Mario Kart na planszy, czyli recenzujemy Wyścig Tytanów

0

Komputerowe wyścigi na planszy? To musiało się udać.

Chyba każdy fan gier kojarzy choć jedną pokręconą ścigałkę. Czy to wspomniany Mario Kart, czy też starsze LEGO Racers, chyba każdy z nas spędził kilka dobrych godzin ścigając się pokracznymi gokartami i przeszkadzając przeciwnikom w ukończeniu wyścigu. Starsi weterani gier bez prądu niewątpliwie pamiętają Wiochmen Rejser. Wyścig Tytanów ma zdecydowanie bardziej fantastyczny klimat, jednak sam styl wyścigu nie odbiega daleko od stylu wymienionych tytułów. W zmaganiach o pierwsze miejsce będziemy głównie przeszkadzać konkurencji, czy to zastawiając na nich pułapki, czy też spychając ich do jeziorek lawy, czy może gryząc po łydkach.

Na miejsca …

Wyścig Tytanów otrzymujemy w niewielkim, kolorowym pudełku, opatrzonym wizerunkami naszych tytułowych tytanów. Co ważniejsze, wewnątrz znajdziemy plastikową wytłoczkę na talię kart, planszę każdego z naszych zawodników, 6 specjalnych kości i 6 plastikowych figurek. Biorąc pod uwagę raczej niewygórowaną cenę gry, to obecność plastikowych miniaturek jest bardzo miłym zaskoczeniem. Są one wykonane z elastycznego, lecz nie gumowego plastiku, który zachował wyraźne i ostre detale rzeźby. Aby ułatwić identyfikację poszczególnych tytanów, figurki wykonano w sześciu różnych kolorach. Kolory są istotne w dalszej mechanice gry, więc w razie ewentualnego malowania miniaturek, warto zachować barwę plastiku jako kolor dominujący.

wyscig tytanow box
Dobro z pudełka.

Oprócz wymienionych komponentów, z grą otrzymujemy trzy dwustronne plansze, po których przyjdzie nam się ścigać. Każda z nich klimatem odpowiada jednemu z zawodników i charakteryzuje się innym rodzajem przeszkadzajek. Niekiedy będą to jeziorka magmy, innym razem poślizgamy się na lodzie, czy wpadniemy w pułapki tubylców. Same plansze są bajecznie kolorowe, jak zresztą reszta gry. Styl grafik prezentowanych na poszczególnych kartach bardzo przypomina mi ten znany choćby z Hearthstone’a. Słowem – gra stoi na bardzo wysokim poziomie wykonania.

Gotowi?

W rozgrywce może wziąć udział od dwóch, do sześciu graczy. Trzeba jednak zaznaczyć, że interesująco zaczyna się robić dopiero przy pięciu tytanach na planszy. Przy grze w mniejszym gronie będzie niestety nieco pusto. Plansze zostały podzielone na pola, pogrupowane w rzędy i kolumny, oznaczone odpowiednimi literami i liczbami. Dlaczego? Otóż na naszej planszy nie mamy wyznaczonego toru i jeśli podczas ruchu przekroczymy którąś z krawędzi, po prostu pojawimy się na przeciwległej. Wyjście górną krawędzią to zakończenie okrążenia, zaś do zwycięstwa trzeba ukończyć trzy z nich. Ten koncept wymaga kilku minut na przyzwyczajenie się, lecz po pierwszych turach jest intuicyjny.

wyscig tytanow plansze
Kilka z plansz, po których ścigają się Tytany.

Nasi zawodnicy mogą przemieszczać się wyłącznie na przód. Dozwolone są ruchy w bok, lecz nadal muszą iść na przód. W końcu to wyścig. Pulę dostępnych ruchów ograniczają nam kości, którymi na początku każdej tury gry rzuca pierwszy gracz. Ich ilość równa jest ilości zawodników. Następnie każdy z graczy kolejno wybiera jedną z kości i wykonuje przypisany do niej ruch. Ostatni gracz też ma przywilej rzucenia pełną pulą kości i wybrania jednej z nich. Dzięki temu mamy pewną dozę niepewności w ruchach, a ponadto każdy ruch jest znów przypisany kolorystycznie do konkretnego tytana – jeśli weźmiemy „swój” manewr to odzyskamy jeden punkt życia. Ważna sprawa, szczególnie kiedy ktoś usilnie stara się sprowadzić nas do parteru. Gdyby tak się stało, nie ma powodu do obaw. Po przymusowym wypoczynku, trwającym jedną turę, nasz tytan świeży i w pełni sił wróci do wyścigu.

wyscig tytanow figurki
Figurki naszych Tytanów…

Prócz kości nasi zawodnicy będą mogli korzystać z różnorakich kart specjalnych. Dobierać je można, przebiegając przez odpowiednio oznaczone pola na planszach. Jest to odpowiednich znajdziek z komputerowych wyścigów. Znajdziemy w nich m.in. mikstury leczące, wielkie łapy pozwalające nam na zamianę miejscami naszego tytana z jednym z przeciwników, miotacze ognia, czy różdżkę pozwalającą na podkradnięcie przeciwnikom punktów życia. Jest z czego wybierać, szczególnie, że tytany nie różnią się wyłącznie wyglądem, ale każdy z nich ma również swoją umiejętność specjalną.

wyscig tytanow tytany
… oraz ich karty.

Start!

Czy warto wziąć udział w Wyścigu Tytanów? Moim zdaniem tak. Mechanika jest na tyle świeża, że gra zapewni kilka dobrych godzin rozgrywki, a lekki klimat i śliczne wydanie na pewno uprzyjemnią rozgrywkę w gronie znajomych. Jest to zdecydowanie dobry tytuł dla grup, które niekoniecznie lubią karciane gry imprezowe, a duże strategiczne czy kooperacyjne tytuły ich zwyczajnie nudzą. Niewielki poziom skomplikowania zasad i dużo negatywnych interakcji dają dużo śmiechu i radości podczas rozgrywki. Tytani sprawdzą się zarówno jako przerywnik, jak i główny tytuł wieczoru.

Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękujemy polskiemu wydawcy gry – firmie REBEL.pl!


Miłośnik gier planszowych, bitewnych i RPG, znawca figurek z całego świata. Specjalista od militariów oraz zakamarków archeologii i historii. Jeśli masz swoje zdanie, (nie chwal się) on ma zawsze lepsze.

Zostaw komentarz