Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam PlayLink

0

Prostota czasami bywa lepsza.

Jako osoba wychowana na Amidze, Pegasusie i pierwszym PlayStation uważam, że wspólne spędzanie czasu przed konsolą jest czymś naturalnym. Szkoda, że na przestrzeni lat twórcy gier zaczęli mocno zaniedbywać tę tradycję, stawiając główny nacisk na rozgrywki wieloosobowe poprzez Internet. Z punktu biznesowego ma to sens, ponieważ wtedy trzeba kupić dwa egzemplarze. Niestety, ale zawsze gdy w grę wchodzi kasa, zawsze ktoś musi oberwać, a tym razem wypadło na nas, czyli graczy. Na szczęście, są jeszcze producenci nie zapominający o trybach kooperacyjnych, czego najchlubniejszym przykładem jest rewelacyjne A Way Out (sprawdź recenzję). Ale to i tak za mało, bo czasami zdarza się tak, że nawet największe nerdy mają więcej niż jednego znajomego. I co wtedy? Ano dla takich osób powstała usługa (tak to można nazwać?) PlayLink. To dzięki grom wspierającym tę technologię przypomniałem sobie na nowo, co oznacza wspólne granie na konsoli.

Jeśli nie wiecie, o co chodzi w PlayLink, to spieszę z wyjaśnieniem. Jest to unikatowe rozwiązanie opracowane przez Sony, przez co możemy korzystać z niego wyłącznie na konsoli PlayStation 4. Większość gier tworzonych na potrzeby tej technologii, to niezbyt skomplikowane quizy lub proste w obsłudze gry fabularne, w których wszyscy gracze mają wpływ na przebieg historii. Co najważniejsze, żeby wziąć udział w zabawie, nie potrzebujemy pierdyliarda DualShocków 4, ponieważ za kontrolery w tym przypadku robią smartfony i tablety. Tego typu urządzenia ma obecnie każdy, więc problem brakujących padów nie ma racji bytu. Wystarczy, że wszystkie osoby ściągną odpowiednią aplikację i można rozpocząć grę. Proste i intuicyjne, dzięki czemu nawet niedzielni gracze ogarną temat bez żadnego problemu.

Jestem fanem PlayLink, ponieważ mogę go odpalić w każdej chwili i z każdą osobą, jaka zawita w moim mieszkaniu. Dotychczas nikt ze znajomych i rodziny nie miał problemu z doskonałym radzeniem sobie w poszczególnych grach, a raczej nie mam wśród bliskich zbyt wielu zapalonych gamerów. Ponadto, jest to świetne rozwiązanie na początek domówek, gdy zaprosimy ludzi, którzy nie do końca się ze sobą znają. Nic tak nie jednoczy grupy, jak współpraca oraz delikatna rywalizacja, przeplatana z „no to chlup!”. A jeśli stronicie od zakrapianych imprez i np. jesteście rodzicami chcącymi wprowadzić swoje dzieci w świat wirtualnej rozrywki, to PlayLink bardzo może ułatwić wam to zadanie. Podobnie może być z osobami, których rodzice niechętnie podchodzą do gier. Odpalcie im Wiedza to Potęga lub To Jesteś Ty. Zapewniam was, że szybko załapią bakcyla i wkręcą się w rywalizację.

PlayLink nie jest czymś o czymś śnię nocami i czekam z niecierpliwością na premiery kolejnych tytułów. Aczkolwiek, niedługo do sprzedaży trafi ciekawie zapowiadające się Szymparty oraz kontynuacja świetnego quizu Wiedza to Potęga. Sony robi wszystko, żeby cały czas wspierać tę technologię – nie możemy mówić o jakiejś przelotnej modzie, tylko solidnie przemyślanym pomyśle. Usługa ta służy mi wyłącznie jako dodatek do właściwego grania, jako sposób na wprowadzenie urozmaicenia podczas spotkań z przyjaciółmi. Dobrze, że są jeszcze produkcje, które potrafią przypomnieć, o co tak naprawdę chodzi w grach wideo. Bez zbędnych wodotrysków, silenia się na głębie czy dojrzałość, walkę o każdą sprzedaną skrzynkę i inne bzdury. Tutaj liczy się czysta, niczym nieskrępowana zabawa. Mi to pasuje, dlatego właśnie uwielbiam PlayLink.

Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz