Layers of Fear: Inheritance – recenzja

0

Krótkie, ale godne zwieńczenie historii szalonego malarza.

W trakcie czerwcowych targów E3 krakowskie studio Bloober Team pokazało pierwszy zwiastun horroru sci-fi >Observer_. Zanim jednak zanurzymy się w kolejną przerażającą przygodę, powrócimy na krótką chwilę do domu szalonego artysty. Wszystko za sprawą DLC Inheritance, które pozwoli nam poznać historię opowiedzianą w Layers of Fear z zupełnie innej perspektywy.

Powrót do domu

W Layers of Fear: Inheritance wcielimy się w powracającą do rodzinnego domu córkę szalonego malarza, którego krokami można było pokierować w podstawce. Minęły lata od ostatniej wizyty dziewczyny w zdewastowanej doszczętnie przez czas i szaleństwo właściciela posiadłości. Bohaterka postanowiła, że przyszła pora, aby w końcu rozliczyć się ze swej przeszłości.

Traumatyczne dzieciństwo

Mechanika rozgrywki nie uległa zasadniczo zmianie, inna jest natomiast perspektywa. W Layers of Fear oglądaliśmy wszystko oczyma szaleńca, z kolei w Inheritance wyruszamy w podróż wgłąb umysłu, w którym wspomnienia z dzieciństwa zostały zniekształcone przez traumatyczne przeżycia. Nowość stanowi fakt, że przez większość czasu widzimy posiadłość oczyma kilkuletniego dziecka. Trzeba przyznać, że robi to naprawdę piorunujące wrażenie.

Aż strach się bać

Nieco inny jest też sposób prowadzenia narracji. Zamiast rozrzuconych po całej posiadłości listów, wycinków z gazet, czy zdjęć, mamy nakreślone dziecięcą ręką rysunki przedstawiające epizody z życia oraz wspomnienia rozmów, które miały miejsce w poszczególnych pokojach. Klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Tak jak w podstawce, aby popchnąć fabułę do przodu, konieczne jest znalezienie określonego przedmiotu. Urozmaicenie stanowi jednak fakt, że w zależności od sposobu rozgrywki, różne mogą być zakończenia. Studio Bloober Team przygotowało ich dwa.

Przez większość czasu widzimy otaczający nas świat z perspektywy kilkuletniego dziecka

Jeżeli chodzi natomiast o środki wyrazu, to nadal mamy do czynienia z chwytami doskonale znanymi z kina grozy. Nie oznacza to jednak, że nie jest strasznie. Nie raz i nie dwa zdarzyło mi się podskoczyć w fotelu, kiedy rzeczywistość zmieniła się na moich oczach, czy dostać gęsiej skórki, słysząc niepokojący dźwięk. Jeżeli graliście w podstawkę, doskonale wiecie o czym mowa.

Narracja prowadzona jest między innymi przy pomocy dziecięcych rysunków

Epilog za piątaka

Layers of Fear: Inheritance świetnie spisuje się w postaci epilogu historii opowiedzianej w oryginale. Niestety, DLC nie jest pozbawione wad. Nadal wydaje mi się, że niektóre pomieszczenia są zdecydowanie za ciemne, przez co nieraz zmuszony byłem do poruszania się „na czuja”. Moim głównym zarzutem, tak jak w przypadku podstawki, jest jednak krótki czas rozgrywki. Przejście Inheritance zajęło mi nieco ponad godzinę. Możecie pomnożyć ten czas przez dwa, zakładając, że podejdziecie do gry ponownie, aby poznać drugie z przygotowanych przez twórców zakończeń.

Mimo wszystko, myślę, że Inheritance warte jest swojej ceny. DLC wycenione zostało na 4.99 euro, czyli nieco ponad 20 złotych. W sieciach dystrybucji cyfrowej na graczy czeka także „Layers of Fear: Masterpiece Edition”, w skład którego wchodzą podstawowa wersja gry i DLC. Jego cena to 22.99 euro dla każdej z platform docelowych. Warto jednak mieć na uwadze, że wkrótce mogą pojawić się bardziej atrakcyjne oferty, tak jak to miało miejsce w przypadku oryginału. Więcej na temat Layers of Fear przeczytacie w naszej recenzji.

 

Werdykt

  • Fabuła i klimat
    10
  • Grafika
    8
  • Dźwięk
    10
  • Dopracowanie
    9
  • Grywalność
    7
Podsumowanie

DLC Layers of Feara: Inheritance stanowi godne zwieńczenie historii opowiedzianej w podstawce i jest równie jak ona przerażające. Wielka szkoda, że jest też strasznie krótkie.

88%
88
Bardzo dobra
Dawid Sych

Od dziecka zapalony pecetowiec, a od niedawna konsolowy neofita. Kocha rozbudowane gry role-playing z masą statystyk i dziesiątkami okienek, najlepiej izometryczne i w klimacie science-fiction lub post-apo. Alergicznie reaguje na wszelkiej maści sandboksy oraz gry sportowe. Wielbiciel literatury klasycznej i amator dobrych seriali.

Zostaw komentarz