Kozacy 3 – recenzja

0

Remake tak wierny, że aż przestarzały.

Na wieść o prowadzeniu przez ukraińskie studio GSC Game World prac nad nową wersją gry Kozacy: Europejskie Boje z 2001 roku, niejedna kozacka dusza zawyła z zachwytu. W ciągu ostatnich dni nareszcie miałem okazję przekonać się, czy warto było czekać ponad dekadę na kolejną odsłonę popularnej serii.

Europejskie boje

Przełom XVII i XVIII wieku to dla Europy czas tyleż ciekawy, co rzadko w grach poruszany. Kontynent rozdarty był wtedy krwawymi konfliktami, które po czasy współczesne są żywe w pamięci zamieszkujących go narodów. Już sam ten fakt stanowi nie lada gratkę dla amatorów strategii. Kozacy 3 pozwalają na rozegranie pięciu historycznych kampanii fabularnych: austriackiej, angielskiej, polsko-ukraińskiej, rosyjskiej i francuskiej. Każda składa się z pięciu scenariuszy, co daje nam w sumie 25 misji.

Desant od strony rzeki zaskoczył przeciwnika
Desant od strony rzeki zaskoczył przeciwnika

Fabularność kampanii zawiera się, niestety, wyłącznie w opisach poszczególnych scenariuszy i zdarzeniach opartych na skryptach. To staroszkolne rozwiązanie nie będzie pewnie przeszkadzało fanom poprzedniczek, ale może nie spodobać się graczom, którzy przywykli do strategii, takich jak WarCraft III i pochodne, gdzie bohaterowie są wyraźnie zarysowani i wyróżniają się, przynajmniej wyglądem, na polu bitwy. Scenariusze kryją w sobie proste zadania i spotkania z postaciami niezależnymi, które mogą zakończyć się na różne sposoby, na przykład dołączeniem do gracza żądnych przygód i bogactwa żołnierzy lub walką. Wszystko zależy od tego, czy władamy językiem równie sprawnie, co mieczem.

Spotkania mogą zjednać nam przyjaciół lub przysporzyć wrogów
Spotkania mogą zjednać nam przyjaciół lub przysporzyć wrogów

GSC Game World chwali się, że w grze znajdziemy w sumie 70 rodzajów jednostek, 100 odkryć naukowych i ponad 140 budynków. Liczby te wydają się wręcz przytłaczające, ale trzeba wziąć na nie poprawkę. Chociaż każda nacja posiada swój charakterystyczny rys, różnice przeważnie, choć nie tylko, ograniczają się do wyglądu. Niemniej jednak chylę czoła przed twórcami za różnorodne i kunsztowne modele. Szkoda tylko, że nie pokusili się o więcej animacji ruchu wojsk i bardziej dynamiczne tła, które tchnęłyby w grę trochę życia. A tak, mamy jednakowo poruszające się jednostki oraz nieruchome drzewa i łany zbóż.

Buduj i walcz

Gospodarka opiera się na sześciu zasobach: drewnie, żywności, kamieniu, złocie, żelazie i węglu. Do prowadzenia wojny niezbędne jest posiadanie odpowiedniej infrastruktury i zapasu surowców. Bez węgla i żelaza strzelcy oraz artyleria są bezużyteczne, bez złota najemne wojska mogą się zbuntować, a bez drewna i kamienia nie wzniesiemy i nie naprawimy żadnych budynków. Surowce są też konieczne do rekrutacji jednostek i prowadzenia badań naukowych, które mogą dać przewagę nad przeciwnikiem.

Bez porządku w szeregach ani rusz
Bez porządku w szeregach ani rusz

O ile elementy związane z gospodarką stoją na przyzwoitym poziomie, o tyle nie można powiedzieć tego samego na temat walki, która stanowi drugi filar rozgrywki. Zrzuty ekranu promujące grę przyciągały wzrok poustawianymi w piękne, równe szeregi, kolumny i kwadraty oddziałami, ale co z tego skoro giną one wszystkie w zamęcie bitewnym. Pół biedy, gdyby był to jedyny mankament gry. Niestety, nie jest.

Wprowadzony w zasadzkę wróg jest bez szans
Wprowadzony w zasadzkę wróg jest bez szans

Nie raz i nie dwa dotkliwie odczułem też brak znacznika zasięgu strzelców i artylerii, nie rozumiem też dlaczego skróty klawiszowe są dostępne dla budowli, czy najmowania najemników, a dla podstawowych oddziałów już nie. Denerwuje też brak podświetlenia zaznaczonych jednostek, które bardzo łatwo jest zgubić w lesie, czy mgła wojny pojawiająca się na odkrytym terenie, wkrótce po opuszczeniu go przez wojska. Gwoździem do trumny jest sztuczna inteligencja, którą bardzo łatwo jest wyprowadzić w pole. Doskonały przykład stanowi sytuacja, w której znacznie potężniejszy ode mnie przeciwnik dał się wybić do nogi artylerią, ponieważ nie zbliżyłem się do niego wystarczająco blisko.

Bitewny zgiełk w pełnej krasie
Bitewny zgiełk w pełnej krasie

Nie oznacza to jednak, że starcia zostały spartolone doszczętnie. Możliwość dzielenia żołnierzy na oddziały, wpływ rzeźby terenu na wynik bitwy i jednostki działające w myśl zasady „papier, kamień, nożyce” wzbogacają potyczki o czynnik taktyczny, który tak przyciąga amatorów strategii. Podziw budzi też skala bitew. Twórcy chwalą się, że w bitwach może wziąć udział nawet 10 000 jednostek. Nie udało mi się jeszcze zebrać tak wielkiej ilości wojska, ale nawet mniejsze liczby robią wrażenie. Niestety, wszystkie wymienione wyżej niedociągnięcia zauważalnie wpływają na przyjemność płynącą z zabawy.

Remake (nie)idealny

Kozacy 3 raczej przypadną do gustu fanom serii, którzy docenią tytuł głównie za względną wierność oryginałowi i przymkną oko na różne niedociągnięcia. Gracze mający pierwszą styczność z marką mogą być mniej wyrozumiali, chociażby ze względu na fakt, że to, co uchodziło jeszcze dziesięć lat temu, dzisiaj uznawane jest za karygodny błąd. Na szczęście, oprócz kampanii i losowo generowanych map z szerokim wachlarzem opcji kreacji, do naszej dyspozycji oddano jeszcze tryb wieloosobowy dla maksymalnie siedmiu graczy z dwunastoma nacjami do wyboru. Ponadto, dzięki temu, że gra oferuje wsparcie dla warsztatu Steam, w niedalekiej przyszłości mechanika rozgrywki może zostać wzbogacona o wiele ciekawych elementów stworzonych przez społeczność. Bez względu na wypunktowane wyżej wady myślę, że wszyscy amatorzy strategii czasu rzeczywistego powinni chociaż na krótką chwilę pochylić się nad nową grą studia GSC Game World ze względu na rzadko poruszaną tematykę i szeroko pojętą atmosferę, którą podkreśla klimatyczna ścieżka dźwiękowa.

Grę do testów dostarczyła firma cdp.pl, za co serdecznie dziękujemy!


Werdykt

  • Fabuła i klimat
    7
  • Grafika
    6
  • Dźwięk
    9
  • Dopracowanie
    5
  • Grywalność
    6.5
Podsumowanie

Kozacy 3 to wierny remake gry z 2001 roku. Tak wierny, że pod wieloma względami aż przestarzały. Miła dla oka oprawa graficzna i przyjemna ścieżka dźwiękowa, budujące całkiem niezły klimat, nie są, niestety, w stanie ukryć niedostatków mechaniki i licznych błędów. Raczej dla fanów oryginału.

67%
67
Dobra
Dawid Sych

Od dziecka zapalony pecetowiec, a od niedawna konsolowy neofita. Kocha rozbudowane gry role-playing z masą statystyk i dziesiątkami okienek, najlepiej izometryczne i w klimacie science-fiction lub post-apo. Alergicznie reaguje na wszelkiej maści sandboksy oraz gry sportowe. Wielbiciel literatury klasycznej i amator dobrych seriali.

Zostaw komentarz