Magia i spluwy. Gramy w polski Project Warlock

0

Nie bawiłem się tak od czasów drugiego Dooma.

Przygodę z grami wideo rozpocząłem w połowie lat 90-tych. Jednymi z pierwszych produkcji z jakimi miałem styczność na lekcjach informatyki były kultowe już dzisiaj tytuły, takie jak Doom 2, Wolfenstein 3D czy Duke Nukem 3D. Z dzisiejszego punktu widzenia przestarzałe, wtedy dostarczały niezapomnianych wrażeń. Project Warlock to hołd złożony tym właśnie grom i całemu gatunkowi Run & Gun przez naszego rodaka. Hołd wyjątkowo udany! Nie bawiłem się tak od czasów drugiego Dooma.

Zabawa kręci się wokół przemierzania poziomów w poszukiwaniu kluczy i wyrzynania hord wrogów. Jakub Cisło i ekipa Buckshot Software zatroszczyli się jednak o to, aby rozgrywka była jak najbardziej różnorodna. Zespół przygotował w sumie pięć światów, 60 (krótkich, ale intensywnych) poziomów, 72 wrogów i 38 rodzajów broni. Jak na oldskulową strzelankę przystało, zdrowie, mana i amunicja rozrzucone są po poziomach w ilościach hurtowych. Nie oznacza to jednak wcale, że jest łatwo! Wręcz przeciwnie, zwłaszcza jeżeli gracie na wyższych poziomach trudności, gdzie liczba żyć jest ograniczona, a porażka oznacza skasowanie postępów w rozgrywce. Dodatkowym urozmaiceniem zabawy jest możliwość rozwijania naszego bohatera poprzez perki i ulepszenia pukawek i broni białej. Protagonista uczy się też nowych czarów, które sieją spustoszenie w zastępach wrogów. Elementy te sprawiają, że tytuł, który na pierwszy rzut oka wygląda na ćwierć wieku, jest czymś znacznie więcej niż tylko graniem na emocjach starych wilków.

Kliknij, aby przejść do naszych artykułów poświęconych retro graniu

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy po odpaleniu gry, jest oczywiście utrzymana w stylu retro grafika. Buduje doskonałą atmosferę, a dzięki dużej różnorodności światów, wrogów i bogatemu arsenałowi broni i czarów nie nudzi się, a wręcz zachęca do przechodzenia planszy za planszą. Zachwyca też szczegółowość poziomów – podatne na zniszczenie środowisko czy śnieg skrzypiący pod stopami to detale, ale robią robotę. Co więcej, stronę wizualną Project Warlock cechuje ciężki klimat i mrok, jakie wyzierały ze starego Dooma czy pierwszego Diablo ponad 20 lat temu. Starsi gracze doskonale wiedzą o czym mowa, a młodsi będą musieli przekonać się na własnej skórze. Na wysokim poziomie stoi też ścieżka dźwiękowa, która stanowi świetne tło dla dynamicznej rozgrywki. Zresztą, odpalcie sobie poniższy zapis rozgrywki:

Project Warlock to wyjątkowo udany hołd złożony klasykom gatunku. Klimatyczna oprawa audiowizualna miesza się w grze naszych rodaków z miodną i krwistą mechaniką, a dzięki dużej różnorodności tytuł nie znudzi się wam po kilku poziomach… chyba, że do szpiku kości przesiąknięci jesteście współczesnymi strzelankami i starocie przyprawiają was o zawrót głowy. Ja z Project Warlock bawiłem się świetnie i zachęcam was do dania grze szansy, nie tylko dlatego, że stworzyli ją Polacy i można dostać ją za grosze na platformie GOG, ale ze względu na fakt, że to kawał dobrej, oldskulowej strzelanki.

OCENA KOŃCOWA: 80/100

PLUSY:
+ zróżnicowane poziomy, wrogowie i arsenał
+ oprawa audiowizualna
+ doskonały retro klimat
+ trudna

MINUSY:
nie dla wszystkich
retro grafika bywa nieczytelna

Grę do testów dostarczyła firma GOG.com, za co serdecznie dziękuję!

Dawid Sych

Od dziecka zapalony pecetowiec, a od niedawna konsolowy neofita. Kocha rozbudowane gry role-playing z masą statystyk i dziesiątkami okienek, najlepiej izometryczne i w klimacie science-fiction lub post-apo. Alergicznie reaguje na wszelkiej maści sandboksy oraz gry sportowe. Wielbiciel literatury klasycznej i amator dobrych seriali.

Zostaw komentarz