledztwo. Cieszy też to, że podczas rozgrywki nie doświadczyłem spadków płynności, co dość często zdarza się w remasterach.

Niestety, pomimo ogólnego dobrego wrażenia, jakie zrobiło na mnie L.A. Noire, są pewne rzeczy, które będą doskwierały współczesnemu graczowi. Pierwszą są pustki na ulicach i drogach Los Angeles, przez które Miasto Aniołów przypomina bardziej miasto duchów. Zapomnijcie też o wchodzeniu do każdego budynku i otwieraniu większości drzwi oraz o aktywnościach dodatkowych, których w L.A. Norie jest jak na lekarstwo. Na szczęście, mamy do czynienia z kompletnym wydaniem wzbogaconym o wszystkie dodatki, więc na nudę nikt raczej nie będzie narzekał.

L.A. Noire dobrze zniosło próbę czasu. Gra nie straciła nic ze swojego uroku, a dzięki odświeżonej grafice będzie atrakcyjna również dla współczesnego gracza, zwłaszcza na konsoli Xbox One X, na której ją testowałem. Jedyne, co w niej doskwiera, to pustki na ulicach i chodnikach, ograniczona swoboda i brak zajęć po ukończeniu głównego wątku fabularnego. Narzekać można też na brak zawartości dodatkowej, ale rekompensuje to kompletne wydanie gry.

OCENA KOŃCOWA: 80/100

PLUSY:
+ odświeżona warstwa wizualna
+ autentyczne sprawy
+ mimika twarzy
+ klimat noire
MINUSY:
 pustki na ulicach i chodnikach
 brak dodatkowej zawartości

Grę do testów dostarczyła firma Cenega, za co serdecznie dziękujemy!

 

Werdykt

  • Ocena gry
    8
  • Ocena remastera
    8
  • Ocena użytkowników (0 głosów)
    0
    Your Rating:
Podsumowanie

L.A. Noire dobrze zniosło próbę czasu. Gra nie straciła nic ze swojego uroku, a dzięki odświeżonej grafice będzie atrakcyjna również dla współczesnego gracza. Jedyne, co w niej doskwiera, to pustki na ulicach i chodnikach, ograniczona swoboda i brak zajęć po ukończeniu głównego wątku fabularnego.

80%
80
Dobra
Dawid Sych

Indiana Jones i nerd w jednym. Zawsze wszystko wie i zawsze we wszystkim ma rację, więc lepiej nie wchodzić z nim w polemikę. Amator nowych technologii, dobrych książek i seriali.

Zostaw komentarz