Jeden strzał, dwa trupy. Recenzja Sniper Elite 4

0

Karl Fairburne wraca na służbę.

W ubiegłym miesiącu miałem okazję wziąć udział w przedpremierowym pokazie Sniper Elite 4, podczas którego ograłem jedną misję z kampanii oraz sprawdziłem dwa tryby gry wieloosobowej. Już wtedy wiedziałem, że produkcja Rebellionu nie będzie pozbawiona wad, ale w ogólnym rozrachunku tytuł przypadł mi mocno do gustu. Czy pełna wersja coś w tej kwestii zmieniła? Już spieszę z wyjaśnieniami.

VIVA L’ITALIA

Czwarta odsłona serii przenosi nas na Półwysep Apeniński, gdzie ponownie wraz z Karlem Fairburnem zostajemy zmuszeni do pokrzyżowania nazistowskich planów przejęcia kontroli nad światem (no, powiedzmy…). Fabuła, podobnie jak w poprzedniczkach, nie bywa szczególnie ważna, ale ciekawie nakreśla konflikt i motywację bohatera. Producenci rozbudowali trochę niektóre wątki, umożliwiając prowadzenie dyskusji z innymi postaciami, zlecającymi nam zadania, bądź popychającymi historię do przodu. W Sniper Elite 4 dosyć ciekawie zarysowano wątek włoskiej partyzantki, dzięki której podczas niektórych misji razem z innymi wojakami staniemy do walki z Nazistami. Są to wyłącznie drobne epizody, nie przesłaniające faktycznego obrazu gry, czyli zabawy w snajpera.

Pod względem mechaniki cykl utknął na drugiej odsłonie. Od tamtej pory Rebellion jedynie modyfikuje trochę oprawę wizualną oraz dodaje kilka nowych bajerów. Dlatego „czwórka”, podobnie jak poprzednia część, przez większość czasu sprawia wrażenie rozbudowanego moda do Sniper Elite V2. Nie jest to oczywiście poważny minus, ponieważ gameplay cały czas sprawdza się rewelacyjnie, ale serii zdecydowanie potrzeba mocnego odświeżenia. Tym razem to zadziałało, jednakże w przypadku kolejnego epizodu, developer może mieć już problem, żeby przekonać graczy do tego samego za pełną kwotę gier AAA. Jeśli graliście we wcześniejsze edycje, to nie ma sensu opisywać podstaw rozgrywki, gdyż ta nie uległa praktycznie żadnym zmianom. Nowym graczom wspomnę natomiast, że w produkcji kierujemy poczynaniami snajpera, który musi wykonać z góry narzucone zadania, lecz ma ogromną swobodę co do ich realizacji.

NIE MA CZASU NA NUDĘ

Największą zmianą w Sniper Elite 4 są mapy. Dzięki możliwościom konsol obecnej generacji, Rebellion mogło pozwolić sobie na wygenerowanie znacznie większych połaci terenu, a następnie na wypełnienie ich masą elementów, takich jak budynki, tunele, bunkry, pojazdy, bogata roślinność, itp. Co najważniejsze, po wczytaniu misji gramy w nią bez żadnych oporów, ponieważ producent zrezygnował z jakichkolwiek ekranów doczytywania. Dzięki temu możemy celować w przeciwników z ogromnych odległości, bez obawy o uproszczone modele tekstur czy zamglony ekran. Choć takie obliczenia są z pewnością „mocożerne”, to i tak tytuł utrzymuje obraz na stałym poziomie, bez najmniejszych spadków płynności. Nie wiem jak wersje na Xbox One oraz PC, ale twórcy bezbłędnie poradzili sobie z optymalizacją gry na PlayStation 4.

Włoskie lokacje mają w sobie mnóstwo uroku.
Włoskie lokacje mają w sobie mnóstwo uroku.

Z racji tego, że mapy są bardzo duże, producent musiał naszpikować je sporą ilością aktywności. Karl zdecydowanie nie może narzekać na brak zadań, zarówno tych głównych, jak i pobocznych. W zależności od przyjętego stylu gry, misje możemy ukończyć nawet w czterdzieści pięć minut. Gdy zechcemy realizować wszystkie subquesty i eliminować przeciwników bezszelestnie, to czas może wydłużyć się o dodatkowe czterdzieści minut. Tylko i wyłącznie od gracza zależy, jak długo zajmie mu ukończenie gry. Osobiście skończyłem na ośmiu godzinach, ale nie ukrywam, że czasami wolałem sięgnąć po pistolet maszynowy, żeby wymierzyć Niemcom sprawiedliwość będąc z nimi twarzą w twarz. Aczkolwiek rentgeny podczas perfekcyjnych trafień są tak brutalnie efektowne, że czasami aż żal nie było skorzystać ze snajperki.

W GRUPCE RAŹNIEJ

Fairburne zazwyczaj działa sam, ale dzięki kilku trybom wieloosobowym mamy możliwość dołączenia do towarzyszy broni. Zmagania sieciowe zostały podzielone na typowego multiplayera oraz sekcję współpracy. Podobnie jak w „trójce” tutaj również możemy ukończyć całą kampanię w kooperacji z innym graczem. Współpraca ze znajomym podczas polowania na Nazistów działa bardzo dobrze i wprowadza do rozgrywki pewien powiew świeżości. Ponadto, oprócz podstawowych misji, otrzymujemy jeszcze dwa zadania w trybie Obserwacja, który jest dostępny wyłącznie w rozgrywkach internetowych. W trakcie tych zadań, jeden z graczy wciela się w postać głównego bohatera, a drugi przejmuje kontrolę nad agentem działającym w terenie. Wymusza to na użytkownikach dobrej współpracy, ponieważ tylko Karl otrzymuje karabin snajperski. Drugi tryb kooperacyjny to Przetrwanie, jednakże nie ma sensu zbytniego męczenia tematu, ponieważ każdy wie z czym mamy tutaj do czynienia.

Prześwietlenia jak zwykle nie zawodzą.
Prześwietlenia jak zwykle nie zawodzą.

Sniper Elite 4 pozwala także na liczne zabawy wieloosobowe. Oprócz standardowego Deathmatcha, Drużynowego Deathmatcha, mamy jeszcze dwa warianty Króla Odległości oraz rozgrywki zatytułowane Bez Przejścia i Kontrola, gdzie musimy trzymać pieczę nad radiami porozrzucanymi losowo na mapie. Król Odległości polega natomiast na zabijaniu innych graczy z jak największego dystansu. Wszystkie morderstwa są ze sobą zliczane, a drużyna (lub użytkownik), która uzbiera największą sumę wygrywa. Zdecydowanie najlepiej bawiłem się w Bez Przejścia, polegającym na rywalizowaniu dwóch drużyn podzielonych murem z drutami kolczastymi. Oznacza to, że nie możemy zaskoczyć przeciwnika od tyłu, ponieważ nasze ruchy zostały ograniczone wyłącznie do wyznaczonego przez producenta terenu. Zmusza to graczy do korzystania ze snajperek, czyli najważniejszych broni w całej grze.

KONIEC AMUNICJI

Sniper Elite 4 to udana pozycja, ale powoli zaczynałem odczuwać zmęczenie materiałem. Większe mapy w kampanii pozwoliły na lepsze wykorzystanie terenu podczas ataku z ukrycia, ale poza tym, gra właściwie nie różni się w niczym od poprzedniczki. Co prawda, główny bohater opanował w końcu wspinaczkę po gzymsach, ale system ten działa tak koślawo, że najlepiej będzie go przemilczeć. Produkcja bywa niezwykle wciągająca, a mimo to przez cały czas nie mogłem pozbyć się uczucia „budżetowości” tego dzieła. Niby wszystko działa jak należy, ale sporo jest tutaj niedoszlifowanych elementów, zazwyczaj dotyczących oprawy wizualnej.

Zakres rysowania i wyświetlania obiektów potrafi imponować, ale sama grafika pozostawia wiele do życzenia – widać to głównie w siermiężnych przerywnikach filmowych oraz podczas dialogów prowadzonych przez bohaterów. Ze sztuczną inteligencją oponentów też bywa różnie. Niekiedy odnosiłem wrażenie, że ich zachowania są dosyć realistyczne, ale innym razem sprawiali wrażenie największych idiotów świata. Nie zmienia to faktu, że pomimo pewnych niedociągnięć, Sniper Elite 4 to kawał porządnego tytułu, który z pewnością przypadnie do gustu fanom serii oraz miłośnikom gier snajperskich.

Grę do testów dostarczyła firma Cenega, za co serdecznie dziękujemy!

 

Werdykt

  • Fabuła i klimat
    7
  • Grafika
    7.5
  • Dźwięk
    7
  • Dopracowanie
    7
  • Grywalność
    9
Podsumowanie

Czwartej odsłonie Sniper Elite daleko do ideału, ale to nadal porządny tytuł, godnie reprezentujący serię. Rebellion nie eksperymentowało zbytnio, stawiając na sprawdzone rozwiązanie, co niestety nie zawsze wyszło im na dobre.

75%
75
Dobra
Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz