Komentarz: Czy gameplay RDR2 spełnił moje oczekiwania?

1

Chcę być członkiem gangu Dutcha van der Lindego!

Wczoraj Rockstar Games w końcu zaprezentowało konkretną dawkę gameplayu z drugiej odsłony wielce wyczekiwanego przeze mnie Red Dead Redemption 2. O dziwo, udostępniony materiał nie służył wyłącznie suchemu przedstawieniu rozgrywki, ale właściwie pełnił rolę krótkiego przewodnika po mechanikach, jakie zostaną zaimplementowane do gry. Na dniach mają zostać udostępnione kolejne filmy poświęcone innym aspektom rozgrywki, jednakże ja już teraz zostałem kupiony. Nie wiem, co musiałoby się stać, żeby moje zainteresowanie tym tytułem zmalało. Rockstar Games praktycznie jeszcze nigdy mnie nie zawiódł, a pierwszą odsłonę poświęconą Johnowi Marstonowi uważam za ich najlepsze dzieło.

Nie sądziłem, że udostępniony przez producenta gameplay zdradzi aż tak dużo – spodziewałem się bardziej dobrze zmontowanej, widowiskowej akcji, przeplatanej ładnymi ujęciami otoczenia i zachodzącego słońca. Zamiast tego, dowiedzieliśmy się masę interesujących rzeczy o prowadzeniu walki z przeciwnikami lub… jej unikaniu. Ten motyw spodobał mi się najbardziej. Dotychczasowe produkcje Gwiazd Rocka niezbyt dobrze radziły sobie z przemocą, tzn. jeśli gra twierdziła, że warto wyjąć broń, to zawsze kończyło się to strzelaniną. Wystarczyło w policjantów uderzyć samochodem, żeby zarobić kulkę w łeb. W Red Dead Redemption nareszcie usprawniono ten system, co zostało dokładnie wytłumaczone w gameplayu. Poddanie się szeryfowi czy załagodzenie konfliktu z przypadkowym bandziorem może wpłynąć mocno na wczucie się w klimat. A ten wręcz wypływa z ekranu.

Bardzo cieszy mnie również fakt, że strzelanie nie będzie jedynym sposobem na rozwiązywanie konfliktów. Obijanie sobie mord pięściami w saloonach jest wręcz wpisane w klimat westernów, dlatego super, że takie rozwiązanie zostanie dodane do gry. Bijatyki pewnie nie będą szczególnie rozbudowane, ale i tak dobrze, że w ogóle się pojawią. Z pewnością będzie się to mocno wiązało z podejmowanie decyzji przez głównego bohatera (a raczej gracza), który będzie mógł wybrać, czy woli zrobić w przeciwniku dziurę wylotową czy jedynie stłuc na kwaśne jabłko, darując mu przy tym życie. Jestem ciekaw, jak w praktyce zadziała system „reagowania świata na działania gracza”. Na papierze wygląda to bardzo obiecująco, ale z tego typu obietnicami bywa różnie. Jeśli faktycznie będziemy mogli kreować świat gry poprzez swoje zachowanie, to będę wniebowzięty. Czyżby RDR2 poszło bardziej w kierunku RPG akcji? Raczej nie, ale nie miałbym ku temu przeciwwskazań.

Trochę obawiam się natomiast prowadzenia i dbania o obóz, w którym przesiaduje protagonista wraz ze swoim gangiem. Coś czuję, iż będzie to zwykły zapychacz czas, tak jak miało to miejsce chociażby w serii Assassin’s Creed. Z serią Ubisoftu skojarzyło mi się również polowanie na dziką zwierzynę. Mam nadzieję, że będą wiązały się z tym jakieś ciekawe przygody, a nie tylko obowiązek zabicia dwóch dzików, żeby zwiększyć pojemność torby na naboje… Są to jedynie drobne obawy, które raczej nie będą miały większego wpływu na odbiór całości. Po pierwszym gameplayu jestem mega pozytywnie nakręcony i mam nadzieję, że emocje nie zgasną, gdy w końcu Red Dead Redemption II trafi do sprzedaży. A jeśli chcecie dowiedzieć się, dlaczego Rockstar Games to spoko studio, zerknijcie to jeszcze ciepłego tekstu Tomka.


„Komentarz” to rodzaj krótkich publikacji, w których wyrażam swoją opinię na temat najważniejszych, bieżących wydarzeń w branży gier.

Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Dyskusja1 komentarz

Zostaw komentarz