Lepiej, więcej, bardziej. Wrażenia z trybu wieloosobowego w Star Wars Battlefront II

0

Ale mikropłatnościom mówimy stanowcze nie!

Pomimo ubogiej zawartości i sporej liczby nijakich trybów rozgrywki Star Wars Battlefront studia DICE spodobało mi się na tyle, że z niecierpliwością wypatrywałem kolejnej części. Niestety, „afera skrzynkowa” zniszczyła reputację gry, zanim ta zdążyła się na dobre rozkręcić. Teraz, kiedy Electronic Arts wycofało się na pewien czas z mikropłatności, można spojrzeć na produkcję bardziej przychylnym okiem.

MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ

Ekipa DICE zrezygnowała z wielu trybów rozgrywki wieloosobowej na rzecz podniesienia ogólnej jakości pozostawionych modułów. Możecie wierzyć lub nie, ale da się to wyraźnie odczuć już od pierwszej chwili. W Star Wars Battlefront II udostępniono graczom w sumie pięć różnych trybów rozgrywki, którymi są:

  • Galaktyczny Szturm – mecze rozgrywane są na dużych mapach przeznaczonych dla maksymalnie 40 graczy, którzy mogą wybrać jedną z czterech klas żołnierzy, pilotować pojazdy, wzywać wsparcie i wcielać się w bohaterów znanych z filmowej sagi. Dodatkowe urozmaicenie stanowią zróżnicowane cele misji.
  • Natarcie Myśliwców – dwie drużyny pilotów zasiadają za sterami wielozadaniowych i przechwytujących myśliwców, bombowców oraz statkach bohaterów i biorą udział w wieloetapowych starciach, w trakcie których muszą realizować różne zadania. Rozgrywka przeznaczona jest dla maksymalnie 24 graczy.
  • Bohaterowie i Złoczyńcy – znani bohaterowie z uniwersum Gwiezdnych Wojen toczą potyczki 4 vs 4. Zadaniem graczy jest atakowanie lub obrona celu.
  • Uderzenie – dwie 8-osobowe drużyny biorą udział w starciach, w których muszą realizować różne cele.
  • Potyczka – szybki i bezpośredni tryb, w którym bierze udział maksymalnie 20 graczy.

Należę do tej grupy graczy, którzy preferują kampanie fabularne i szybko nudzą się zmaganiami sieciowymi, dlatego spodobało mi się to, że twórcy położyli większy nacisk na narrację w trybie wieloosobowym – jeżeli wczytacie się w opisy poszczególnych modułów rozgrywki, dostrzeżecie, że w większości obecne są zróżnicowane cele misji. Chociaż trybów rozgrywki jest niewiele, ich różnorodność sprawia, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Już podczas otwartych testów beta zwracaliśmy z Łukaszem uwagę na przepiękną i bogatą w detale warstwę wizualną, którą gra zawdzięcza silnikowi Frostbite, zróżnicowane klasy żołnierzy i statków oraz liczne zdolności specjalne.

Mnie spodobało się szczególnie Natarcie Myśliwców, w którym to trybie można poczuć się jak podczas „prawdziwej” bitwy kosmicznej. Potyczki za sterami myśliwców są tak dynamiczne i efektowne, że nie powstydziłaby się ich nawet filmowa saga. Weźcie proszę pod uwagę to, że z moich ust to prawdziwy komplement, ponieważ zwykle stronię od wszystkiego, co ma jakiekolwiek stery lub kierownice. Pamiętam też, że w poprzedniej części unikałem latania, zwłaszcza nad powierzchnią planet. Przypuszczam, że nawet na długo po premierze gry będę wracał właśnie do tego trybu rozgrywki.

Nie muszę chyba też tłumaczyć, jak działały na mnie, jako fana Gwiezdnych Wojen, odwzorowane z pietyzmem godnym artysty uzbrojenie, pojazdy i planety. Bez wątpienia Moc jest silna w Star Wars Battlefront II, szczególnie na konsoli Xbox One X, na której miałem okazję testować grę. Cieszy też to, że nowa odsłona cyklu umożliwia wzięcie udziału w bataliach znanych ze wszystkich okresów filmowej sagi. Dodatkiem do trybu wieloosobowego jest tryb Arcade, w którym gracze samotnie lub na podzielonym ekranie mogą szlifować swoje umiejętności w walce ze sztuczną inteligencją.

PANIE, KUP PAN TE SKRZYNKE

Battlefront II jest większy i lepszy od poprzednika pod prawie każdym względem, no właśnie… prawie. Chociaż parę godzin temu Electronic Arts zakomunikowało, że do czasu poprawienia balansu rezygnuje z mikropłatności, niesmak pozostał. Z niedawnych obliczeń wynikało, że aby odblokować całą zawartość Star Wars Battlefront II trzeba grać przez pół roku bez przerwy lub wydać na grę 7500 złotych. Nie miałbym może nic przeciwko, gdyby gra była darmowa, ale nie – gracze muszą zapłacić za nią plus minus 250 zł. Oczywiście nic nie zastąpi skilla, ale ci, którzy płacą, szybko zyskują przewagę nad resztą. Rozumiem, że postawa wielu graczy sprawia, że całe środowisko jest postrzegane jak dojne krowy, ale praktyki, jakie stosuje Electronic Arts są naprawdę karygodne i nie jest to pierwszy taki przypadek, wystarczy spojrzeć chociażby na Need for Speed Payback. Pozostaje mieć jedynie nadzieję, że zdecydowana reakcja graczy oduczy EA podobnych zagrywek i włodarze firmy zastanowią się dwa razy zanim sięgną znów do kieszeni graczy. PAY-TO-WIN MÓWIMY STANOWCZE NIE!

NIESMAK POZOSTAŁ

Star Wars Battlefront II to gra pod prawie każdym względem większa i lepsza od poprzedniczki. Trybów rozgrywki wieloosobowej jest niewiele, ale dzięki położeniu nacisku na narrację starć doświadczenia płynące z zabawy są doprawdy niepowtarzalne. Zadbano też o to, aby zawartość gry była znacznie bardziej bogata niż w przypadku poprzedniczki. Wisienką na torcie jest natomiast doskonała oprawa audiowizualna, która zapewnia niesamowity poziomi immersji. Niestety, wszystkie te zalety idą w cień w obliczu tego, że Electronic Arts postanowiło zrobić ze Star Wars Battlefront II maszynkę do robienia pieniędzy, a z graczy dojne krowy. Póki co czekamy na dalszy rozwój wypadków.

OCENA TRYBU WIELOOSOBOWEGO: 70/100

Grę do testów dostarczyła firma Electronic Arts Polska, za co serdecznie dziękujemy!

 
Dawid Sych

Indiana Jones i nerd w jednym. Zawsze wszystko wie i zawsze we wszystkim ma rację, więc lepiej nie wchodzić z nim w polemikę. Amator nowych technologii, dobrych książek i seriali.

Zostaw komentarz