Konkurs 2: Ann

76

SPRAWDŹ CZY WYGRAŁEŚ/AŚ >>> 

Którą z dotychczasowych odsłon serii Persona wspominasz najcieplej? Krótko uzasadnij!

W komentarzu poniżej wpisz tytuł gry wraz z krótkim uzasadnieniem.

Konkurs trwa od 3 do 9 kwietnia 2017. Odpowiedzi zgodnie z powyższym wzorem prosimy umieszczać w komentarzach pod wpisem. Szczęśliwego zwycięzcę wyłonimy 11 kwietnia 2017, a jego odpowiedź zostanie opublikowana na stronie konkursu.

*Szczegółowy regulamin konkursu znajdziesz tutaj.

Nie chcesz czekać? Zamów już teraz na Ceneo.pl ! :-)

 


 

Ekspert Ceneo jest portalem skupiającym się na grach i nowych technologiach. Piszemy o ciekawych wydarzeniach na szeroko rozumianym rynku IT. Portal aktualizujemy codziennie, dostarczając najświeższych informacji. Znajdziecie u nas wiadomości, testy oraz recenzje elektroniki użytkowej.

Dyskusja76 komentarzy

  1. Osobiście najmilej wspominam Personę 4 Golden. Ze wszystkich plusów, najbardziej urzekł mnie kryminalny wątek główny. Rozpoczyna się niemalże natychmiastowo, jest dawkowany w dobrych ilościach i nie zapomina o rozwoju postaci. A bohaterowie właśnie są drugą ogromną zaletą P4G – świetnie zrealizowani, z własnymi problemami, które w trakcie gry przezwyciężają i momentami potrafią rozbawić do łez sytuacjami, w jakie się wplątują. A do tego, gra ukazała się na Vitę – granie na małym ekranie gdzie i kiedy chcę? Genialna sprawa.

  2. Najcieplej wspominam grę Persona Q: Shadow of the Labyrinth. Dlaczego? Głownie dlatego, że dzięki tej grze rozpoczęła się moja przygoda ze wspaniałymi jRPG’ami z serii Persona. Do zakupu Persony Q zachęcił mnie przede wszystkim gameplay – klasyczny dungeon-crawler (z własnoręcznym rysowaniem map przemierzanych lochów!). Jednak to szkolny klimat i zawiłe relacje bohaterów okazały się prawdziwym hitem tej produkcji. Gra okraszona jest śliczną grafiką, utrzymaną w stylu chibi (która kupiła mnie w 100%) oraz świetnymi j-popowymi kawałkami, które nuciłem pod nosem na długo po ukończeniu przygody. Wkręcony w tę produkcję postanowiłem zakupić PS Vitę i wtedy wsiąknąłem na długie godziny w inne odsłony serii…

  3. Którą z dotychczasowych odsłon serii Persona wspominam najcieplej?
    Ja osobiście najlepiej wspominam Persona 4: The Ultimax Ultra Suplex na PS3.
    Najczęściej w nią grywałam.
    Urzekł mnie rozbudowany scenariusz (uwielbiam długie historie), stare, dobrze znane jak i nowe postacie (zwłaszcza moja ulubiona Yukari Takeba), stara dobra walka (zwłaszcza z siostrą :P). Lubię też ścieżkę dźwiękową do gry, nuciłam ją jeszcze długo po zakończeniu rozgrywki.

  4. Bez wątpienia Persona 1.
    Jedna z pierwszych gier jrpg w jakie grałam i nawet teraz po latach chętnie wracam do tej pozycji. Nie przeszkadzala mi wtedy kiepska, wrecz śladowo-ilościowa znajomość języka angielskiego, a grę przechodziłam na zasadzie „może filmik się włączy to oznacza ze dobrze poszłam” :D wtedy gra urzekła mnie przede wszystkim jej inność względem większości jrpg w które grałam w tamtych czasach – wszystkie były „magiczne”, fantastyczne, były smoki i potwory, a tutaj miałam to co czego tam nie doświadczałam – realny świat, który przeplata się z fantastyką i summonami w postaci person – takie tam urban fantasy :D Bardzo mi to do gustu przypadło a w połączeniu ze świetną muzyką spędziłam godziny grając i kombinując co zrobić dalej.

  5. Najbardziej uwielbiałem grać w Persona 4 na Playstation 2. Dla mnie to była gra kompletna. Wyśmienite postaci, fabuła i lokacje. Postaci były na tyle charakterystyczne i ciekawe, że praktycznie z każdą potrafiłem się zżyć. Fabuła bardzo mocno mnie wciągnęła. Po przejściu gry nie mogłem powstrzymać łez. Nie mogłem uwierzyć, że to już koniec, a ja przeżyję tę całą przygodę aż tak emocjonalnie. Jak znajdę czas, to kiedyś na pewno wrócę do tego tytułu.

  6. Najlepiej wspominam Personę 4 Golden, podoba mi się to, że akcja dzieje się w małym miasteczku, jest jasna klamra narracyjna i to, że od samego początku wiemy, że gra będzie trwała tylko rok. Fabuła też bardzo przypadła mi do gustu, czułam się bardzo poirytowana, że nie zorientowałam się wcześniej, kto jest mordercą i bardzo lubiłam tę postać. Ale tak naprawdę to nie fabuła jest najlepszą stroną P4G, tylko postaci i tu w przeciwieństwie do Persony 3, jestem w stanie zrozumieć i polubić wszystkie postaci a ich problemy i to, jak sobie z nimi radzą są mi bardzo bliskie. Nie grałam jeszcze w P5 i mam wobec niej wysokie nadzieje właśnie przez P4G.

  7. Oczywiście że Personę 4. Cholera nie ma się co rozpisywać na temat tej gry. Jedna z najlepszych Gier JRPG. Świetna fabuła, klimat no i stylk w jakim jest też gra stworzona. Uwielbiam w niej system walki gdzie jeden błąd może doprowadzić do porażki. Gdybym mógł przeszedł bym ją poraz setny.

  8. Najcieplej wspominam Personę 4 Golden, ponieważ grałam w nią pod kocykiem, a tam było cieplusio… ^_^

  9. Co najlepiej wspominam z serii Persona? W odróżnieniu do większości komentarzy, które tutaj zastałam, ja pozostaję wiernym fanem trzeciej części. Cenię ją przede wszystkim za fabułę. Trzymała mnie w napięciu do ostatniej chwili, aby w zakończeniu po prostu absolutnie zniszczyć mnie od środka – do tego czasu zdążyłam już zapomnieć o ciążącym nad nami limicie czasowym. Postacie miały swoje wady i rozumiem, dlaczego ludzie mogliby ich nie lubić, ale ja osobiście bardzo się do nich przywiązałam. Dodatkowo sposób, w jaki atmosfera robiła się powoli coraz bardziej gęsta, nie wydawał mi się wymuszony i przesadnie dramatyczny. Atlus wiedział za jakie sznurki pociągnąć, aby zrobić z tego tytuł, który ma ogromny replay value nawet po latach od wydania. Gdybym natomiast miała wybierać spomiędzy wersji FES, a PSP – zdecydowanie PSP. Jasne, FES posiada bardzo ważny epilog i generalnie jest kanoniczny w przeciwieństwie do żeńskiego routa, ale możliwość poznania nowych postaci oraz tych starych z zupełnie innej perspektywy wzbudziła we mnie ogromną miłość do tej konkretnej wersji. Jestem w stanie przeżyć z uboższą grafiką.
    No i na koniec – P3 jest, w moim mniemaniu, konieczne, aby w pełni delektować się kolejnymi częściami. Chodzi mi przede wszystkim o nawiązania, jakie występują w jego następcy (P4), ale również dodatkowe tytuły takie, jak Arena czy Q.

  10. Najcieplejsze wspomnienia mam z rozgrywki Persony 4. Ta część łączy w sobie intrygujący kryminał z fantastyką i oczywiście jest RPG-iem – czyli, jak dla mnie, mieszanka doskonała, gdyż każdy z tych elementów bardzo lubię. Świetna oprawa graficzna, bardzo dobre linie dialogowe, bliski mi humor i interesujące postacie przykuły mnie na wiele godzin. Budowanie więzi z przyjaciółmi, poznawanie tych bohaterów coraz bliżej i obserwowanie jak pokonują swoje cienie i rozwijają się na tle ciekawej zagadki, utorowało sobie drogę do mojego serca. Bardzo ciepło wspominam także pozornie prozaiczne wątki poboczne z postaciami z miasteczka, które są zaskakująco ciekawe, życiowe i jeszcze bardziej zanurzają gracza w świecie Persony. Aż żal, że w jednej rozgrywce nie da się poznać ich wszystkich. Główny wątek natomiast intryguje od samego początku, a końcowy plot-twist i rozwiązanie absolutnie zachwycają!

  11. Najmilej wspominam odsłonę „Persona 2 Innocent Sin”. Czuję że jest to najbardziej zapomniana odsłona, a niesłusznie. Styl wcale się nie zestarzał (wersja na PSP/Vitę cięszy oko). Protagonista- Tatsuya- jest jednym z najlepszych moim zdaniem, mimo że pozostaje cichym bohaterem na którego mamy siebie „przelać”, to jednak ma swoją historię i sekrety. Klimat i fabuła nienaganne, dobry bilans humoru jak i scen wyciskających łzy- Persona 4 była dla mnie za głupawa a Persona 3 za ponura.No i w ilu grach możemy skopać tyłek Hitlerowi w okularach? :) Nasi towarzysze są bardzo sympatyczni, zwłaszcza Jun Kurosu, którego poznajemy w połowie gry. Jak dotąd pozostaje on jedynym męskim towarzyszem z którym możemy mieć romantyczne relacje grając męskim protagonistą (mimo że w 2 nie ma jako takich social linków), lecz jego charakter nie jest sprowadzony jedynie do tego- jest on bardzo ważną postacią dla fabuły. Ta tematyka jest dla mnie bardzo ważna i strasznie ubolewam że Atlus boi się znów czegoś takiego zrobić.
    Oprócz tego jest to ostatnia (przed Personą 5) odsłona która pozwalała nam na rozmowę z Cieniami, co było bardzo ciekawą funkcją, oraz możliwość robienia combo atakami.
    Mam nadzieję że więcej ludzi zagra w Personę 2. :)

  12. Najcieplej wspominam PERSONA 4 GOLDEN na konsole Playstation Vita gdyż jest to moja pierwsza gra z tej serii. Urzekła mnie fabularnie, niesamowity klimat, postacie, fantastyczna muzyka i miodny gameplay ! Wciągnęła na wiele godzin. Dodatkową zaletą było to że była na konsolę przenośną, więc mogłem ją zabrać nawet do kibelka ;-)

  13. Mając nadzieję wyróżnić się wśród pozostałych komentarzy, musiałabym wyróżnić Personę 4: Dancing All Night – coś o czym wszyscy słyszeli, nikt nie grał i wątpię, by miał wraz z nią szczególnie ciepłe wspomnienia, chociaż nie przeczę, że jeśli tylko posiadałabym odpowiednią konsolę, przeszłabym na mroczną stronę komercji i dzikiego fangirlingu. Niestety, póki co mogę decydować pomiędzy Personą 3 a Personą 4, którym do tej pory poświęciłam najwięcej czasu. P3 to moje początki z serią, z kolei P4 ma już ogromną wartość sentymentalną. Każda odsłona gry ma w sobie „to coś”. W każdej daje się znaleźć postaci, do których bardzo łatwo się przywiązać. W tym wypadku wspomniana wartość sentymentalna wygrywa. Godziny spędzone przy Personie 4, podczas zarażania miłością do serii mojego najbliższego przyjaciela przed ośmioma laty, zrobiły swoje. Obecnie niestety straciłam z nim kontakt, jednak gra poza swoją wartością, jaką znamy tu prawdopodobnie wszyscy, przywodzi mnóstwo dodatkowych, pozytywnych wspomnień.

  14. Najlepiej wspominam Persone 3 (choć Persona 2 depcze jej po piętach). Czemu więc Persona 3? Otóż uważam ją za najlepszy przykład tego, czym w moim mniemaniu seria Persona miała być – popową wariacją na temat horroru, jakim jest Shin Megami Tensei. Jakby nie patrzeć, SMT to takie Pokemony dla dorosłych – główną różnicą jest to, że w Pokemonach nie musimy zabijać swoich przyjaciół. Shin Megami Tensei if… które można uważać za protoplastę późniejszej Persony nieco odchodzi od tego schematu, czyniąc osadzając w rolach głównych licealistów, próbujących wydostać się z opanowanej przez demony szkoły. Od tej pory ta gałąź spin-offów zaczyna skupiać się coraz mocniej na przyjaźni i życiu szkolnym – i te wartości moim zdaniem najlepiej odzwierciedla Persona 3. Social Linki, chodzenie na zajęcia i włóczenie się po mieście są najlepszym sposobem na odzwierciedlenie czasów licealnych, na jakie natknęłam się w grach. A że gdy pierwszy raz zetknęłam się z grą byłam w podobnym wieku, jak bohaterowie, to ich problemy potrafiły naprawdę do mnie przemówić i zaangażować. Chciałam poznać wszystkie tajemnice, jakie oferowała Persona 3, a gdy ta już się skończyła – wszystkie, jakie oferuje świat Shin Megami Tensei. Od tamtego czasu stałam się szczęśliwą posiadaczką ponad 20 gier z serii (czyli jeszcze jakieś 25 i będzie komplet), a moja miłość do SMT pewnie nigdy nie przeminie.

  15. O ile najlepiej mi się grało w P4 (w końcu można była sterować w walce też innymi!) to jednak P3 wspominam po dziś. Przede wszystkim to od tej części zaczęła się moja przygoda z SMT. Połączenie dating sima, dungeon crawlera, horrory i pewnie jeszcze paru gatunków było strzałem w dziesiątkę. Trójka miała jednak niepowtarzalny mroczny klimat tajemnicy. Czwórka pod tym względem była, według mnie, za kolorowa i wesoła.

  16. Persona 3 – ogrywaną jeszcze na PS2 wspominam najcieplej ze wszystkich. Epicka historia, która wciągnęła mnie od samego początku. Interesujące postacie, zwłaszcza czarne charaktery. Do tego klimat który staje się tym lepszy im bliżej końca gry, brakowało mi tego choćby w Personie 4. To wszystko okraszone ogromem person do wyboru. O tak ta gra wciągnęła mnie na wiele godzin.

Zostaw komentarz