TEST: MSI GS40 Phantom – moc jest z nami

1

Do niedawna laptopy dla graczy były pękatymi, ryczącymi bestiami. No właśnie – „do niedawna”.

Testowany dzisiaj laptop dla graczy MSI o oznaczeniu GS40 i kryptonimie taktycznym Phantom, stara się zrobić coś, co jeszcze przed paroma laty można by spokojnie kategoryzować jako „pobożne życzenia”. Zamknąć w niewielkiej obudowie komputera przenośnego podzespoły wystarczająco wydajne do gry w najnowsze produkcje bez kompromisów pod względem jakości? Brzmi prawie awykonalnie.

IMG_3591

Komputer został wyposażony w całkiem wygodną klawiaturę wyspową, opracowaną przez producenta sprzętu dla graczy – SteelSeries. Pisze się na niej naprawdę przyjemnie i byłoby można ją uznać za zaletę GS40, gdyby nie fakt umieszczenia dodatkowego backslasha pomiędzy spacją, a prawym altem. Ten irytująco pcha się pod palec w czasie pisania polskich znaków. Mamy szczerą nadzieję, że to przypadłość egzemplarza testowego i wersja sklepowa jest go pozbawiona.

Na plus można też zaliczyć możliwość włączenia jej efektownego, czerwonego podświetlenia – przydatnego szczególnie w nocy.

IMG_3596

Obudowa prezentuje się naprawdę ładnie. Pulpit został wykonany z czarnego, szczotkowanego aluminium – miłego w dotyku, trwałego i sztywnego. Na przodzie znalazły się kontrolki stanu, a w lewym-górnym rogu mamy efektowny, trójkątny włącznik. Całość ma bardzo efektowny i nie przebajerzony wygląd – co w przypadku sprzętu dla graczy nie jest często oczywistością. Po obu stronach przedniej części obudowy znalazły się głośniki od Dynaudio. Trzeba przyznać, że grają zaskakująco cicho, zwykle okolica 20% głośności była wystarczająca. W przypadku GS40 nawet 100% okazywało się często nieco zbyt ciche.

IMG_3603

Ogólny projekt obudowy jest naprawdę bardzo ładny. Designerzy nie popuścili przesadnie wodzy fantazji, starając się uzyskać efekt elegancki, z lekkim czerwonym pazurem. Udało się w stu procentach. Na materiał wierzchu obudowy zostało wybrane czarne, szczotkowana aluminium – wygląda bardzo efektownie, ale trzeba uważać z odciskami palców, które zostają na niej bardzo chętnie. Obudowa matrycy jest umiarkowanie sztywna – nie polecamy siadania na niej, ale standardowe użytkowanie powinna spokojnie wytrzymać, choć zdecydowanie należy używać obu rąk do jej podnoszenia.

IMG_3608

Na prawej krawędzi znalazło się jedno złącze USB 3.0 typu C i jedno standardowe, port HDMI kratka wentylacyjna układu chłodzenia oraz blokada Kensington.

IMG_3610

Na lewej krawędzi znajdziemy gniazdo ładowarki, port Ethernet, jedno USB 3.0, czytnik kart pamięci SD/MMC wyjście słuchawkowe, oraz wejście na mikrofon.

IMG_3581

Płytka dotykowa ma całkiem spore rozmiary i przyjemną w dotyku powierzchnię. Pewne zastrzeżenia można mieć jednak do precyzji jej działania. Wielokrotnie zdarzało się, że kursor przy spokojnym ruchu palcem przeskakiwał przez pół ekranu bez wyraźnego powodu. Nie pomogła aktualizacja sterowników do najnowszej wersji, przez co korzystanie z niej nie należało raczej do czynności najwygodniejszych.

IMG_3586

Ogólnie obudowa jest naprawdę smukła. Tak smukła, że zachodzimy w głowę jak w jej wnętrzu udało się upchać tak wydajne podzespoły. W teorii to przepis na piec hutniczy, ale jak jest w praktyce – przekonacie się już za chwile.

Wnętrze i wydajność

Procesor Intel Core i7-6700HQ (8 wątków, 4 rdzenie @ 2,6 GHz)
Ekran 14″ 1920×1080 LCD IPS (matowa)
GPU Intel HD Graphics 530 (24 j. cieniujące @ 350 – 1150 MHz, zintegrowana)
NVIDIA GeForce GTX 970M (1280 j. cieniujących @ 540 MHz)
RAM 8 GB DDR4 (1×8 GB SO-DIMM) @ 800 Mhz
HDD 1 TB HDD
Napęd optyczny brak
Klawiatura Wyspowa SteelSeries
Dźwięk Zintegrowany, Intel HD Audio
Sieć Wi-Fi 802.11 a/b/g/n, Bluetooth 4.0, WiDi, Gigabit Ethernet
Wymiary i waga 345 mm × 245 mm × 21 mm, 1,4 kg
System operacyjny Windows 10
Porty Prawa strona:
1x HDMI
1x USB3.0
1x USB3.0 Typ C
1x Blokada KensigtonLewa strona:
1x Gniazdo zasilania
1x RJ45
1x USB3.0
1x Czytnik kart SD/MMC
1x Gniazdo słuchawkowe
1x Złącza mikrofonuTył
1x mini-Display Port

Komputer jako pierwszy z testowanych przez nas wyposażony został w procesor Intel z nowej serii bazującej na mikroarchitekturze Skylake. 4-rdzenie taktowane zegarem tykającym z częstotliwością bazową 2,6 GHz daje więcej niż wystarczający zapas mocy fanom cyfrowych rozgrywek, a co dopiero mówić o codziennym użytkowaniu. Za obróbkę grafiki odpowiada NVIDIA GeForce GTX 970M, jeden z najwydajniejszych układów graficznych przystosowanych do montażu w komputerach przenośnych. Do tego dochodzi 8 GB szybkiej pamięci DDR4.

Warto zwrócić uwagę, że pomimo bogatego wnętrza, komputer zachowuje naprawdę niewielkie wymiary i rewelacyjną wręcz wagę – tylko 1,4 kg. Malkontenci mogą narzekać na małą ilość portów USB. Pełnowymiarowych w standardzie 3.0 znalazło się tylko 2, plus jeden mniejszy – na tę chwilę jeszcze wciąż mało przydatny – typu C. Pewien zawód sprawił też brak w testowanej konfiguracji dysku SSD, który pięknie dopełniłby całości; tym bardziej, że pod dolną klapką znajduje się złącze w standardzie M.2.

Olbrzymie słowa uznania należą się za zastosowaną matrycę. Na 14″ przekątnej udało się upchnąć rozdzielczość 1920×1080, przez co wszystkie elementy interfejsów są nieco małe, ale obraz w grach ostry jak żyleta. A te kolory! Przepięknie nasycone. Jakby tego było mało ekran został wykonany w technologii IPS, przez co kąty widzenia są świetne, a zjawisko odwrócenia kontrastu, znane z tanich ekranów TN, jest w zasadzie niemożliwe do dostrzeżenia. W skrócie – ekran to jeden z największych plusów konfiguracji GS40. MSI – dziękujemy bardzo, bo powoli mieliśmy już dość szarawych ekranów TN z rozdzielczością niższą niż w urządzeniach mieszczących się w kieszeni.

CPU-z-1 GPU-z-intel GPU-z-nvidia

disk

Dysk twardy charakteryzuje się całkiem dobrymi parametrami, brak SSD jest jednak odczuwalny, choć prędkości działania systemu w zasadzie niewiele można zarzucić.

unigine

3dmark

Zgodnie z oczekiwaniami, GS40 okazał się być naprawdę wydajną maszyną. Uzyskane w teście Fire Strike 6479 punktów to niemal dwukrotnie więcej niż w przypadku testowanego niedawno ASUSa N551, który choć dobrze skonfigurowany, nie jest jego bezpośrednim konkurentem, reprezentując raczej segment wydajnych komputerów multimedialnych.

W praktyce można było spokojnie grać w Wiedźmina 3 przy ustawieniu wysokiej jakości grafiki razem z NVIDIA Hairworks i maksymalnej dostępnej rozdzielczości. Natomiast Battlefield 4 w trybie Multiplayer przy detalach na Ultra i rozdzielczości fullHD śmigał bez zadyszki generując najczęściej okolice 60 klatek animacji w każdej sekundzie. Trzeba przyznać – nieźle jak na komputer przenośny!

hwmonitor

Niestety prawa fizyki są nieubłagane. Wydajność prawie zawsze wiąże się z większym zapotrzebowaniem na energię, a ta z kolei przekłada się na ciepło, które jakoś trzeba odprowadzić, by nie wylądować na oddziale oparzeniowym trzymając komputer zgodnie z nazwą – na kolanach. Inżynierowie MSI zrobili kawał dobrej roboty, ale trudno doszukiwać się tutaj magii. Już po parunastu sekundach od uruchomienia wymagającej gry spód komputera zaczyna się robić nieprzyjemnie ciepły, by po chwili w ogóle nie dawać się na nich trzymać – polecamy raczej stawianie go na płaskiej, równej powierzchni. Obudowa jest dość dobrze wentylowana z każdej strony, a wiatraki pomimo pozornego upału na spodzie, ani nie rzucają się jakoś bardzo w uszy, ani nie mają większego problemu z odprowadzeniem ciepła z podzespołów. Temperatury z powyższego zrzutu z HWMonitora udało się osiągnąć dopiero przy katowaniu Furmarkiem i wPrime32 – a takie sytuacje w normalnym użytkowaniu się nie zdarzają. Przy bardziej wymagających grach zarówno temperatura procesora jak i układu graficznego nie przekraczała 70 stopni Celsjusza; to temperatury więcej niż bezpieczne dla podzespołów.

W czasie gry całe ciepło zdawało się kumulować na spodzie komputera, który naprawdę nieprzyjemnie się rozgrzewał. Na szczęście okolice podparcia nadgarstków i klawiatury nie osiągały szczególnie nieprzyjemnych temperatur. Owszem, było czuć, że pod spodem pracują dzielnie rdzenie procesora, karty grafiki i kości pamięci, ale nie na tyle, by powodować dyskomfort.

Po zainstalowanej baterii, zważywszy na zastosowane wydajne podzespoły, nie spodziewaliśmy się cudów. Jednak dzięki zastosowaniu procesora na nowej mikroarchitektury Skylake, wymagających niższego napięcia pamięci DDR4 oraz technologii NVIDIA Optimus w trybie oszczędzania energii można spokojnie wycisnąć z akumulatora do 3 godzin niewymagającej pracy. W czasie gry trzeba się naturalnie liczyć z tym, że po niewiele ponad godzinie GS40 odmówi dalszego działania i zawoła o elektryczny karmnik. Wynik można jednak wciąż zaliczyć do udanych przy takiej wydajności podzespołów.

Podsumowanie

IMG_3603

MSI GS40 z pewnością można zaliczyć do konstrukcji udanych. Efektowna, ale nie przeładowana bajerami obudowa zapowiada, że mamy do czynienia z czymś interesującym – i tak jest w istocie. Wnętrze komputera skrywa naprawdę wydajne podzespoły pozwalające na grę nawet w najnowsze produkcje przy ustawieniu przynajmniej wysokiego, jeśli nie najwyższego poziomu szczegółowości obrazu.

Na temat zastosowanej matrycy można napisać oddzielny mały pean, więc poświęcę jej oddzielny akapit. Jest to, bez żadnej przesady, jedna z najlepszych matryc, z jakimi mieliśmy okazję obcować przy okazji testów komputerów przenośnych. Kontrast jest porządny, kąty widzenia rewelacyjne, a nasycenie kolorów bardzo… soczyste. Całkiem prawdopodobne, że gamut będzie tym samym odbiegał od palety sRGB, ale powiedzmy sobie szczerze – to jest komputer dla graczy, a nie grafików. Nam osobiście wbudowany ekran przypadł na tyle do gustu, że przesiadka na cokolwiek innego była jak nagła podróż w czasie z lipcowego słonecznego poranka, do typowego deszczowego, jesiennego wieczora.

Pozostając w tematach audiowizualnych, pewnym niemiłym zaskoczeniem była głośność wbudowanych głośników, która okazała się często niewystarczająca. Jasne – najlepiej gra się w słuchawkach, ale pewien drobny niesmak pozostaje.

Jako całość GS40 to bardzo udany komputer przenośny, przeznaczony jednak dla osób o całkiem zasobnych portfelach. Cena testowanej przez nas konfiguracji bez systemu operacyjnego to obecnie 6099 złotych. Jednak za takie pieniądze otrzymujemy komputer całkiem uniwersalny – można go spokojnie zabrać w podróż bez plecaka ze stelażem, można na nim całkiem komfortowo pograć, a klawiatura jest na tyle wygodna, że pisanie długich tekstów to czysta przyjemność. Czego w zasadzie można by chcieć więcej?

MSI GS40 Phantom kupisz najtaniej na Ceneo.pl


Werdykt

  • Jakość wykonania
    9
  • Konstrukcja i ergonomia
    9
  • Wydajność
    9.5
  • Ekran
    10
  • Mobilność
    8
  • Cena/Jakość
    8
  • Ocena użytkowników (1 głosów)
    10
    Your Rating:
Podsumowanie

MSI GS40 to bardzo wydajny komputer dla graczy w efektownej obudowie Stealth. Elegancki, lekki i jak na komputer dla graczy mobilny. Do tego ten prześliczny ekran. Nic tylko brać (kredyt).

89%
89
Bardzo dobry

Człowiek orkiestra, były redaktor PurePC, GoGamers, Linux+, okazjonalny współpracownik serwisów PCLab i Softonet.pl. Leń-perfekcjonista, koneser dobrego piwa i domowej przekąski. Po godzinach - Leniwiec we Wrocławskim ZOO.

Dyskusja1 komentarz

  1. Mala poprawka:waga komputera to 1.6 kg, chyba że mieliście odchudzoną wersję testową (jeśli tak to poproszę; ))

Zostaw komentarz