Komentarz: Po co nam targi gier?

0

A na co to komu?

Na halach bywa duszno, kolejki do stanowisk dochodzą do gargantuicznych rozmiarów, a ceny biletów nie zawsze dobrze współgrają z zasobnością portfela. Mimo to, gracze z całego świata zjeżdżają się tłumnie na wszelakie targi gier wideo, bez względu na to, czy odbywają się w Los Angeles czy Kolonii. Nawet w Polsce mamy swoje duże imprezy dedykowane graczom, a jak doskonale wiadomo, nasz kraj nawet nie jest w czołówce najbardziej atrakcyjnych państw dla producentów. Dlaczego więc tak bardzo potrzebujemy tego typu spędów? Przecież w dobie Internetu, wszelakich playtestów czy streamów, nie musimy gnieść się w tłumie, żeby zobaczyć na własne oczy jakiś tytuł. Wystarczy włączyć YouTube’a lub Twitcha i obejrzeć przedpremierowo fragmenty rozgrywek z gier na które czekamy.

NA WYJEŹDZIE I W DOMU

Tyle, że w targach gier nie chodzi tak naprawdę wyłącznie o oglądanie gier na setkach ekranów ustawionych na stanowiskach. To przede wszystkim świetny moment żeby spotkać się z najróżniejszymi ludźmi, którzy z chęcią podzielą się z nami swoimi historiami i wniosą coś ciekawego do naszego życia. Ponadto, zawsze istnieje szansa na otrzymanie interesujących fantów od developerów, których nie dostaniemy potem nigdzie indziej w sklepach. No, chyba, że w serwisach aukcyjnych, gdy jakiś Janusz wpadnie na pomysł odsprzedania unikatowej figurki za pincet milionów złotych. Imprezy takie jak E3, Gamescom czy nawet Warsaw Games Week to także świetny moment na bezpośrednią konfrontację z twórcami gier. Nie musicie więc wtedy bazować wyłącznie na ich przekazach medialnych, ale możecie na własną rękę zadać im frapujące was pytanie. Tam wszyscy jadą z otwartą głową i ogromnym nastawieniem na interakcję, dlatego wątpliwe jest, żebyście trafili na stanowisku na jakiegoś buca, który odmówiłby wam komentarza. A jeśli tak się stanie, to cóż… widocznie pomylił imprezy.

Poprzedni akapit zakładał, że pakujecie walizki i jedziecie na kolejne targi. Niestety, nie zawsze jest ku temu możliwość, chociażby ze względu na finanse. Czy w takim razie, nadal warto ekscytować się tymi wydarzeniami? Według mnie tak, i nie piszę tego wyłącznie dlatego, że na tym polega moja praca. Kiedy było coraz bliżej tegorocznego E3, czułem się równie podekscytowany, co meczem otwarcia podczas mundialu w Rosji. Oglądanie konferencji najważniejszych wydawców i producentów jest dla mnie równoznaczne z premierami kinowymi. Czekam na nie cały rok i śledzę każdą minutę, starając się wyłapywać wszystko jak najmocniej. Wielokrotnie złapałem się na tym, że w inne dni raczej nie ekscytuję się zbytnio zwiastunami i nawet nie oglądam ich do końca. Podczas trwania targów, chłonę każdy kadr i wkurzam się lub zachwycam tym, co wymodzili dla nas twórcy gier. Dlatego byłem zawiedziony delikatnie tegoroczną edycja Gamescomu, gdzie praktycznie całkowicie zrezygnowano z wielkich konferencji, które dawniej były bardzo istotnym elementem tej imprezy.

SIŁA GIER

Gry wideo z roku na rok zyskują na coraz większej sile i przyciągają do siebie nowych ludzi, dotychczas nie będących zainteresowani tym medium. Podczas przemierzania hali na Warsaw Games Week wielokrotnie natrafiałem na rodziców, którzy przyszli na targi wyłącznie dla swojej pociechy, a sami kończyli z nosami wlepionymi w ekran. Elektroniczna rozrywka powinna łączyć ludzi, dać chwilę wytchnienia od rzeczywistości i codziennych problemów. Imprezy dla graczy są właśnie takim okresem, w którym kompletnie się restartujemy i skupiamy na tym, co kochamy. Byłoby super, gdybyśmy mieli jeszcze więcej okazji do wspólnego gniecenia się w kolejkach do stanowisk z grami. Tego wam i sobie życzę.


„Komentarz” to rodzaj krótkich publikacji, w których wyrażam swoją opinię na temat najważniejszych, bieżących wydarzeń w branży gier.

Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz